fot. flickr.com

Sejm: dziś pierwsze czytanie projektu dot. reformy szkolnictwa

W Sejmie odbędzie się dziś pierwsze czytanie projektu ustawy o reformie szkolnictwa. Ministerstwo edukacji informuje, że projekt uwzględnia większość uwag Związków Zawodowych, stąd nie jest planowane wysłuchanie publiczne.

Nowe przepisy przewidują nie tylko wygaszanie gimnazjów; ustalają m.in. nową strukturę szkolnictwa i zakres pracy nauczycieli.

Platforma Obywatelska atakuje reformę edukacji. Powołując się na niedawny strajk Związku Nauczycielstwa Polskiego, zapowiada nowe kłopoty dla Ministerstwa Edukacji.

– Pani minister Zalewska 19-go listopada dostała „żółtą kartkę” od nauczycieli. Jeżeli ta reforma wejdzie w życie, dostanie „czerwoną kartkę” – mówi Elżbieta Gapińska z Platformy Obywatelskiej.  

Warto jednak pamiętać, że 17 lat temu szef Polskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz protestował przeciwko utworzeniu gimnazjów. Dziś zbiera podpisy i protestuje przeciw ich likwidacji.

– W kontekście gimnazjów zwracam uwagę na fakt, że w dalszym ciągu jest budowana bardzo szeroka koalicja na rzecz obrony tegoż ustroju szkolnego – podkreśla Sławomir Broniarz, szef ZNP.

Kością niezgody wciąż są jednak nie tylko gimnazja. Poza pytaniami o zmianę ustroju szkolnego, padają też pytania o podstawę programową, siatkę godzin nauczycieli, finansowanie edukacji oraz wiek pierwszoklasistów.

– Udało się pani minister Zalewskiej zamknąć szkołę przed sześciolatkami. Udało się skutecznie. Udało się zniwelować miejsca w przedszkolach  dla najmłodszych dzieciaków. Udało się mocno poróżnić środowisko nauczycielskie – komentuje Urszula Augustyn z PO.

Szkoła nie działała sprawnie. Widać to zwłaszcza po znacznym rozwoju rynku korepetycji – zaznaczyła dziś posłanka Prawa i Sprawiedliwości, wiceszefowa sejmowej komisji edukacji Marzena Machałek. Reforma spotka się być może z blokadą ze strony niektórych samorządów.

– Słyszymy o tajnych spotkaniach z samorządowcami związanymi z Platformą, by oni robili tak zwany „włoski strajk” – żeby sabotowali reformę, żeby tę reformę bojkotowali – alarmowała Marzena Machałek.

Stołeczne Biuro Edukacji chce zorganizować strajk włoski. Podejmowane przez biuro uchwały mają teraz zawierać bardzo szczegółowe uzasadnienia, przekraczające tzw. uchwałodawczy rozsądek normalnych uzasadnień – sygnalizuje burmistrz dzielnicy Śródmieście w Warszawie. Celem takiego działania jest spowolnienie pracy urzędników.

– Mamy już wszystko zaplanowane, mamy uzgodnione to z dyrektorami szkół, natomiast w piątek zmiana podejścia Biura Edukacji do przygotowywanych uchwał spowodowała to, że potrzebujemy kolejnych paru dni na nie do końca uzasadnione pisanie dokumentów dla Rady Miasta – przyznaje Piotr Kazimierczak, burmistrz dzielnicy Śródmieście w Warszawie.

W edukacyjnym tyglu wrze coraz bardziej. Zdaniem PiS jest to wrzenie sztucznie podtrzymywane.

– Źle się dzieje, kiedy władze Warszawy – Warszawa jest tego jaskrawym przykładem – (…) zamiast w dobro szkoły, w dobro dzieci, zamiast angażować się na rzecz dobra nauczycieli, angażują się w grę partyjną i próbują buntować rodziców do zmiany, której to rodzice bardzo mocno oczekiwali – powiedziała poseł Machałek.

Oświatowa „Solidarność” ma swoje uwagi do programu reformy, ale go nie odrzuca.

– Ta reforma ma swoje zalety, jest konieczna do przeprowadzenia z tego względu, że cały system oświatowy, o czym mówią również raporty NIK-owskie, nie funkcjonuje prawidłowo. Mamy ogromny kryzys jeżeli chodzi o jakość kształcenia” – wskazała Joanna Woch, członek Sekcji Oświaty Regionu Małopolskiego „Solidarności”.

Zmiany w systemie edukacji mają być uchwalone do końca roku.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj