fot. flickr.com

Sąd w Łodzi: Drukarz, który nie wydrukował plakatów fundacji LGBT popełnił wykroczenie

Sąd Rejonowy dla Łodzi Widzewa uznał za winnego wykroczenia pracownika prywatnej drukarni, który z powodu przekonań odmówił wydrukowania plakatów fundacji LGBT. Jak podkreśliła Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina, taka decyzja wskazuje na to, że homolobby opanowało już sądy.

Sąd uzasadniając wyrok podkreślał, że nie ma wątpliwości, iż do wykroczenia doszło. Odstąpił jednak od wymierzenia Adamowi J. kary m.in. ze względu na jego sytuację rodzinną.

Mamy przykład na to, że „homoterror”, który był w przestrzeni publicznej, tym razem trafił na salę sądową – wskazała Kaja Godek.

Okazuje się, że homolobby opanowało już takie instytucje, jak sądy i te działają pod jego dyktando. Po pierwsze, ten wyrok jest wbrew wolności gospodarczej i wbrew wolnościom obywatelskim, ale po drugie, jest to krok na drodze do zrewolucjonizowania społeczeństwa na lewicową modę. Jest to bardzo niebezpieczny precedens – podkreśliła działaczka pro-life i dodała, że ma nadzieje, iż są zmieni orzeczenie w tej sprawie.

Proces w tej sprawie ruszył w listopadzie 2016 r. Zdaniem oskarżyciela, został naruszony konstytucyjny zakaz dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym. Dlatego chciał, aby sąd zweryfikował, w jakim stopniu odmawianie wykonania usług podmiotom, które motywowane jest niechęcią wobec określonych kategorii osób, jest uzasadnione.

Pod koniec 2015 r. doszło do korespondencji pomiędzy fundacją a drukarnią, z której wynikało, że Adam J. odmówił wykonania usługi, uzasadniając, że nie będzie promował ruchów LGBT.

PAP/RIRM

drukuj