fot. flickr.com

Prokuratura odmawia śledztwa ws. inwigilacji dziennikarzy

Warszawska Prokuratura nie dopatrzyła się popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. Według byłego już Komendanta Głównego mieli oni prowadzić nielegalną inwigilację dziennikarzy i prawników zajmujących się aferą podsłuchową.

Według prokuratury raport Komendy Głównej Policji z audytu ws. działań funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych w związku z „aferą podsłuchową” nie wskazuje na podejrzenie popełnienia przestępstwa – w tym także na przekroczenie uprawnień.

Prokuratura podjęła decyzję w oparciu o niepełną dokumentację – ocenił Jarosław Zieliński, wiceszef MSWiA, odnosząc się do decyzji o odmówieniu wszczęcia śledztwa.

– Z tego, co mi wiadomo, prokuratura miała tylko jedną część tego sprawozdania, które powstało w wyniku audytu. O ile pamiętam nie zwróciła się o drugą część. A druga część też powstała. Nie wiem, czy ocena byłaby taka sama czy inna, gdyby znała całość, ale ten fakt chciałbym odnotować. Nawet ta druga część sprawozdania chyba też nie kończy jeszcze wszystkiego. Myślę, że prokuratura, zanim podjęła decyzję – i byłoby to naturalne – powinna się zainteresować całością tego, co w wyniku tego audytu powstało – powiedział Jarosław Zieliński.

Pod koniec ubiegłego roku komendant główny policji insp. Zbigniew Maj powołał grupę, która ma sprawdzić, czy funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych, czyli tzw. policji w policji, podsłuchiwali dziennikarzy. Komenda Główna Policji poinformowała, że efektem audytu są postępowania dyscyplinarne wobec 7 policjantów i zmiana kierownictwa Biura Spraw Wewnętrznych KGP.

Tymczasem Platforma Obywatelska domaga się odtajnienia raportu Komendy Głównej Policji z audytu ws. działań Biura Spraw Wewnętrznych w związku z „aferą taśmową” oraz dymisji szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka. Według polityków opozycji audyt stał się podstawą do formułowania przez Prawo i Sprawiedliwość pomówień dotyczących podsłuchiwania dziennikarzy.

 

RIRM

drukuj