fot. Katarzyna Cegielska

Prof. J. Sowa: Puszcza Białowieska umiera na skutek błędnych decyzji człowieka

Puszcza Białowieska umiera na skutek błędnych decyzji człowieka – powiedział prof. Janusz Sowa, przewodniczący Rady Naukowej Leśnictwa powołanej przez premier Beatę Szydło.

Ekspert podkreślił, że jedynym wyjściem, by ocalić resztę drzewostanu, jest podjęcie działań, które ograniczą gradację kornika.

Prof. Janusz Sowa zwrócił uwagę, że obecna sytuacja Puszczy jest efektem decyzji podjętych jeszcze w 2011 roku.

– Jak dowodzą dokumenty, które przedstawili nam zarówno leśnicy, jak i samorządowcy, ta obecna gradacja, która jest w tej chwili, zaczęła się w 2011 roku w listopadzie, kiedy podjęto pierwszą złą decyzję, a mianowicie po wiatrołomie i wiatrowale, gdzie wiatr połamał 5 tys. metrów sześciennych drewna na pniu. Postanowiono nie reagować, zostawić ten wiatrował i to był początek gradacji. Kolejne złe decyzje powodowały, że mamy obecnie taki oto stan prawny, że maksymalny rozmiar pozyskania drewna na terenie tych trzech nadleśnictw to jest 48,5 tys. metrów sześciennych. To jest tzw. etat cięć, którego leśnikom nie wolno przekroczyć – powiedział prof. Janusz Sowa.

Tymczasem PO chce, aby cała Puszcza Białowieska była objęta ochroną. Politycy tej partii zapowiadają złożenie specjalnego projektu w tej sprawie. Jednocześnie krytykują plan zwiększonej wycinki drzew. Apelują do ministra środowiska Jana Szyszko, by wycofał się ze swoich planów.

Według planów Ministerstwa Środowiska, na 1/3 powierzchni trzech nadleśnictw gospodarczych w puszczy (Białowieża, Hajnówka, Browsk) nie będzie prowadzona działalność gospodarcza, a Puszcza zostanie pozostawiona sama sobie. Na pozostałych 2/3 powierzchni prowadzone mają być działania z zakresu inżynierii ekologicznej – może to być np. wycinka czy nowe nasadzenia drzew.

RIRM

drukuj