Proces Witolda Tomczaka znów przedłużony

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia o kolejne miesiące przedłużył proces ws. Witolda Tomczaka, który przeciwstawił się znieważeniu Ojca św. Jana Pawła II. Sędzia nie pozwolił także mediom na rejestrowanie wczorajszej rozprawy.

Prokurator podtrzymuje oskarżenie wobec byłego posła. Mówi, że dopuścił się on aktu wandalizmu, którym miało być zniszczenie w 2000 r. bluźnierczej instalacji przedstawiającej papieża Polaka przygniecionego wielkim głazem.

Proces w tej sprawie toczy się już od ponad 15 lat. Podczas wczorajszej rozprawy prokurator wnosił o jej kontynuowanie. Sąd przychylił się do tego wniosku, a wcześniej nie zgodził się na rejestrowanie jej przebiegu.

Witold Tomczak wskazuje, że jest to niepokojąca decyzja, która nie ma merytorycznego uzasadnienia. Dodaje, że proces dotyczy bluźnierstwa w sztuce i powinien być jawny.

–  W tym momencie jest złamane prawo do informacji. Tutaj są dyskryminowane media, które licznie przybyły na salę sądową, aby rejestrować przebieg procesu. Poszkodowani są również obywatele, współrodacy – moi i Ojca św. Nie mogą śledzić tego procesu, który jest skandaliczny, nie przynosi chluby Polsce, wymiarowi sprawiedliwości. Sąd nie wyraził również zgody na rejestrowanie obrazu i dźwięku z przebiegu rozprawy dla potrzeb mojej obrony. Prosiłem o to dziennikarza. W moim odczuciu jest to łamanie mojego prawa do obrony, mojego podstawowego prawa. Tym bardziej, że dzisiaj na sali nie było mojego obrońcy z ważnych powodów. Sąd również nie przyjął tego argumentu. To jest wysoce niepokojące. Jak widać, nadal jest jakiś problem z wymiarem sprawiedliwości – zwraca uwagę Witold Tomczak.

O tym, że społeczeństwo jest zainteresowane przebiegiem rozpraw w tej sprawie świadczy fakt licznej obecności wielu osób w sądzie.

Pseudosztuka znieważająca Ojca Św. Jana Pawła II autorstwa Włocha Maurizio Cattelana była prezentowana w 2000 roku w warszawskiej Galerii Narodowej „Zachęta”, utrzymywanej z publicznych pieniędzy.

Za zniszczenie instalacji prokuratura żąda od byłego posła Witolda Tomczaka odszkodowania w wysokości 40 tys. zł oraz grozi karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Kolejna rozprawa ma się odbyć w kwietniu.

RIRM

drukuj