fot. sxc.hu

Prawo i Sprawiedliwość zapowiada dalszą reformę wymiaru sprawiedliwości

Politycy rządzącej partii chcą wprowadzić skuteczniejsze przepisy, które będą zwalczały cały szereg niedogodności dla obywateli. Szczegóły mamy poznać jesienią.

Jak podkreślał niedawno na antenie TVP Info Jarosław Kaczyński, prezes PiS, to nie koniec reformy wymiaru sprawiedliwości.

– Trzeba ją doprowadzić do końca. Zrealizować ją bardzo dokładnie – zapowiadał.

Prawo i Sprawiedliwość jesienią ma przedstawić kolejne propozycje reformy sądownictwa.

– Słabo, słabo to wygląda. Widać wyraźnie, że jest zdeterminowany do tego, żeby mieć najwięcej władzy w Polsce. Przejąć sądownictwo. Nic innego się nie liczy – tak na zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS, zareagował poseł Adam Szłapka z Nowoczesnej.

„PiS robi to samo co robiła wcześniej Platforma Obywatelska – czyli dąży do zapewnienia sobie dyspozycyjnych sędziów. Polacy czekają na rzeczywistą reformę wymiaru sprawiedliwości” – mówił Stanisław Tyszka, wicemarszałek Sejmu z Kukiz ’15.

– Mamy trzy miliony niezałatwionych spraw na koniec pierwszego kwartału 2018 roku, to jest 200 tys. więcej niż rok temu, czyli przewlekłość w sądach jest większa. Polacy oczekiwali tego, że postępowania przed sądami będą przyspieszone. Taką reformę zaproponujemy po wakacjach, zresztą proponujemy ją już od dawna[…]. Będzie to powołanie sędziów pokoju, orzekających w przyspieszonym trybie, w drobnych sprawach cywilnych i karnych. Sędziowie ci będą rozliczani przez obywateli – powiedział Stanisław Tyszka.

Na takie zarzuty przedstawiciela Kukiz’15 odpowiedział senator PiS Jan Maria Jackowski.

– Jesteśmy w trackie drogi, to nie jest tak, że reforma się skończyła. Ona się zakończyła w sensie strukturalno-organizacyjnym wymiaru sprawiedliwość, ale potrzebny jest cały szereg przepisów, które faktycznie będą zwalczały cały szereg niedogodności dla obywateli, które są obecnie – akcentował senator.

Reformę przeprowadzamy po to, żeby wymiar sprawiedliwości był wolny od nacisków politycznych – podkreślał wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Jak mówił wciąż poważnym problemem jest polityczne zaangażowanie grupy sędziów.

– Rzeczy niedopuszczalne wcześniej, nadal niedopuszczalne, rzeczy, które się nie zdarzały. Sędzia potrafił wyjść w czasie protestów, to zdarzyło się w ostatnim czasie, i napominał polityków co mają robić, mówił co mu się podoba, a co nie podoba w działaniach polityków. Wyliczał co ustawodawca powinien robić, a co nie. W konstytucji jest przepis, który mówi, że sędziom nie wolno prowadzić działalności publicznej – podkreślał wiceminister sprawiedliwości.

Nacisk na środowiska sędziowskie jest dziś bardzo duży.

– Widać wyraźnie jak obrona tego establishmentu jest umocowana, i międzynarodowo i w różnych środowiskach politycznych, w kraju i zagranicą – wskazywał senator Jan Maria Jackowski.

Większość sędziów popiera jednak reformę i nie ulega naciskom ze strony niektórych stowarzyszeń sędziowskich, czy też totalnej opozycji.

– Dzisiaj widać, że to już jest porażka tych stowarzyszeń i opozycji. Sędziowie wiedzą doskonale, że prawo w Polsce ustanawia ustawodawca i stosują się do tego prawa. Natomiast część z nich uznaje, że chce być politykami. Może więc lepiej, żeby przesiedli się ze stołka sędziowskiego na stołek polityka. Wtedy będą mogli występować w czasie protestów, chodzić ze świeczkami, kontestować co robi ustawodawca – podkreślał Michał Wójcik.

Teraz czekamy na wybór Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Przyspieszyć ten wybór ma podpisana już przez prezydenta ustawa. Główna zmiana polega na tym, że nie trzeba będzie obsadzić 110 stanowisk w Sądzie Najwyższym tylko 80. Wówczas zgromadzenie ogólne tego sądu wybierze pięć osób, spośród których prezydent wskaże Pierwszego Prezesa SN.

TV Trwam News/RIRM

drukuj