fot. PAP/Marcin Gadomski

Wyrok dla twórców Amber Gold nadal nieznany

Nowy przepis Kodeksu postępowania karnego zawiera uwagi interpretacyjne, dlatego nie zostanie zastosowany – stwierdził Sąd Okręgowy w Gdańsku, który od kilku miesięcy odczytuje wyrok w sprawie afery Amber Gold. Przepis, o którym mowa, mógłby skrócić odczytywanie wyroku, ale zdaniem sądu i prokuratury – wszedł w życie za późno.

To już piąty miesiąc, kiedy Sąd Okręgowy w Gdańsku odczytuje wyrok w sprawie afery Amber Gold. Po raz kolejny nie odczytano go do końca.

– Ta sprawa pokazuje też m.in. stan polskiego sądownictwa. Ta metoda prezentowania wyroku, nazwijmy ją niezwykle oryginalną i w istocie przedłużającą ogłoszenie – mówił poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Horała.

Tak długie wygłaszanie wyroku to kwestia obszernych akt sprawy. Spośród sześćdziesięciu tomów, do odczytania zostało jeszcze jedenaście. 

– Sąd przewidywał w dniu dzisiejszym zakończenie ogłaszania wyroku w sprawie poprzez ograniczenie się do zwięzłego przedstawienia rozstrzygnięcia – oświadczyła sędzia Lidia Jedynak z Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Sąd mógł to zrobić na podstawie nowego prawa, ale ostatecznie tego nie uczynił.

– Kierując się dbałością o dobro toczącego się postępowania, w szczególności nie chcąc narażać tego ogromnego postępowania na ryzyko prowadzenia od początku, z uwagi właśnie na te wątpliwości interpretacyjne, jakie się pojawiły, sąd podejmuje decyzję o kontynuowania ogłaszania wyroku w sposób dotychczasowy – dodała sędzia Lidia Jedynak.

Uwagi interpretacyjne dotyczą momentu, w którym sąd powinien zdecydować o streszczeniu wyroku.

– Przepis mówi o tym, że przed ogłoszeniem wyroku sąd poucza i informuje obecne strony o tym, jaki sposób wybrał – zaznaczyła prokurator Izabela Janeczek.

Możliwość odczytania streszczonego wyroku pojawiła się dopiero piątego września, a wyrok sąd zaczął wygłaszać już dwudziestego maja.

– W związku z czym wydaje się, że zastosowanie tego przepisu na tym etapie ogłaszania wyroku, byłoby niemożliwe – dodała oznajmiła prokurator.

Dlatego zdaniem prokuratury to słuszna decyzja sądu. Na razie nie wiadomo, kiedy zakończy się odczytywanie wyroku.

– Miejmy nadzieję, że ostateczny wyrok będzie sprawiedliwy, że osoby, które okradły tysiące Polaków z ich oszczędności, poniosą odpowiedzialność karną – podsumował poseł PiS Marcin Horała.

W dotychczas odczytanym wyroku sąd uznał Marcina P. i jego żonę Katarzynę za winnych oszustwa. Według śledczych, mieli oszukać osiemnaście tysięcy osób na łączną kwotę ponad ośmiuset pięćdziesięciu milionów złotych.

TV Trwam News/RIRM

drukuj