fot. flickr.com

Walka z zatorami płatniczymi

Duże firmy nie będą już mogły w nieskończoność odwlekać uregulowania zobowiązań wobec swoich mniejszych partnerów. Sejm pracuje nad rozwiązaniami, które mają ograniczyć zatory płatnicze. Problem może dotyczyć nawet 90 proc. przedsiębiorstw i uderza zwłaszcza w małe i średnie firmy.

Sejmowa Komisja Gospodarki i Rozwoju przyjęła projekt ustawy ograniczający zatory płatnicze. Jak mówi poseł Paweł Grabowski z Komisji Gospodarki i Rozwoju, projekt ma rozprawić się z dużym problemem przedsiębiorców.

– Czyli z zatorami płatniczymi, sytuacją taką, kiedy nieuczciwy kontrahent nie płaci im czasami tygodniami, czasami miesiącami za faktury. To z kolei powoduje blokadę płatniczą, a niestety czasami prowadzi do upadłości – zaznacza Paweł Grabowski.

Według badania Krajowego Rejestru Długów, w pierwszym kwartale tego roku odsetek firm, które miały problem z terminowym regulowaniem zobowiązań kontrahentów, wzrósł z 17 do 19 procent. Przedsiębiorcy czekają na zapłatę średnio 4 miesiące. Z takim problemem spotkał się przedsiębiorca Grzegorz Pellowski.

– Im większa sieć, do której dostarczamy, tym na więcej ta sieć sobie pozwala. Nie możemy się za bardzo skarżyć, bo jeżeli poskarżymy się czy upominamy się o swoje płatności, natychmiast tracimy klienta – mówi właściciel sieci piekarni i cukierni.

Duzi przedsiębiorcy często wykorzystują mniejsze firmy – wskazuje radca prawny dr Grzegorz Skrobotowicz.

– Starali się wpływać na te właśnie przedsiębiorstwa, oczekując od nich kredytowania swojej działalności, przerzucając na nich ryzyko – zaznacza dr Grzegorz Skrobotowicz.

W efekcie upada wiele polskich firm. 32 procent przedsiębiorstw musi wstrzymywać inwestycje. Zgodnie z zapisami projektu ustawy chronione będą mniejsze firmy – mówi Piotr Kudelski z Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii.

– W transakcjach tzw. asymetrycznych, czyli takich, gdzie po stronie wierzyciela występuje mały czy średni przedsiębiorca, w takich transakcjach maksymalny termin będzie mógł wynosić 60 dni – zwraca uwagę Piotr Kudelski.

W syuacji gdy dłużnikiem jest podmiot publiczny, maksymalny czas zapłaty wyniesie 30 dni. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów będzie mógł nakładać kary pieniężne na nierzetelnych dłużników. Duże firmy o dochodach rocznych powyżej 50 milionów euro będą składały sprawozdania o stosowanych terminach zapłat. Wierzyciel, który nie otrzyma zapłaty w ciągu 90 dni od upływu terminu określonego na fakturze, będzie mógł pomniejszyć podstawę opodatkowania o kwotę wierzytelności.

– Natomiast po stronie dłużnika jakby lustrzane rozwiązanie, które powoduje, że dłużnik, który w tym samym terminie nie zrealizował swojej płatności, będzie zobowiązany do usunięcia w tym wypadku z kosztów tej należności, co w konsekwencji spowoduje w jego przypadku podwyższenie podstawy opodatkowania – dodaje Piotr Kudelski.

Z zapisów projektu zadowolony jest prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak. Jak mówi, ważnym zapisem projektu jest podniesienie wysokości odsetek ustawowych za opóźnienia w transakcjach handlowych o 2 pkt proc. do 11,5 proc.

– W tej sytuacji kredytowanie się pieniądzem dostawców, którym się nie płaci, przestaje być opłacalne ekonomicznie, bo tańszy jest wtedy kredyt bankowy – zaznacza Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Andrzej Sadowski z Centrum imienia Adama Smitha zauważa, że w projekcie nie uwzględniono potrzeb służby zdrowia.

– W innych obszarach ten 60-dniowy termin ma być obowiązujący poza służbą zdrowia, a warto przypomnieć, że co roku zobowiązania niezapłacone służbie zdrowia, o które później szpitale występują o zapłacenie, to jest kilkunastu miliardów złotych – podkreśla Andrzej Sadowski.

W czwartek w Sejmie powinno odbyć się głosowanie nad projektem. Zmiany mają wejść w życie 1 stycznia 2020 roku.

TV Trwam News/RIRM

drukuj