fot. twitter.com

[TYLKO U NAS] W. Repetowicz o planie pokojowym dla Bliskiego Wschodu: Wszystkie kwestie sporne między Palestyńczykami a Izraelem zostały jednostronnie rozstrzygnięte na korzyść Izraela

Bardziej jest to decyzja administracji Trumpa o uznaniu izraelskiej aneksji tych terenów, na których jest osadnictwo żydowskie na zachodnim brzegu, i powiększeniu terytorium Izraela. Wszystkie kwestie sporne między Palestyńczykami a Izraelem zostały tutaj jednostronnie rozstrzygnięte na korzyść Izraela. Jest to raczej demonstracja poparcia dla działań Izraela i postawienie Palestyńczyków przed faktem dokonanym – powiedział w rozmowie z portalem Radia Maryja dziennikarz portalu Defence24.pl red. Witold Repetowicz. Odniósł się w ten sposób do założeń pokojowego planu dla Bliskiego Wschodu, ogłoszonego przez prezydenta Donalda Trumpa.

We wtorek prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ogłosił plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu. Zakłada on utworzenie dwóch oddzielnych państw: Izraela oraz Palestyny. Palestyńską stolicą miałaby być Jerozolima Wschodnia. Trump zaznaczył, że plan spotkał się z aprobatą premiera Izraela Benjamina Netanjahu [więcej].

W ocenie Witolda Repetowicza trudno ten plan nazwać planem pokojowym.

– Bardziej jest to decyzja administracji Trumpa o uznaniu izraelskiej aneksji tych terenów, na których jest osadnictwo żydowskie na zachodnim brzegu, i powiększeniu terytorium Izraela. Wszystkie kwestie sporne między Palestyńczykami a Izraelem zostały tutaj jednostronnie rozstrzygnięte na korzyść Izraela. Jest to raczej demonstracja poparcia dla działań Izraela i postawienie Palestyńczyków przed faktem dokonanym. Kształt tego państwa palestyńskiego jest zasadniczo absurdalny. Takie państwo jako samodzielny byt nie ma prawa bytu. Nie może istnieć, tylko konglomerat enklaw połączonych ze sobą tunelami. To nie byłby samodzielny byt – wskazał redaktor.

Plan zaprezentowany przez Trumpa nie zakłada, że suwerenność Palestyny zostanie uznana od razu w momencie, w którym strona palestyńska zgodzi się na proponowane rozwiązanie – zwrócił uwagę dziennikarz portalu Defence24.pl.

– Palestyńczycy muszą jeszcze spełnić szereg żądań, szereg warunków, których kontrola nad spełnieniem będzie należała do Izraela i Stanów Zjednoczonych. Nie wcześniej niż za 4 lata będzie możliwe dopiero stworzenie państwa palestyńskiego. To jest uzależnione od szeregu warunków, które są – szczerze mówiąc – w takich okolicznościach bardzo ciężkie do spełnienia, o ile nie niemożliwe. Perspektywa państwowości palestyńskiej w tym kontekście jest co najmniej mglista. Trudno więc uznać to za krok w kierunku pokoju między Izraelem a Palestyną – zaznaczył. 

Do planu ogłoszonego przez Trumpa odniosły się kraje Bliskiego Wschodu, takie jak Arabia Saudyjska, Jordania, Katar czy Zjednoczone Emiraty Arabskie.

– Mowa jest o poparciu tego planu, poparciu dalszych prac nad nim, rozmów, negocjacji palestyńsko-izraelskich, natomiast nie ma twardego stwierdzenia, że te założenia, które zostały przedstawione, są rozwiązaniem dla problemu palestyńskiego. Natomiast inna rzecz jest taka, że Arabia Saudyjska robi wszystko, żeby uregulować swoje stosunki z Izraelem i szuka pretekstu, by oderwać, odpiłować od swojej nogi tę kulę. Strona palestyńska przez Saudyjczyków jest traktowana jako kula u nogi, nie jak problem, na którego rozwiązaniu im rzeczywiście zależy. Problem, który jest związany z tym, że arabska ulica zareagowałaby negatywnie, gdyby Arabia Saudyjska uregulowała stosunki z Izraelem. Problem polega na tym, że Arabia Saudyjska i Izrael ma wspólnego wroga, którym jest Iran. Na tym Arabii Saudyjskiej znacznie bardziej zależy – na stworzeniu wspólnego frontu antyirańskiego niż na Palestyńczykach – tłumaczył rozmówca Radia Maryja.

Próba rozwiązania przez prezydenta USA konfliktu izraelsko-palestyńskiego jest związana w wyborami w Stanach Zjednoczonych oraz Izraelu – wyjaśnił Witold Repetowicz.

– Tutaj z jednej strony Donald Trump nie musi zabiegać o głosy Palestyńczyków, bo w Stanach Zjednoczonych nie jest to zbyt silne lobby, natomiast jeśli chodzi o głosy żydowskie, to są one dość ważne. W ten sposób robi duży krok w tym kierunku. Z drugiej strony jest to wzmocnienie Benjamina Netanjahu przed wyborami w Izraelu, ponieważ Netanjahu pokazuje, że Ameryka popiera jego politykę i że jest skuteczny. W tym momencie jest to obustronna korzyść kosztem Palestyńczyków- akcentował redaktor.

– Jeżeli chodzi o uznanie przez USA rozszerzenia tego terytorium Izraela, to zapewne zostanie wprowadzony w życie. Palestyńczycy zostaną praktycznie zostawieni na lodzie, natomiast nie doprowadzi to do pokoju czy nie przybliży do stworzenia państwa palestyńskiego – podsumował dziennikarz portalu Defence24.pl.

radiomaryja.pl

drukuj