fot. M. Borawski/ Nasz Dziennik

[TYLKO U NAS] Red. K. Wyszkowski: Bez Jana Olszewskiego nie wiadomo, czy „Solidarność” w ogóle by powstała

Red. Krzysztof Wyszkowski, współtwórca i były działacz Wolnych Związków Zawodowych, na antenie Radia Maryja w programie „Aktualności dnia” wspomniał śp. premiera Jana Olszewskiego. Jak zaznaczył, bez Jana Olszewskiego nie wiadomo, czy „Solidarność” w ogóle by powstała.

Myślę, że najważniejszym elementem, o którym często się zapomina wspominając Jana Olszewskiego jest to, że był to przecież jeden z twórców „Solidarności” – powiedział red. Krzysztof Wyszkowski.

– Bez Jana Olszewskiego nie wiadomo, czy „Solidarność” w ogóle by powstała. Mowa o końcu strajku w sierpniu 1980 r. W pewnym momencie zobaczyłem, że do stoczni (w Gdańsku) wszedł Jan Olszewski z Wiesławem Chrzanowskim. Ucieszyłem się, ponieważ znałem go. Był bohaterem – sławny obrońca polityczny. Człowiek nieulękły. Wzór. Jan Olszewski od razu powiedział, że przyjechał do stoczni, aby zaproponować strajkującym projekt statutu związku. My, zajęci bieżącymi wydarzeniami i walką o przetrwanie tego strajku, nie myśleliśmy w ogóle o przyszłości. Ale okazało się, że jednak jest w Polsce strateg, polityk myślący szerszymi kategoriami, który pomyślał od razu o przyszłości, czyli tak, jak ten związek należy budować od początku w sensie formalnym. Chodziło o to, by dać mu statut, który będzie gwarantował jego demokratyczność, niezależność i wolność działania – zaznaczył publicysta.

– Olszewski z Chrzanowskim zabrali się do pracy. Usiedli w małym pokoiku. Pracowali cały dzień i całą noc. Rano, już bardzo zmęczony Jan Olszewski, przynosi mi odręcznie napisany projekt statutu nowego związku. Przekazałem go maszynistkom do spisania. Po 30 minutach się okazało, że ktoś ukradł ten projekt. Byli tam tajni współpracownicy SB, którzy – wykorzystując moją nieuwagę – ukradli ten tekst maszynistkom, więc nie mogły one tego dokończyć. Przerażony pobiegłem do Olszewskiego. Na szczęście go znalazłem. Mówię mu o tym, a on bez słowa, po prostu skinął głową – bo znał metody działania SB z doświadczenia – i powiedział: „Przystąpimy do odtworzenia tego tekstu”. Po kilku godzinach, będąc już naprawdę wykończonym, przekazał mi projekt statutu – wspominał współtwórca i były działacz Wolnych Związków Zawodowych.

Ten projekt został ukazany w nieco okrojonej formie w ostatnim numerze „Solidarności”, który wydawaliśmy w stoczni – dodał.

– 31 sierpnia ludzie wychodzący ze stoczni i wyjeżdżający na cały kraj zabrali ze sobą myśl stwórczą, konstytuującą powstanie „Solidarności”. Rzecz polegała na tym, że Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek, Jacek Kuroń – wszyscy optowali za tym, żeby nowy związek obejmował tylko województwo gdańskie, ewentualnie jeszcze Pomorze, ale nie całą Polskę. To, że Jan Olszewski stworzył statut, który tworzył organizację związkową na terenie całego kraju było rzeczą zupełnie przełomową i rewelacyjną. Dodatkowo, skoro kraj się dowiedział, że powstaje prawnie już skonstruowana organizacja związkowa, to 17 września 1980 r. do Gdańska przyjechali sympatycy tego ruchu z całej Polski i wtedy Jan Olszewski wygłosił wspaniałe przemówienie, historyczne wręcz, apelujące, żeby wszystkie ogniwa tego nowego związku, które powstawały na terenie całego kraju, zarejestrowały się na podstawie tego samego statutu, którego on był autorem. Chodziło o to, by powstała jednolita organizacja związkowa w całej Polsce. Delegaci przyjęli to z aplauzem. W ten sposób opór Wałęsy, Mazowieckiego, Geremka, Kuronia i innych został przełamany. I tak powstała „Solidarność”. Resztę wszyscy znamy – mówił red. Krzysztof Wyszkowski.

Całość rozmowy z red. Wyszkowskim można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj