fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Prof. G. Kucharczyk o tzw. aborcji i eutanazji: Odziera się człowieka z jego człowieczeństwa, aby usprawiedliwić proces zabijania najsłabszych

Partia hitlerowska wobec osób nieuleczalnie chorych używała pojęcia Ballastexistenzen, czyli egzystencja, która jest ciężarem dla społeczeństwa. Z kolei twórczyni tzw. ruchu kontroli urodzeń w USA, Margaret Sanger – wielka zwolenniczka eugeniki – mówiła, że trzeba eliminować „ludzkie chwasty”. Mamy do czynienia z odzieraniem człowieka z jego człowieczeństwa, aby usprawiedliwić proces zabijania najsłabszych. Taki jest mechanizm towarzyszący ludobójcom – swoje ofiary odzierają z człowieczeństwa, nazywają ich „insektami”, „rasami niższymi”, „podludźmi”, albo też „osobami, które mają życie pozbawione wartości” – akcentował prof. Grzegorz Kucharczyk, historyk z Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, podczas „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

W sobotnio-niedzielnym wydaniu „Naszego Dziennika” ukazał się artykuł prof. Grzegorza Kucharczyka pt.: „<<Chwast>>, <<balast>> czy dziecko Boże?”. [czytaj więcej] Autor tłumaczy w nim, jak pojęcie „człowieka nienarodzonego” było zmieniane na przestrzeni lat.

– Mamy do czynienia z pewną operacją na języku. Św. Jan Paweł II w Liście do Rodzin w 1994 r. zauważył, że współczesna cywilizacja – końca XX w. – jest „cywilizacją chorą”. Miarą tego kryzysu jest, jak podkreślał Ojciec Święty, kryzys prawdy, który wyraża się w kryzysie pojęć. W przestrzeni publicznej spotykamy się z próbą wkładania nowego znaczenia w słowa, jak: „tolerancja”, którą myli się z afirmacją; „miłość”, która przez wielu utożsamiana jest tylko i wyłącznie ze współżyciem seksualnym czy też „wolność” rozumiana jako swoboda decydowania o istnieniu innych osób, w tym też tych najbardziej bezbronnych, bo się jeszcze nie narodzili, a w życiu prenatalnym są chorzy – mówił gość Radia Maryja.

Profesor podkreślił, że mamy do czynienia z wkładaniem nowej warstwy znaczeniowej w pojęcia, albo wprost z dehumanizacją człowieka.

– Zwolennicy tzw. aborcji operują pojęciem „jakość życia”: dzieci, u których podejrzewa się wady rozwojowe jak się urodzą, będą miały słabą „jakość życia”. Samo pojęcie „jakości życia” jest wyjątkowo dehumanizujące, czyli odzierające z człowieczeństwa. Jakość to może mieć wersalka, wypoczynek wakacyjny, ale nie człowiek. Człowiek ma swoją godność czerpaną z tego, że jest Bożym dzieckiem – zaznaczył Grzegorz Kucharczyk.

Historyk tłumaczył, że tytułowe wyrazy z artykułu „Naszego Dziennika” – „chwast” i „balast” – są wzięte z propagandy niemieckich narodowych socjalistów (hitlerowców) oraz środowisk progresywistycznych działających w Stanach Zjednoczonych na początku XX w.

– Partia hitlerowska wobec osób nieuleczalnie chorych (w sensie fizycznym i psychicznym) używała pojęcia Ballastexistenzen, czyli egzystencja, która jest ciężarem dla społeczeństwa. Z kolei twórczyni tzw. ruchu kontroli urodzeń w Stanach Zjednoczonych, Margaret Sanger – która była wielką zwolenniczką eugeniki, czyli przymusowej sterylizacji, ale też aborcji – mówiła, że trzeba eliminować „ludzkie chwasty”. Mamy do czynienia z odzieraniem człowieka z jego człowieczeństwa, aby usprawiedliwić proces zabijania najsłabszych – wyjaśnił gość „Aktualności dnia”.             

Profesor zwrócił uwagę, iż taki jest właśnie mechanizm towarzyszący ludobójcom – swoje ofiary odzierają z człowieczeństwa, nazywają ich „insektami”, „rasami niższymi”, „podludźmi”, albo też „osobami, które mają życie pozbawione wartości”.

– To ostatnie sformułowanie towarzyszyło rozkazowi Adolfa Hitlera z października 1939 r., który nakazywał przymusową eutanazję. W praktyce uśmiercono ok. 100 tys. ludzi nieuleczalnie chorych, także w Niemczech. Na terytoriach okupowanych używano określenia „życie pozbawione wartości”, czyli „życie niewarte życia”. To stanowiło uzasadnienie dla ludobójców dla prowadzenia ich polityki. Program eutanazyjny realizowany był w Niemczech hitlerowskich ze szczególnym nasileniem w latach 1939-1941. Tam po raz pierwszy zaczęto masowo uśmiercać ludzi za pomocą gazu. Do tych doświadczeń sięgnięto potem już w ramach tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej po 1941 r. To spirala zbrodni. Historia jest tutaj wielką nauczycielką – powiedział.

Historia przypomina też, że w mrocznych czasach kryzysu pojęć, który prowadził do zbrodni ludobójczej i eksterminacji osób chorych, jedyną instytucją, która mówiła wprost o jedności rodzaju ludzkiego – był Kościół.

– W październiku 1939 roku, a więc dokładnie w momencie, kiedy Adolf Hitler jako szef państwa niemieckiego nakazywał przymusową eutanazję osób nieuleczalnie chorych, papież Pius XII w encyklice „Summi Pontificatus” podkreślał jedność rodzaju ludzkiego (…). Jak popatrzymy z perspektywy ostatnich 80 lat – niewiele się zmieniło. Z jednej strony mamy ludzi, którzy będąc w logice kryzysu pojęć, uzasadniają – powołując się na tolerancję, wolność, miłość – chęć eliminacji ze społeczeństwa najsłabszych osób. Jednocześnie, gdyby ich spytać o życie niedźwiedzi polarnych czy zwierząt futerkowych, będą twierdzili, że przecież nie można ich eksterminować, bo to jest nieludzkie. Z drugiej strony mamy głos Kościoła, który przypomina, że wszyscy ludzie są braćmi. Papież Franciszek w ostatniej encyklice podkreśla, że nie można eliminować ludzi, którzy „już są niepotrzebni, albo jeszcze nie są potrzebni”. To perspektywa, która cały czas jest aktualna –  mówił profesor.

Cała rozmowa z prof. Grzegorzem Kucharczykiem dostępna jest [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj