fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] M. Wójcik o sprawie 4-letniej Ines: Najważniejsze jest dobro dziecka. W prawie rodzinnym w Polsce zasada dobra dziecka jest ponad wszystkimi innymi przepisami

Najważniejsze w tej sprawie jest dobro dziecka – nie kwestionując praw ojca – bo ojciec ma prawa do dziecka. Nie może się to odbywać tak, że dziecko jest wyciągane z domu, wsadzane w samochód i wywożone 1000 km stąd. Dobro dziecka jest ponad wszystkim. Taka jest naczelna zasada prawa rodzinnego – mówił w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości, odnosząc się do sprawy 4-letniej Ines, która ma wrócić do ojca do Belgii.

Ministerstwo Sprawiedliwości włączyło się w sprawę 4-letniej dziewczynki, która decyzją sądu ma być oddana ojcu w Belgii. Wiceminister Michał Wójcik zdecydował o wystąpieniu do Sądu Okręgowego w Katowicach o nadzór administracyjny. [czytaj więcej]

Gość Radia Maryja podkreślił, że od 4 lat zajmuje się m.in. sprawami dotyczącymi dzieci polskich rodziców zagranicą, tzw. sprawami transgranicznymi.

– Udało się pomóc w bardzo wielu przypadkach. Nawet w przypadkach beznadziejnych udawało się pomóc. Przede wszystkim, żeby zachować tożsamość, czyli, żeby dzieci mogły rozmawiać w języku polskim albo udawało się załatwiać rodziny zastępcze spośród krewnych, żeby dziecko mogło wychowywać się w kulturze polskiej, tak, żeby nie łamać tożsamości dziecka. Było wiele takich przypadków, ale ten przypadek dotyczący 4-letniej dziewczynki – Ines, która urodziła się w Polsce, mieszkała w Belgii przez rok, ale przez 3 lata wychowywała się w Polsce, w kulturze Polski, jest to jeden z najtrudniejszych przypadków z jakimi się spotkałem. Może nawet najtrudniejszy. Dziecko ma obywatelstwo polskie. To rzecz oczywista, bo z krwi jest obywatelką naszego kraju. Takie są przepisy, a więc po matce. Ojcem jest obywatel Belgii. Natomiast z powodu pewnych sporów w relacji pomiędzy matką i ojcem, matka już po roku zamieszkiwania w Belgii zdecydowała się przyjechać z dzieckiem do Polski. Uciekła po prostu z Belgii. I tu się zaczął prawdziwy dramat powiedział Michał Wójcik.

Gość Radia Maryja zaznaczył, że aktualnie nie wiadomo co postanowi sąd w Katowicach w tej sprawie – dodał.

– Kiedy dziecko przyjechało z matką do Polski, to ojciec dziecka wysłał wniosek w trybie Konwencji Haskiej, żeby dziecko powróciło na terytorium Belgii. Jest taki dokument, to jest Konwencja Haska, który reguluje tego typu sytuacje. I zasada jest taka, że jeżeli się wyjedzie z innego kraju i przyjedzie do drugiego, to jeżeli sąd zdecyduje tak, to dziecko wraca na terytorium tego państwa, z którego wyjechało, czyli do miejsca swojego pobytu. Natomiast są różne sytuacje. Po pierwsze jest to sytuacja, kiedy to dobro dziecka jest zagrożone czy naruszone, jeżeli można złamać chociażby tożsamość dziecka. Tu było wiele spraw sądowych. I większość tych spraw, właściwie wszystkie te sprawy zostały wygrane przez ojca dziecka. Zarówno w Belgii jak i w Polsce. Także te sprawy w trybie w Konwencji Haskiej. Prokuratura nie zgadzała się, żeby dziecko wydawać do Belgii i konsekwentnie odwoływała się od wszystkich orzeczeń. Nawet został wzięty pod uwagę przepis, który można zastosować w procedurze cywilnej, że zmieniły się okoliczności i w nadzwyczajnych okolicznościach mimo wszystko nie wykonuje się orzeczenia innego państwa. Ale sąd zdecydował, że ten przepis nie będzie wzięty pod uwagę na korzyść matki dziecka, tylko na korzyść ojca. Prokuratura się odwołała od tego orzeczenia. Natomiast sprawę umorzono, bo w międzyczasie zmarła matka mówił rozmówca Radia Maryja.

Wiceminister sprawiedliwości wskazał, że śmierć jest zawsze bardzo dramatyczna, ale tutaj ten dramatyzm był dodatkowy, gdyż jedno z orzeczeń sądów belgijskich odbierało pełnię praw rodzicielskich matce, czyli pełnię praw przyznawało ojcu i dzień po tym orzeczeniu matka umarła. [więcej]

– Babcia jest znanym profesorem, okulistą. Matka też była lekarzem i ojciec też jest lekarzem. Babcia ukrywała się przez wiele miesięcy. Belgowie w tym czasie wysłali Europejski Nakaz Aresztowania babci. Takie jest prawo w Belgii, zgodnie z którym, jeżeli ktoś tego typu czyny popełnia, to wówczas można wykorzystać ten instrument. Belgijskie organy ścigania zdecydowały się, żeby ten instrument wykorzystać, ale polska prokuratura nie zgodziła się ze stanowiskiem strony belgijskiej. Zresztą Ministerstwo Sprawiedliwości też. I sąd – na szczęście dla babci – zdecydował się, że odmawia wydania obywatela polskiego. I tu się sytuacja na tyle skomplikowała, że ENA nie został wykonany, ale babcia dalej ukrywała dziecko. To dziecko zostało znalezione kilka dni temu w Radomiu, razem z babcią. (…) W międzyczasie sąd radomski zdecydował o przymusowym odbiorze tego dziecka. Kurator odstąpił od tego czynu, dlatego że dziecko po prostu płakało. Nie można zabrać dziecka, nawet jak jest orzeczenie, jeżeli łamie to psychikę dziecka. Dziecko się przytulało do babci, nie chciało odejść tłumaczył Michał Wójcik.

Gość audycji „Aktualności dnia” przypomniał, że „dwa dni później sąd wydał kolejne postanowienie o kolejnym przymusowym odbiorze dziecka, ale tym razem nie stawił się ojciec, co spowodowało, że kurator zgodnie z przepisami odmówił wydania dziecka”.

– W międzyczasie miałem okazję rozmawiać z wicepremierem Belgii na ten temat. Przedstawiałem sytuację prawną i faktyczną, stając jednoznacznie na stanowisku, że dziecko nie powinno opuścić terytorium Polski […]. Interweniowała także ambasada Belgii. Jesteśmy dzisiaj w sytuacji, w której prokuratura złożyła dwa wnioski kilka dni temu. Pierwszy wniosek tj. wniosek mówiący o tym, że trzeba wstrzymać przymusowe przekazanie dziecka, ponieważ zgodnie z tym orzeczeniem stroną zobowiązaną do wydania dziecka była matka, a matka nie żyje, więc nie ma strony zobowiązanej. W tej sytuacji nie powinno być wykonywane to orzeczenie. Nie powinno być w sposób przymusowy odbierane dziecko. Jednocześnie drugi wniosek dotyczył tego, aby nie uznawać na terytorium Polski orzeczenia sądu belgijskiego. Dokładnie z tego samego powodu. Sąd w Katowicach będzie musiał zdecydować. Najważniejsze w tej sprawie jest dobro dziecka – nie kwestionując praw ojca – bo ojciec ma prawa do dziecka. Nie może się to odbywać tak, że dziecko jest wyciągane z domu, wsadzane w samochód i wywożone 1000 km stąd. Dobro dziecka jest ponad wszystkim. Taka jest naczelna zasada prawa rodzinnego podsumował Michał Wójcik.

Na zakończenie wiceszef resortu sprawiedliwości powiedział, że „w prawie rodzinnym w Polsce zasada dobra dziecka jest zasadą ponad wszystkimi innymi przepisami”.

Całość rozmowy z poniedziałkowej audycji z udziałem Michała Wójcika można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj