[TYLKO U NAS] M. Olczak: Archiwum Akt Nowych początkowo było elementem władzy ludowej, stąd niszczenie dokumentów czy ich brak

Archiwum Akt Nowych było elementem władzy ludowej, stąd niszczenie i brak dokumentów m.in. Józefa Piłsudskiego i Edwarda Śmigłego-Rydza – mówił w środowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam Mariusz Olczak, wicedyrektor Archiwum Akt Nowych. Zabytki muzealne też są ważne, ale tutaj jest coś, co świadczy o naszej tożsamości – dodał dr Tadeusz Krawczak, dyrektor AAN.

Mija 100. rocznica powstania Archiwum. Uczestniczyli w niej m.in. minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński oraz szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk [czytaj więcej].  Archiwum Akt Nowych to filar państwa polskiego – pisał w specjalnym liście prezydent Andrzej Duda.

Goszczący na antenie Radia Maryja wraz z Mariuszem Olczakiem, dr Tadeusz Krawczak przypomniał, że „najpierw była pamięć mówiona, przekazywana z pokolenia na pokolenie, dopóki ktoś tego nie spisał”. Do dzisiaj korzystamy ze źródeł narracyjnych – dodał.

– To jest pamięć zaklęta w dokumentach. Krótka definicja źródła historycznego: to jest ślad działalności człowieka. To jest zapis tego, co było. Czy to będzie rocznik czy kronika, czy pamiętnik, a najlepiej dokument wytworzony na okazję chwili. Historyk lubi mieć takie źródła – powiedział.

Dokumentem potwierdzającym powstanie instytucji, która miałaby gromadzić materiały dotyczące państwa polskiego, był reskrypt Rady Regencyjnej z 31 lipca 1918 r.

– Wcześniej było już grono związane z badaczami przeszłości. Dbano o muzealia. Mówiono o tzw. zabytkach przeszłości, pomnikach przeszłości. (…) Starano się uchronić to, co można od zniszczenia. To wyszło z kręgów ludzi związanych z Centralnym Komitetem Obywatelskim, z Władysławem Grabskim. A tutaj, w Kongresówce, pan dyrektor Olczak znalazł dokument księcia Lubomirskiego – podkreślił dr Tadeusz Krawczak.

– Powołano Archiwum Wojskowe, bo do 1930 r. to archiwum nowo stworzone nosiło taką nazwę. To archiwum musiało już zadziałać skoro Józef Piłsudski, który przejął pełnię władzy dyktatorskiej od Rady Regencyjnej, w dekrecie o archiwach z 7 lutego 1919 r. – już to archiwum umieścił. Od podpisania tego reskryptu Rady Regencyjnej do tego czasu już to archiwum zaistniało – przypomniał.

Archiwum bardzo szybko się rozwijało, gdyż na przestrzeni 20 lat zgromadziło 37 km akt. W listopadzie 1944 roku ok. 90 proc. tych dokumentów zostało spalone przez Niemców.

– Zabytki muzealne też są ważne, ale tutaj jest coś, co świadczy o naszej tożsamości. Można nawiązać do ostatniej pracy Jana Pawła II i do jego testamentu. Pamięć i tożsamość – to właśnie mówimy o tej pamięci tożsamościowej, która uległa z premedytacją zniszczeniu – zaznaczył historyk.

Mariusz Olczak zwrócił uwagę, że aktualnie Archiwum spełnia trochę inną rolę niż w momencie powołania.

– Troszeczkę inną rolę niż w okresie powojennym, a zupełnie inną niż w okresie komunistycznym, kiedy od tej instytucji społeczeństwo trzymało się z daleka – osoby, które walczyły o niepodległość i którym zależało na niepodległej Polsce. Archiwum Akt Nowych było elementem władzy ludowej, stąd to niszczenie tych dokumentów, brak dokumentów Józefa Piłsudskiego, Edwarda Śmigłego-Rydza. To, co ustalił aktualnie prof. Sławomir Cenckiewicz w Centralnym Archiwum Wojskowym, to to działo się w Archiwum Akt Nowych, niestety, w okresie komunistycznym – zauważył.

Gość Telewizji Trwam stwierdził, iż współcześnie „Archiwum Akt Nowych daje wzór dla innych instytucji archiwalnych w Polsce”.

RIRM

drukuj