[TYLKO U NAS] Ks. M. Frankowski z Detroit: Nie jest prawdą, że na emigracji dzieci nie czują polskości. One właśnie są dumne z tego, że są Polakami

Spotykamy się z młodzieżą, z dziećmi, które są z polskich rodzin. Może tutaj urodzone, ale gdzieś mają zakorzeniony w sobie patriotyzm, tą polskość. Nie jest prawdą, że na emigracji dzieci nie czują polskości. One właśnie czują polskość. Na swój sposób, ale są dumne z tego, że są Polakami – powiedział ks. Mirosław Frankowski, proboszcz parafii św. Floriana i kaplicy św. Władysława w Hamtramck w diecezji Detroit, w programie „Jak my to widzimy – z daleka widać lepiej” na antenie TV Trwam.

Bardzo ciężko w obecnych czasach przyciągnąć młodzież do Kościoła. Z tym problemem spotykają się księża w Polsce, ale również kapłani pracujący na emigracji. Ks. Mirosław Frankowski z Detroit zaznaczył, że dotrzeć do młodego pokolenia dzisiaj to nie tyle problem, co szansa.

– Myślę, że na emigracji my kapłani, zwłaszcza z Towarzystwa Chrystusowego, mamy pole do popisu. Spotykamy się właśnie z młodzieżą, z dziećmi, które są z polskich rodzin. Może tutaj urodzone, ale gdzieś mają w sobie zakorzeniony patriotyzm, polskość (…). Nie jest prawdą, że na emigracji dzieci nie czują polskości. One właśnie czują polskość. Na swój sposób, ale są dumne z tego, że są Polakami – podkreślił gość TV Trwam.

Aby zachować polskość na emigracji – zakładane są polskie szkoły przy parafiach.

– To są sobotnie polskie szkoły, w których dzieci uczą się języka polskiego i bardzo często im tłumaczymy: kiedyś pojedziecie do Polski, będziecie chcieli porozmawiać ze swoimi wujkami, ciotkami czy dziadkami i będziecie mieć problem, jak nie będziecie znać języka. Także my taką szkołę w  Hamtramck prowadzimy. Mamy 150 dzieci, to jest mała szkoła, ale jest wystarczająco dużo dzieci, żeby chcieć dla nich właśnie to czynić. Mamy polskich nauczycieli, wywodzących się z Polski, również katechetów. Tam nasze dzieci uczą się i pisać, i czytać. Biorą także udział w konkursach polonijnych – dodał duszpasterz.

Ks. Mirosław Frankowski prowadzi Folklorystyczny Zespół Taneczny „Rodacy” przy parafii św. Floriana w Hamtramck. Jak sam powiedział, docenił piękno folkloru dopiero na emigracji.

– Zawsze poruszało mnie piękno polskiej sztuki, niezależnie w jakim wydaniu miałaby ona być. Największą styczność z tańcami ludowymi i z folklorem polskim miałem na emigracji, bo w Polsce nie docenia się tego co się ma. Trzeba wyjechać za granicę, trzeba zatęsknić, żeby zobaczyć piękno naszego polskiego folkloru. Zapisałem się wtedy też do zespołu folklorystycznego tanecznego i tak naprawdę te wszystkie tańce, te kostiumy – to wszystko poznawałem będąc emigrantem, nie będąc już w Polsce. Wiedziałem, że takie zespoły ludowe scalają młodzież. Mamy wspólne cele, potem spotkania, tam też nawiązują się relacje przyjaźni – zaznaczył.

Kapłan wskazał, ze nawet młodzież, która urodziła się poza Polską, również zakochuje się w tym folklorze. Młodzież znajduje swoje pasję, może się rozwijać poznając Boga, budząc w sobie patriotyzm do odległej Ojczyzny, z czego bardzo dumni są ich rodzice i dziadkowie – dodał.

Jeżeli  taki ojciec, mama, dziadek czy babcia widzi swojego wnuka, wnuczkę pięknie wystrojonych, w pięknych polskich ludowych kostiumach i polskość jest odczuwalna – oni są dumni, że ta tradycja jest przekazywana na dalsze pokolenia. Rodzice czy dziadkowie wiedzą, że kiedy ci tancerze pozakładają swoje rodziny, to również będą chcieli, żeby ta tradycja była kultywowana, przekazywana na wnuki i prawnuki – akcentował proboszcz parafii św. Floriana i kaplicy św. Władysława w Hamtramck.

W Detroit funkcjonowało kiedyś 30 polskich parafii. Obecnie jest ich 5, jednak największa ilość wiernych należy tylko do dwóch. Jedną z nich jest właśnie parafia św. Floriana, do której należy kaplica św. Władysława i to z nią wiąże się ciekawa historia.

– To parafia, która 3 lata temu miała być zamknięta. Kościół miał być sprzedany. Pierwszymi kupcami byli muzułmanie, gdyż w Hamtramck większość społeczeństwa jest teraz muzułmańska, nie tak jak było 50 czy 60 lat temu, gdzie mieszkali sami Polacy. Było mi przykro, kiedy się dowiedziałem, że takie plany są wobec kościoła św. Władysława. Wtedy spotkałem się z biskupem, żeby pozwolił mi dołożyć starań, aby ten kościół dalej był otwarty jako polski kościół, jako katolicki kościół. Tak się składa, że od 3 lat kościół św. Władysława, który stał się kaplicą św. Władysława przy parafii św. Floriana, funkcjonuje i to bardzo dobrze. Tam odbywają się różnego rodzaju nabożeństwa, ale chyba największym nabożeństwem, które ściąga bardzo dużo ludzi, jest nabożeństwo ku czci Matki Bożej Pompejańskiej. Matka Boża Różańcowa Pompejańska czuwa nad nami, żeby w „centrum islamu” był kościół, żeby jego dzwony dawały znać, że jest tam Chrystus – akcentował ks. Mirosław Frankowski.

radiomaryja.pl

drukuj