fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Ks. bp Stephen Nyodho Ador Majwok: Sytuacja w Sudanie jest skomplikowana i nienajlepsza. Dziękujemy całemu światu, że zwraca uwagę na tę sytuację

Sytuacja w Sudanie jest skomplikowana i nienajlepsza, odkąd zaczęła się wojna. Wojna rozpoczęła się pomiędzy mieszkańcami Sudanu po tym, jak otrzymaliśmy niepodległość. Pomimo tego, że politycy nie potrafią się dogadać i to oni spowodowali wojnę, to skutki tego odczuwają miliony ludzi. Dziękujemy całemu światu, że zwraca uwagę na sytuację w Sudanie – mówił ks. bp Stephen Nyodho Ador Majwok z diecezji Malakal w Sudanie Południowym w piątkowym wydaniu „Polskiego punktu widzenia” na antenie Telewizji Trwam.

W najbliższą niedzielę, 10 listopada, będziemy obchodzić XI Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym organizowany przez polską sekcję Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, poświęcony sytuacji chrześcijan w Sudanie Południowym.

– Sytuacja w Sudanie jest skomplikowana i nienajlepsza, odkąd zaczęła się wojna. Wojna rozpoczęła się pomiędzy mieszkańcami Sudanu po tym, jak otrzymaliśmy niepodległość. Pomimo tego, że politycy nie potrafią się dogadać i to oni spowodowali wojnę, to skutki tego odczuwają miliony ludzi. Dziękujemy całemu światu, że zwraca uwagę na sytuację w Sudanie. Pamiętamy poruszającą wizytę prezydenta Sudanu Południowego u Ojca Świętego, kiedy ukląkł przed nim, by prosić o pokój – mówił ks. bp Stephen Nyodho Ador Majwok.

Konflikt generuje istotne problemy, przede wszystkim klęskę głodu i ubóstwo. Po wielu miesiącach borykania się z suszą mieszkańcy Sudanu Południowego zmagają się z powodzią i związanymi z nią konsekwencjami: woda niezdatna do picia, zniszczone domy i kościoły, brak leków i żywności. Ks. bp Stephen Nyodho Ador Majwok zwrócił się do prezydenta kraju, aby ten ogłosił teren dotknięty powodzią terenem katastrofy humanitarnej i tak się też stało.

– Ludzie z wielu miejsc musieli być ewakuowani i potrzebują wszystkiego: namiotów, wody, jedzenia, leków. Tego wszystkiego brakuje – podkreślał gość Telewizji Trwam.

Mieszkańcy Sudanu Południowego mogą liczyć na wsparcie polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

– Tak jak robiliśmy to w przypadku Syrii czy Iraku, chcemy też rozpocząć od pomocy humanitarnej, bo trudno głosić Ewangelię ludziom, którzy ciężko chorują czy są głodni. Był taki przykład misjonarza, który spotkał chłopca w obozie dla uchodźców, w trudnych warunkach, umęczonego wojną, bardzo biednego, wygłodzonego. Ten chłopiec zapytał misjonarza: „Ojcze, dlaczego Bóg pozwolił mi urodzić się w Sudanie Południowym?”. Dlatego my, dzięki naszym wiernym, dzięki współpracy z księżmi Konferencji Episkopatu Polski, staramy się w wielu miejscach na świecie, żeby tych pytań było jak najmniej – oznajmił ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Kościół katolicki w Sudanie jest jedynym źródłem nadziei dla żyjących tam chrześcijan, ale potrzebuje odpowiednich warunków do rozwoju – wiele kościołów zostało zniszczonych w wyniku wojny i powodzi.

– Kościół jest jedynym źródłem nadziei dla ludzi. To Kościół szuka pieniędzy na żywność, szpitale i na to wszystko, co jest potrzebne do w miarę normalnego funkcjonowania. Kościół jest właściwie ostatnią ostoją ludzi chorych, biednych, przerażonych. Rząd ma pieniądze, ale niestety przeznacza je na broń, a nie na pomoc humanitarną. (…) Jako Konferencja Episkopatu Sudanu Południowego staramy się naciskać na rząd, żeby jednak dążyć do pokoju i szukać rozwiązań pokojowych. To była również inicjatywa księży biskupów Sudanu Południowego, żeby przywieźć prezydenta wraz z grupą do Watykanu – zaznaczył biskup z Sudanu Południowego.

– Kościół jest zawsze tą instytucją, która niesie przesłanie nadziei. Ja zawsze mówię do moich ludzi: „Jutro będzie lepiej”. (…) My modlimy się o to, żeby ta wojna się skończyła. Widzę dużą nadzieję dla Kościoła, ten potencjał w tym Kościele jest duży, tylko potrzebuje warunków do rozwoju – dodał.

Bardzo trudną sytuację w Sudanie Południowym mają także dzieci. Wiele z nich zostaje sierotami, wiele z nich umiera z powodu głodu lub braku pieniędzy na leczenie. Problemem jest także edukacja.

– Wiele dzieci umiera, ponieważ rodziców nie stać, żeby zawieźć je do szpitala. W wielu miejscach nie ma szpitali, nie ma jedzenia, nie ma niczego, co jest konieczne do życia. Bardzo trudna jest też sytuacja, jeśli chodzi o edukację, która jest bardzo ważna, bo to są perspektywy na przyszłość. Tylko Kościół troszczy się o szkolnictwo, natomiast mając mało środków, nie jest w stanie wypełnić tej luki. Dziewczynki w wieku 14 lat zostają matkami, więc prawie żadna z nich nie osiąga wieku, kiedy mogłaby pójść na studia. Jedna ze szkół prowadzonych przez Kościół została zniszczona. W tej szkole uczyło się ponad tysiąc dzieci – podkreślił ks. bp Stephen Nyodho Ador Majwok.

Ks. bp Stephen Nyodho Ador Majwok oraz ks. prof. Waldemar Cisło proszą Polaków o modlitwę za mieszkańców Sudanu Południowego, a także o dobroczynność w postaci wpłat na konto Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie z dopiskiem „Sudan”.

radiomaryja.pl

drukuj