[TYLKO U NAS] Dr R. Derewenda: Żelazna kurtyna upadła bez wojny, ponieważ ludzie byli przeniknięci duchem Ewangelii. Ogromną w tym zasługę miał polski Kościół

Żelazna kurtyna upadła bez wybuchu wojny. Jak do tego doszło? Ludzie byli przeniknięci duchem Ewangelii. Ogromną zasługę miał polski Kościół rzymsko-katolicki – powiedział w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr Robert Derewenda. Wykładowca z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego odniósł się przy tym do rocznicy pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski.

Obchodzimy 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny. Dr Robert Derewenda zauważył, że „gdybyśmy spojrzeli na Europę końca lat 70., a nawet w latach 80., nikt sobie nie wyobrażał, że można zmienić sytuację geopolityczną bez wojny”.

– Jeśli mówiono o zmianie sytuacji pojałtańskiej, wyobrażano sobie, że musi być to związane z konfliktem międzynarodowym. Tymczasem jednak żelazna kurtyna upadła bez wybuchu wojny. Jak do tego doszło? Ludzie byli przeniknięci duchem Ewangelii. Ogromną zasługę miał polski Kościół rzymsko-katolicki, na którego nauczaniu oparła się „Solidarność”. (…) Jako ogromny dziesięciomilionowy ruch, który się rozwinął na początku lat 80., zmieniła obliczę tej ziemi. To wszystko było możliwe dzięki temu, że mieliśmy wsparcie ze strony Papieża – zauważył gość „Aktualności dnia”.

Wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zwrócił uwagę na to, że „władze starały się zminimalizować skutki wizyty Jana Pawła II w 1979 roku”.

– Trudno było odmówić Papieżowi, bo choćby jako Polak miał prawo przybyć do swojej Ojczyzny. Natomiast nie pozwolono na to, aby pielgrzymka odbyła się w maju w 900. rocznicę śmierci biskupa Stanisława. (…) Władze nie mogły tej rozgrywki wygrać, dlatego że entuzjazm narodu był tak olbrzymi, że ci milicjanci, którzy były obok Papieża, dla nich to było coś niezwykłego, że mogli towarzyszyć swojemu rodakowi. Sam Jan Paweł II wygłosił katechezę do milicjantów podczas pierwszej pielgrzymki. Gdybyśmy spojrzeli na życiorysy tych ludzi, to wielu z nich przeżyło to w tak niezwykły sposób, że ten komunizm nie był już ten sam po 1979 roku – zaznaczył.

Jak wskazał dr Robert Derewenda, „tego dnia, kiedy Papież odwiedzał Jasną Górę, pokazywano rozwój przemysłu w Częstochowie. Informacje np. w głównym wydaniu >>Dziennika Telewizyjnego<< były właściwie wzmiankowe”.

– Próbowano więc minimalizować, bagatelizować cały przebieg pielgrzymki. Natomiast ludzie przekazywali sobie wzajemnie informacje. Chyba w tym czasie tak naprawdę wiadomość przekazywana ustnie miała jeszcze większe znaczenie niż gdyby to było dostępne w mediach. To trochę tak, jak dziś posługujemy się portalami społecznościowymi czy też sami przekazujemy informacje. Widać, że również niejednokrotnie ma to większe znaczenie niż tylko i wyłącznie media. Próbowano więc robić wiele, natomiast to się nie udawało – zauważył wykładowca KUL-u.

– Mimo wszelkich starań nie udało się ograniczyć czy zawęzić znaczenia tej pielgrzymki, ponieważ Polacy zwyczajnie podnieśli się z kolan w 1979 roku. To była nadzieja dana akurat w najważniejszym momencie, dlatego że ten rok jest jeśli nie apogeum, to szczytem kryzysu gierkowskiego, ponieważ on rozpoczął się w 1976 i z roku na rok było coraz gorzej – dodał historyk.

Cała rozmowa z dr. Robertem Derewendą dostępna jest [tutaj]

RIRM

drukuj