[TYLKO U NAS] Dr M. Szołucha: Możliwie duży udział własności krajowej w sektorze bankowym to jeden z elementów wsparcia rozwoju gospodarki narodowej

Możliwie duży udział własności krajowej w sektorze bankowym to czynnik stabilizujący gospodarkę, to jest czynnik uodparniający ją na rozmaite wstrząsy płynące z zewnątrz, czego zresztą dowiódł ostatni kryzys finansowy z lat 2008-2009. To jest jeden z elementów wsparcia rozwoju gospodarki narodowej, szerzej – jej upodmiotowienia, awansu do kategorii krajów czy rynków rozwiniętych. (…) To jest czynnik pozwalający na akumulację kapitału, szybszą niż gdyby sektor bankowy był wyłącznie lub w większości w rękach zagranicznych – mówił w sobotnich „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr Marian Szołucha, ekonomista z Instytutu Prawa Gospodarczego.

W Polsce trwa proces repolonizacji banków. Jak podkreślił dr Marian Szołucha, nie jest to kwestia ideologii, światopoglądu, lecz kwestia twardego rachunku ekonomicznego oraz rywalizacji Polski, polskiego rynku finansowego na arenie międzynarodowej.

– Możliwie duży udział własności krajowej w sektorze bankowym to czynnik stabilizujący gospodarkę, to jest czynnik uodparniający ją na rozmaite wstrząsy płynące z zewnątrz, czego zresztą dowiódł ostatni kryzys finansowy z lat 2008-2009. To jest jeden z elementów wsparcia rozwoju gospodarki narodowej, szerzej – jej upodmiotowienia, awansu do kategorii krajów czy rynków rozwiniętych, co zresztą w polskim przypadku jako jedynego państwa byłego bloku socjalistycznego, niedawno nastąpiło. To jest czynnik pozwalający na akumulację kapitału, szybszą niż gdyby sektor bankowy był wyłącznie lub w większości w rękach zagranicznych. To jest czynnik sprzyjający poprawie bilansu płatniczego – wyjaśnił gość „Aktualności dnia”.

Proces wyprzedaży polskich banków rozpoczął się w latach 90-tych, sukcesywnie rozwijając się w dalszym okresie – przypomniał ekonomista.

– Dołek, w którym się znaleźliśmy, jeśli chodzi o odsetek narodowej własności w polskich bankach, to był rok 2008, a więc na krótko przed globalnym kryzysem finansowym, kiedy to zagraniczny kapitał miał aż 72-procentowy udział w polskich bankach. Wtedy pojawiły się głosy – trzeba przyznać, że nawet wśród liberalnych ekonomistów – które wzmiankowały o koniczności repolonizacji przynajmniej części sektora bankowego. Mówiła głośno o tym prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego prof. Elżbieta Mączyńska. (…) Wtedy ten proces repolonizacji się zaczął. Zaczął się – też trzeba uczciwie przyznać – już w czasach rządów Platformy Obywatelskiej, pod ich koniec, ponieważ PKO BP (…) przejęło Bank Nordea z rąk skandynawskich w roku 2014. (…) Potem nastąpiły dwa duże przejęcia w grupie PZU – to jest Pekao S.A od kapitału włoskiego, z grupy UniCredit, a także przejęcie banku Alior, nieco mniejszego. W rezultacie dzisiaj mamy ok. 55 proc. kapitału polskiego w naszym sektorze bankowym, a więc już ponad połowę – wskazał ekspert.

W najbliższym czasie szykuje się duża transakcja w obszarze repolonizacji polskich banków – poinformował Marian Szołucha.

– Od 15 stycznia, przez dwa tygodnie, zainteresowani mogą składać niewiążące jeszcze oferty na zakup od niemieckiej grupy Commerzbank polskiego mBanku, dawnego Banku Rozwoju Eksportu (BRE Banku), znanego Polakom, kilku pokoleniom Polaków. Jest to czwarty bank w Polsce co do wielkości, ma on prawie 8 proc. udziału w naszym rynku, Jak łatwo policzyć, gdyby się udało go przejąć, to ten odsetek własności polskiej przekroczyłby już solidnie 60 proc. mBank zarządza ponad 150 mld złotych aktywów (dla porównania, Pekao S.A. ma niespełna 200 mld, a PKO BP niecałe 333 mld) – zaznaczył gość Radia Maryja.

Odsetek polskich banków w naszym kraju na pierwszy rzut oka może wydawać się duży, ale wcale taki nie jest w porównaniu z najbogatszymi sektorami bankowymi. W tychże krajach co najwyżej ok. 10 proc. tamtejszego sektora bankowego jest w rękach kapitału zagranicznego – zwrócił uwagę ekonomista.

– W Niemczech jest to 11 proc., ale już we Francji zaledwie 8 proc., w Hiszpanii 7 proc., we Włoszech 11 proc. W Polsce – jak mówiłem – w najgorszym momencie, w roku 2008, było to 72 proc. Ten proces ponownego „udomawiania” banków ma miejsce także u naszych południowych sąsiadów, tj. w Czechach, ma miejsce na Węgrzech, jest jednym z priorytetów rządu Viktora Orbana. Tam w 2007 roku zagranica miała aż 78 proc. udziału w sektorze bankowym, ale już 10 lat później – zaledwie 60 proc., a więc wyraźnie mniej. Niechlubnym wyjątkiem z tamtejszego punktu widzenia na mapie Europy Środkowo-Wschodniej jest Słowacja, która doprowadziła w latach 90-tych do wyprzedaży 100 proc. swojego sektora bankowego. To rzecz jasna kraj mniejszy, więc proces ten postępował szybciej, ale jak łatwo się domyśleć, bez takiego narodowego przyczółka kapitałowego trudno jest dzisiaj tamte wydarzenia odwrócić – akcentował ekspert.

Najkorzystniejsze predyspozycje do połączenia się z mBankiem ma Bank Pekao S.A. – ocenił dr Marian Szołucha.

– Po pierwsze dlatego, że po połączeniu sumy bilansowe tych dwóch podmiotów zbliżyłyby się do tej, która dzisiaj widnieje w bilansach, w rachunkach PKO BP, a więc mielibyśmy w czołówce peletonu naszej bankowości dwa takie bardzo mocne podmioty rywalizujące ze sobą, a to zwykle dzieje się z korzyścią dla konsumenta. Poza tym mBank celuje w bardzo wysokich technologiach i efektywnych rozwiązaniach w zakresie bankowości elektronicznej i mobilnej. Pekao S.A pewnych kompetencji w tym zakresie brakuje. (…) Poza tym Pekao S.A funkcjonuje jeszcze w grupie ubezpieczeniowej PZU i tutaj byłaby możliwość uzyskania efektu synergii, wzajemnej sprzedaży przez bank produktów ubezpieczeniowych i odwrotnie – wyjaśnił.

Całą rozmowę z dr. Marianem Szołuchą w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [TUTAJ].

 

radiomaryja.pl

 

  

drukuj