fot. PAP/Grzegorz Michałowski

[TYLKO U NAS] C. Kaźmierczak: W zamkniętych branżach pracuje ok. 350 tys. osób. Brak pomocy firmom grozi utratą przez nich pracy oraz bankructwem wielu przedsiębiorców

Najmniejsze firmy dostaną zwolnienia z ZUS-u itd., jednak większe firmy z branż, które mają większe restrykcje niż DDM, jeśli nie dostaną właściwej pomocy, nie przetrwają kryzysu – powiedział Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, podczas audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Decyzją rządu od 28 listopada placówki handlowe będą mogły kontynuować swoją działalność. Premier Mateusz Morawiecki uzasadnił tę decyzję koniecznością ratowania miejsc pracy. Jak wyjaśnił prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, jest to właściwy krok rządu, jednak „nalegamy na dalsze otwieranie gospodarki, oczywiście z zachowaniem reżimu sanitarnego”.

– Zdrowie jest najważniejsze i nie chcemy robić żadnych eksperymentów. Nasze oczekiwania odnośnie otwarcia placówek handlowych, o czym rozmawialiśmy z rządem i do czego nawoływaliśmy, spełniły się. W czasie pierwszej fali pandemii biznes dużo się nauczył i myślę, że handel będzie w stanie bezpiecznie obsługiwać klientów – poinformował Cezary Kaźmierczak.

Istotnym elementem w sprawie dalszego otwierania kolejnych sektorów gospodarki jest przestrzeganie reżimu sanitarnego, do czego nawoływał także prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

– W czasie kampanii wyborczej było kompletne rozluźnienie odnośnie przestrzegania zasady: dystans, dezynfekcja, maseczka (DDM). Wszyscy zachowywali się tak, jak gdyby pandemii w ogóle nie było. Na szczęście teraz sytuacja znacznie się poprawiła. Byłem ostatnio w kilku miasteczkach na Podlasiu, gdzie podczas pierwszej fali średnio przestrzegano jakichkolwiek zaleceń rządu, jednak teraz nie zauważyłem ani jednej osoby bez maseczki. Widać, że dyscyplina społeczna zaczyna działać i moim zdaniem będzie to miało przełożenie na poziom zakażeń – ocenił gość audycji „Aktualności dnia”.

Zdaniem Cezarego Kaźmierczaka główną zasługą małej liczby zakażeń w niektórych krajach podczas epidemii wiosną była dyscyplina i przestrzeganie zasad przez społeczeństwo, a nie lockdown.

Z najnowszych badań Centrum Monitoringu Sytuacji Gospodarczej (CMSG) wynika, że znacznie pogorszyły się nastroje polskich firm, zwłaszcza turystycznych i gastronomicznych. Duży wpływ na tę sytuację ma decyzja polskiego rządu, który postanowił, że m.in. lokale, siłownie i placówki kulturalne pozostaną zamknięte przynajmniej do 27 grudnia.

– Sytuacja tych branż w tej chwili jest tragiczna. Trzeba zapewnić im bardzo szybką pomoc. Mamy zapewnienia rządu, że ta pomoc zostanie udzielona. Najważniejsze narzędzia, które trzeba udostępnić to instrumenty płynnościowe. Najmniejsze firmy dostaną zwolnienia z ZUS-u itd., jednak większe firmy z tych branż, które mają większe restrykcje niż DDM, jeśli nie dostaną właściwej pomocy, nie przetrwają kryzysu – powiedział Cezary Kaźmierczak.

Jak wyjaśnił ekspert, w branżach, które pozostają zamknięte pracuje około 350 tys. pracowników. Brak pomocy firmom grozi utratą przez nich pracy oraz bankructwem wielu przedsiębiorców.

– O udzielenie pomocy apelujemy do rządu , który  również jest w trudnej sytuacji, ponieważ większość programów pomocowych Komisja Europejska zatwierdziła tylko do końca sierpnia. KE uznała, że pomoc będzie potrzebna tylko do końca sierpnia, jednak okazało się inaczej – wyjaśnił prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Jak ocenił Cezary Kaźmierczak, Polska bardzo dobrze poradziła sobie z problemem bezrobocia w wyniku pandemii koronawirusa. Zdaniem gościa audycji jest to zasługa polskich przedsiębiorców, którzy zachowali się właściwie w przeciwieństwie do europejskich właścicieli firm.

– U nas bezrobocie zwiększyło się minimalnie,  dlatego rząd powinien to uszanować i do końca 2021 roku nie nakładać na przedsiębiorców żadnych nowych podatków i nowych obowiązków biurokratycznych – powiedział ekspert.

Cała rozmowa z Cezarym Kaźmierczakiem dostępna jest [tutaj].

 

 

radiomaryja.pl

drukuj