fot. PAP/Jakub Kamiński

Protest totalnej opozycji. Nie obeszło się bez ataków na Radio Maryja

Na ulicach Warszawy w obronie rzekomo zagrożonej wolności protestowała dziś m.in. totalna opozycja, KOD, Związek Nauczycielstwa Polskiego, a także część samorządowców. Na tak zwanym „Marszu wolności” padło wiele obietnic. Nie zabrakło także gróźb między innymi w stronę Radia Maryja.

Marsz wolności zgromadził dziś liderów totalnej opozycji.

– To dla następnego pokoleń dla naszych dzieci jest ten marsz – im obiecujemy wolną Polskę – twierdził Grzegorz Schetyna, przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

– Odbijemy PiS-owi polska wieś – grzmiał Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Nie zabrakło także pogróżek. Grzegorz Schetyna groził, że po zwycięskich wyborach rozliczy wszystkich, którzy jego zdaniem łamali prawo. Lider Nowoczesnej znalazł czas w swoim przemówieniu na groźby pod adresem Radia Maryja.

– Musimy walczyć z tymi, którzy popierają złą zmianę. Trzeba robić wszystko, aby odciąć finansowanie państwowe na Radio Maryja – powiedział Ryszard Petru, przewodniczący Nowoczesnej.

Tyle tylko, że Radio Maryja nigdy nie było finansowane przez rząd. Katolicka rozgłośnia utrzymuje się tylko i wyłącznie z ofiarności swoich słuchaczy. Warto także przypomnieć jak wielkich szykan przez lata doświadczyła Rodzina Radia Maryja ze strony liberalno-lewicowych polityków. Jednym z przykładów jest walka o koncesje dla toruńskiej rozgłośni czy też blokowanie TV Trwam możliwości nadawania na cyfrowym multipleksie. Tych szykan za czasów koalicji PO-PSL doświadczyli także m.in. kibice, oraz uczestnicy marszów niepodległości.

– Mieliśmy rzeczywiście do czynienia z ograniczeniami wolności. Dzisiaj ta wolność istnieje we wszystkich wymiarach, które są praktykowane w państwach demokratycznych. Tylko kompletne niedostrzeganie rzeczywistości może doprowadzić do wniosku, że dzisiaj wolność jest zagrożona – akcentował Jarosław Kaczyński, prezes PiS.

Na dzisiejszy protest trzeba spojrzeć trzeźwym okiem – mówi legendarny działacz solidarności Andrzej Gwiazda.

Kiedyś ci, którzy protestowali nie musieli kłamać. Wystarczało, że mówili prawdę i to dla opozycji lat 70’ i „Solidarności” było ogromną satysfakcją. Myśmy nie musieli kłamać mówił współtwórca Wolnych Związków Zawodowych i NSZZ „Solidarność”.

Największy kłamstwem związanym z dzisiejszym marszem w Warszawie jest jak wskazywał, poseł Grzegorz Długi z Kukiz’15, mówienie o zagrożonej wolności.

– PO powinna ten marsz nazwać marszem hipokryzji, bo korzystając z prawa, wolności mówi się, że walczy się o wolność. Nie widzę tutaj specjalnej logiki. Ale takie mają prawo – podkreślał poseł z Kukiz’15.

Z tego też powodu politycy tej partii nie pojawili się na dzisiejszej manifestacji.

O co więc walczy totalna opozycja? Jaka jest jej wizja państwa i jaki program na przyszłość?

– Skoro ta manifestacja nazywa się „Marszem wolności” to chodzi o wolność w podejmowaniu decyzji o likwidację programu Rodzina 500 plus. O wolość w podejmowania decyzji w podwyższeniu wieku emerytalnego kobiet. O wolność decyzji o likwidacji IPN. O wolność w podejmowaniu decyzji o likwidacji CBA – akcentował wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego, Jarosław Selin.

Wiele kontrowersji budzą także medialne informacje o zmuszaniu ludzi do udziału w dzisiejszej manifestacji.

– To jest po prostu wiec partyjny PO organizowany za publiczne pieniądze, bo inaczej nie można odebrać deklaracji wiceszefa tej partii, że każdego chętnego na tę manifestację dowiezie się autobusami. Jak rozumiem koszty związane z tym dojazdem będą pokrywane z pieniędzy publicznych lub partyjnych – jak kto woli – ale to na jedno wychodzi – wskazywał socjolog dr Grzegorz Wiński.

Nie da się ukryć, że dzisiejszy marsz będzie także swoistym testem dla totalnej opozycji – zwraca uwagę politolog Marcin Adamczyk.

– Testem dla Grzegorza Schetyny na siłę jego przywództwa w PO, czy jest w stanie sam bez Donalda Tuska przygotować odpowiednio liczną manifestację. Jest testem dla całej opozycji, czy może zgromadzić większą ilość uczestników niż rok temu. Stąd ta masowa mobilizacja, zwożenie z różnych zakątków autokarami osób, które są zmuszane do udziału w takich manifestacjach – mówił Marcin Adamczyk, politolog.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj