fot. Nasz Dziennik/Marek Borawski

Początek politycznej walki o samorządy

Partie polityczne rozpoczynają bój o samorządy. Platforma Obywatelska chce stworzyć wspólny front z innymi silami politycznymi przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. Pytanie, czy się jej to uda i czy to wystarczy, aby znów zdobyć zaufanie Polaków?

Lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna rysuje bardzo jasny plan na kampanię przedwyborczą.

– Będziemy walczyć w porozumieniu z innymi partiami, ale przede wszystkim z środowiskami niezależnych samorządowców, z ruchami miejskimi, z organizacjami pozarządowymi, aby w jak najlepszy sposób zbudować dobrą odpowiedź na złe państwo PiS – podkreśla przewodniczący PO Grzegorz Schetyna.

Platforma gotowa jest do wystawienia wspólnych kandydatów z pozostałymi siłami opozycyjnymi.

– Musi być wspólny kandydat, żeby pokonać kandydata PiS. To jest kwestia dojrzałości i odpowiedzialności, a nie kwestia próby pokazywania swojej siły i poparcia – akcentuje Grzegorz Schetyna.

Problem jednak w tym, że chociażby Nowoczesna nie jest na razie do tego chętna.

– Na razie słyszymy tylko medialne zapowiedzi jakiś współdziałań. Zaproponowaliśmy wspólne posiedzenie prezydiów klubów. To jest miejsce, gdzie możemy porozmawiać o przyszłości, natomiast nie wiem do kogo był skierowany apel pana Grzegorza Schetyny – mówi Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej.

Konkretnych deklaracji chęci współpracy nie słychać też ze strony innych partii opozycyjnych.

– Myślę, że Grzegorz Schetyna ma prawo być marzycielem. Jedno z jego marzeń – bycia numerem jeden w partii – się spełniło. Ale bycie numerem jeden w całej opozycji to jest marzenie, którego nie uda Grzegorzowi Schetynie zrealizować – podkreśla prezydencki doradca prof. Andrzej Zybertowicz.

Prawo i Sprawiedliwość nie ma zamiaru zajmować się opozycją. Mamy swój plan – wskazuje wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

– Nasza praca jest skoncentrowana na wygraniu wyborów samorządowych. Pan prezes Jarosław Kaczyński już od jakiegoś czasu odwiedza poszczególne miasta. Mam nadzieję, że będzie sukces. Mamy półtora roku. Musimy zewrzeć szeregi. Musimy te wybory wygrać – zaznacza Michał Wójcik.

Wszystko wskazuje na to, że rozbita opozycja nie będzie w stanie zagrozić Prawu i Sprawiedliwości – wskazuje politolog dr Agnieszka Łukasik – Turecka.

– Raczej wszelkiego rodzaju błędy obecnej ekipy sprawującej władzę, czyli PiS, mogą decydować o ewentualnej przegranej PiS-u, raczej nie działania opozycji – ocenia dr Agnieszka Łukasik – Turecka.

Liberalno-lewicowa opozycja bardzo obawia się też zmian w ordynacji wyborczej, o których mówi Prawo i Sprawiedliwość.

Jest potrzebna zmiana ordynacji, aby te wybory były rzeczywiście przejrzyste, żeby się nie okazało, że nagle kilkaset czy kilkanaście tysięcy zielonych głosów dosypanych znalazło się w urnie właściwie nie wiadomo przez kogo – zwraca uwagę politolog dr Grzegorz Piątkowski.

Liberalno- lewicowa opozycja sprzeciwia się również propozycji wprowadzenia kadencyjności w samorządach.

– Wymagany jest rzeczywiście po pierwsze dopływ nowych ludzi z nowymi pomysłami, ale też z nową energią. Po drugie ta część samorządowców, która już dwie kadencje piastowała swoje stanowisko, powinna iść dalej – do sejmiku albo do Sejmu – mówi dr Grzegorz Piątkowski.

Dla opozycji wybory samorządowe będą walką o przetrwanie. Utrata władzy w samorządach może ją jeszcze bardziej osłabić. Z kolei Zjednoczona Prawica będzie musiała też pokazać, że ma dobrych i kompetentnych kandydatów. Wybory będą też sprawdzianem dla obozu rządzącego, czy realizowane reformy są dobrze oceniane przez Polaków.

TV Trwam News/RIRM

drukuj