fot. flickr.com

„Nasz Dziennik”: Samorządowcy chcą wprowadzenia zakazu organizacji marszów LGBT ze względu na obrazę moralności publicznej

Samorządowcy dążą do wprowadzenia zakazu organizacji marszów LGBT ze względu na obrazę moralności publicznej – napisał „Nasz Dziennik”. Podstawy, które leżą w przypadku wydania zakazu organizacji marszów przez prezydenta miasta, są słabe – podkreśla w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja Tomasz Pitucha, pełnomocnik wojewody lubelskiego ds. rodziny.    

Obecnie trwają prace nad obywatelskim projektem zmian ustawy o zgromadzeniach publicznych. Zajmują się tym osoby skupione wokół wojewody lubelskiego.

Chodzi o wprowadzenie możliwości ograniczenia prawa do wolności zgromadzeń ze względu na moralność publiczną. Takie rozwiązanie dopuszcza Konstytucja RP oraz dokumenty międzynarodowe.

– Jest taka deklaracja praw, podpisana w Nowym Jorku w 1950 roku, którą również ratyfikowała Polska. Tam te ograniczenia są – mówi Tomasz Pitucha, radny Lublina i pełnomocnik wojewody lubelskiego ds. rodziny.

Zmiana ta dałaby prezydentom miast solidną podstawę podczas wydawania zakazu organizacji tzw. marszów równości – tłumaczy Tomasz Pitucha.

– W tej chwili środowiska LGBT, organizując te marsze, czują się po prostu bezkarnie i czują się nad prawem. Domagają się ochrony prawnej, dlatego że m.in. podstawy, które leżą w przypadku wydania zakazu organizacji marszów przez prezydenta miasta, są słabe. Natomiast to prawo, które chcemy zmienić, ma powodować, że będą inne podstawy – właśnie podstawy ze względu na naruszenie moralności publicznej. Te marsze są sprzeczne chociażby z prawem oświatowym, z prawem rodzinnym – podkreśla radny Lublina.

– Tak naprawdę praca leży po pierwsze w zmianie prawa, a po drugie w zmianie nastawienia społecznego w odkłamywaniu kłamstw, które środowisko LGBT produkuje. Wczoraj widziałem w internecie wyznanie jakiegoś pseudonaukowca, który jest zaangażowany w studia LGBT, który mówi, że od początku do końca oszukiwał w badaniach, które powołuje się jako naukowe. Były robione np. na grupie 5 osób, a wnioski z nich wynikające próbuje się rozciągnąć na reguły stosowane wobec całych grup społecznych. Musimy się bronić w nurcie racjonalnym i realnym, podejmować tę walkę, bo inaczej po prostu zostaniemy spacyfikowani jako społeczeństwo przez tych, którzy kłamliwe hasła na sztandarach niosą – dodaje zaznacza pełnomocnik wojewody lubelskiego ds. rodziny.

Zapisy dotyczące możliwości ograniczenia prawa do wolności zgromadzeń ze względu na moralność publiczną istniały w Polsce do 2015 r. Zostały one usunięte przez rządzącą wtedy PO.

Jeżeli ten zapis zostałby przywrócony, to można będzie wywierać presję na samorządowców, aby stosowali ten zakaz – zaznacza Tomasz Pitucha.

– Są miasta, w których środowiska konserwatywne, prawicowe mają większość i one przyjmują Samorządową Kartę Praw Rodziny, przyjmują deklarację „Miasto wolne od ideologii LGBT”, natomiast inne miasta, gdzie większość mają środowiska lewicowe, miażdżą te projekty dokumentów, tak jak to było w Lublinie. (…) Nastawienie środowiska, zwłaszcza środowiska reprezentującego pewne siły w samorządach, jest fundamentalne w kontekście zakazu lub braku zakazu tych zgromadzeń, tych marszów wstydu – zwraca uwagę rozmówca Radia Maryja.  

 

RIRM

 

drukuj