PAP/Grzegorz Momot

Naczelnik TOPR: Skupiamy się na zlokalizowaniu poszukiwanych w jaskini

Obecnie nie jesteśmy w stanie ocenić, jak długo potrwa akcja ratownicza w Jaskini Wielkiej Śnieżnej. Skupiamy się na zlokalizowaniu poszukiwanych grotołazów; wówczas będziemy mogli ocenić, ile czasu zajmie nam dotarcie do nich – powiedział PAP naczelnik TOPR Jan Krzysztof.

Dwaj poszukiwani grotołazi weszli do Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach wraz z czterema towarzyszami w czwartek. Dwóch z nich zostało odciętych przez wodę, która zalała część korytarza w tzw. Przemkowych Partiach. Po wyjściu z jaskini w sobotę późnym popołudniem towarzysze uwięzionych grotołazów zawiadomili ratowników TOPR.

Obecnie w jaskini trwa stopniowe wysadzanie skał mikro ładunkami. Operacja ma na celu poszerzenie korytarza i dotarcie do uwięzionych w tam grotołazów.

„Sam transport głównymi ciągami na powierzchnię zajmuje na pewno kilka godzin. Na razie skupiamy się na lokalizacji poszukiwanych. W podobnych wypadkach ludzie, którzy nawet bardzo długo przebywali w jaskiniach, wychodzili z takich tarapatów cało. Zależy to od tego, jaki ekwipunek mają ze sobą i czy znaleźli się w jakiejś grocie, gdzie nie sięga woda” – ocenił naczelnik.

Ratownicy, którzy jako pierwsi dotarli w rejon poszukiwań relacjonowali, że słyszeli jakieś trudne do określenia odgłosy ludzkie, natomiast nie nawiązali żadnego kontaktu z poszukiwanymi. Przez kolejne godziny w rejon poszukiwań nie docierały żadne głosy. Po strzałach znowu słychać było głosy, ale ratownicy nie są w stanie ustalić, czy słyszeli się wzajemnie, ani czy odgłos dobiegał z zalanego korytarza.

Z obserwacji ratowników biorących udział w akcji wynika, że zalegająca w korytarzu woda nie chce odpływać, co komplikuje operację.

PAP/RIRM

 

drukuj