fot. PAP/Tomasz Gzell

Mieszkańcy warszawskiej dzielnicy Włochy niepewni swojej przyszłości

Mieszkańcy warszawskiej dzielnicy Włochy są niepewni swojej przyszłości i nie mogą liczyć na pomoc ze strony Ratusza – alarmują politycy PiS. Chodzi o 65 lokatorów budynków komunalnych.

Sprawa sięga jeszcze okresu, kiedy burmistrzem dzielnicy Włochy był Artur W., oskarżany o przyjęcie łapówki. Chodzi o 12 budynków, które zamieszkują obecnie lokatorzy komunalni.

Jak wskazuje wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, nie wiadomo, jakie ma być przeznaczenie tych budynków. O ich przekształceniu poinformowano w ubiegłym roku. Według posła, mogą być one przeznaczone na sprzedaż deweloperom lub inwestycje miejskie. Lokatorzy, którzy sami zainwestowali w swoje mieszkania i z bardzo złego stanu przekształcili je w komfortowe lokale, nie wiedzą, co będzie z nimi dalej – mówi Sebastian Kaleta.

Często mówimy o osobach, które mieszkają od kilkudziesięciu lat w jednej nieruchomości i nagle pan Artur W. z kolegami mówi: „Nie, to państwo już tutaj nie będziecie mieszkać, ja to sprzedam”. Co się będzie działo z tą nieruchomością? Tego oczywiście nikt nie wie. 18 maja złożyłem w tej sprawie interwencje do burmistrza dzielnicy Włochy. Niestety, nie mam żadnej odpowiedzi. Mówimy o 65 osobach, którym grozi eksmisja. Wydawać by się mogło, że po aferze reprywatyzacyjnej widmo eksmisji z powodu dziwnego obrotu nieruchomościami w Warszawie zniknie. Jednak nie jest to prawda. Mieszkańcy boją się o swój los – podkreśla parlamentarzysta.

Tuż po konferencji prasowej Sebastiana Kalety głos w sprawie zabrała wiceprezydent Warszawa Renata Kaznowska. Jak zapewniła, mieszkańcy dzielnicy Włochy już w kwietniu otrzymali dokładne informacje swojej sytuacji. Jednocześnie zadeklarowała, że nikomu nie grozi eksmisja.

Zuzanna Dąbrowska, Warszawa/RIRM

drukuj