fot. PKWP

Ks. dr A. Paś: Chrześcijanie w Libanie stoją w obliczu głębokiego kryzysu

Chrześcijanie w Libanie stoją w obliczu głębokiego kryzysu. W odpowiedzi Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) zatwierdziło trzy projekty pomocy doraźnej dla najbardziej potrzebujących rodzin i uchodźców w regionie Zahleh i Doliny Bekaa. Przez wiele lat Kościół w Libanie odgrywał istotną rolę w odpowiadaniu na społeczne, gospodarcze i polityczne potrzeby swoich mieszkańców – mówił ks. dr Andrzej Paś z Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie w felietonie pt. „Światło w ciemności”.

Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie wspiera odbudowę kościoła p.w. Najświętszego Zbawiciela w Bejrucie. „Nasza Hiroszima” tak opisuje to ocalała kobieta, która straciła swój dom tamtego fatalnego dnia tj. 4. sierpnia.

„To było gorsze niż wojna, ponieważ eksplozja odebrała nam wszystko. Lata wysiłku zostały stracone w siedem sekund” – skarży się mieszkaniec Bejrutu.

Gospodarka kraju była już załamana, a eksplozja pozostawiła wielu ludzi z traumą. Ludzie emigrują nie tylko z biednych i prostych dzielnic wokół portu, w których osiedlali się chrześcijańscy imigranci czy robotnicy przybywający z gór w poszukiwaniu lepszego życia, które teraz zostało zniszczone przez katastrofę.

„Dziesięć procent ludności w tej okolicy opuściło ją, ponieważ ich domy stały się niezdatne do zamieszkania. Nic nie mogę zrobić, aby ich powstrzymać, ponieważ nie mogę zapewnić im żadnego bezpieczeństwa. A właśnie tego chcą. Wciąż są ludzie, którzy mają nadzieję, ale jest coraz trudniej. Ci, którzy mają pieniądze i zagraniczny paszport wyjeżdżają, ale biedni tu zginą” – mówi ks. Nikolas Riachy, proboszcz kościoła  Najświętszego Zbawiciela, który stracił dach w wyniku eksplozji.

Grekokatolicki kościół Melkitów ma wielką wartość historyczną. Został zbudowany w 1890 roku i jest jednym z najstarszych kościołów w mieście. Znajduje się w symbolicznym miejscu, ponieważ graniczy z niechrześcijańskimi dzielnicami.

„Jesteśmy swego rodzaju bramą wejściową do dzielnicy chrześcijańskiej. Musimy dawać nadzieję tym, którzy chcą zostać. Naszym zadaniem jest rzucenie światła na ciemność, w której żyjemy. Nie ma chrześcijaństwa bez krzyża. Naszym przykładem jest Chrystus. Trudno być chrześcijaninem, ale wielu tutaj jest nadal świadomych, że ta ziemia jest ziemią świętą; nie możemy tego zostawić” – powiedział duchowny.

Mimo poniesionych szkód ksiądz dziękuje Bogu, bo gdyby eksplozja nastąpiła dzień później, kościół byłby wówczas pełen ludzi – w przeddzień uroczystości patronalnej, czyli Przemienienia Pańskiego. Młody duchowny nadzoruje sprzątanie, które dobiega końca. Z kościoła można ponownie korzystać, ale po bokach i przy wejściu nadal widać porozrzucane szyby, rozbite ramy okienne. Przeszklona sala na wewnętrznym dziedzińcu naprzeciw kościoła stała się bezużyteczna. Największym zmartwieniem ks. Nicolasa Riachy jest dach.

„Kiedy nadejdą pierwsze deszcze, wszystko ulegnie zniszczeniu. Jest też pęknięcie, które trzeba naprawić, żeby się nie rozpadło” – podkreśla ksiądz.

Po lewej stronie kościoła znajdują się wszystkie dachówki, które można było uratować.

„Okna i drzwi wszystkich moich parafian zostały zniszczone. A teraz jest kryzys gospodarczy. Banki zablokowały ludziom pieniądze, nie mają nic” – wyjaśnia w wywiadzie dla Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, jednej z organizacji, które obiecały pomóc w odbudowie.

Chrześcijanie w Libanie stoją w obliczu głębokiego kryzysu. W odpowiedzi Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) zatwierdziło trzy projekty pomocy doraźnej dla najbardziej potrzebujących rodzin i uchodźców w regionie Zahleh i Doliny Bekaa. Przez wiele lat Kościół w Libanie odgrywał istotną rolę w odpowiadaniu na społeczne, gospodarcze i polityczne potrzeby swoich mieszkańców.

„Dzisiaj wszyscy nasi ludzie walczą o chleb powszedni. Będziemy nadal robić wszystko, co w naszej mocy, aby stanąć po ich stronie w tych trudnych czasach” – mówi ks. abp Issam John Darwish z Zaleh, głównego miasta Doliny Bekaa w Libanie.

Dwa z tych projektów mają na celu zapewnienie pilnych, podstawowych artykułów pierwszej potrzeby najbardziej potrzebującym rodzinom, w tym żywności i podstawowych artykułów higienicznych. Ks. abp Issam John Darwish poprosił Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie o sfinansowanie 2000 paczek żywnościowych, aby złagodzić cierpienie tych rodzin.

Obecna sytuacja jest tak zła również z powodu kryzysu wywołanego pandemią. ​​Wiele z tych rodzin nie jest w stanie zaopatrzyć się nawet w najbardziej podstawowe produkty. Drugi projekt pomoże kolejnym 100 rodzinom w parafiach maronickiej diecezji Baalbek i Deir el-Ahmar, na północy Doliny Bekaa. Dzięki tej akcji rodziny żyjące poniżej progu ubóstwa będą miały przynajmniej trochę lżej na najbliższe trzy miesiące.

„Wasza pomoc finansowa ma duże znaczenie, bo dotarła właśnie wtedy, gdy była najbardziej potrzebna. Będzie to miało prawdziwy wpływ i pomoże wielu potrzebującym. Nie mamy słów, by wyrazić naszą wdzięczność. To właśnie cudowne gesty innych, pozwalają nam działać. Jest to dla nas ogromna pomoc w bardzo trudnym momencie, jak promień słońca, który daje nadzieję” – to słowa dr Mireille Bechary, koordynatorki projektów dla diecezji maronickiej w Baalbek.

Oprócz tych dwóch projektów, biorąc pod uwagę rosnącą liczbę zakażeń COVID-19 i brak możliwości testowania, Pomoc Kościołowi w Potrzebie wspiera utworzenie centrum testowego COVID-19 w szpitalu Tel Chiha w Zaleh, przez archidiecezję dla miasta i okolic Doliny Bekaa. Szpital ten znajduje się w jednym z najbiedniejszych regionów Libanu, a liczba pacjentów z COVID-19 znacznie tutaj wzrosła, szczególnie blisko granicy z Syrią. Jedyny państwowy szpital, który przeprowadza testy, przedstawił fałszywe wyniki badań, a lekarz prowadzący laboratorium testowe pracował z fałszywym dyplomem lekarskim.

„Mieszkańcy Zahleh i Doliny Bekaa żyją w sytuacji chaosu i strachu. W ciągu ostatnich dwóch tygodni liczba pacjentów dramatycznie wzrosła w każdym regionie, a zwłaszcza w Zaleh i Dolinie Bekaa, a nasz system opieki zdrowotnej jest bliski osiągnięcia maksymalnej wydajności” – wyjaśnia ks. abp Issam John Darwish.

Dlatego planuje się stworzyć ośrodek testowy w szpitalu katolickim, który będzie oferował pomoc dla 150 000 mieszkańców, w tym uchodźców i najbardziej bezbronnych spośród nich.

„Musimy zaoferować im laboratorium, które jest wiarygodne. Obecnie mieszkańcy tego regionu nie są nawet pewni, czy większość wyników jest poprawna. Istnieje więc pilna potrzeba ponownego przetestowania ich, abyśmy mogli dokładnie śledzić rozprzestrzenianie się wirusa” – dodaje.

„Jak wszyscy wiemy, Liban przeżywa ogromne cierpienia, zwłaszcza w Bejrucie, po katastrofalnej eksplozji w mieście, ale jednocześnie nie możemy zapomnieć o pandemii koronawirusa, która wciąż rośnie w regionie. Ważnym aspektem duszpasterstwa tej części Kościoła w obecnej sytuacji jest zaspokajanie podstawowych potrzeb ludzi,  jak paczki żywnościowe i podstawowa opieka medyczna” – podkreśla Regina Lynch, szefowa działu projektów Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

W Libanie nie było oficjalnego spisu ludności od 1932 roku. Jednak najnowsze badania przeprowadzone przez Statistics Lebanon, firmę badawczą z siedzibą w Bejrucie, szacuje obecną liczbę chrześcijan w Libanie na 44 proc. całej populacji. Jednak poważny kryzys gospodarczy i polityczny od wielu lat skłania wielu chrześcijan do emigracji. Mając dość korupcji, ludzie stracili wszelką wiarę w rząd i polityków.

Zgodnie z najnowszym raportem Pomocy Kościołowi w Potrzebie dotyczącym wolności religijnej na świecie, odsetek chrześcijan mógł jednak spaść do około 32,2 proc. całej populacji (prawie 6 milionów Libańczyków). Jednak pomimo imigracji Liban jest nadal krajem na Bliskim Wschodzie z najwyższym odsetkiem chrześcijan w populacji i jednym z nielicznych, w którym nie cierpią oni z powodu dyskryminacji społecznej lub politycznej. Wielu irackich i syryjskich chrześcijan również szukało schronienia w Libanie po ostatnich latach prześladowań i wojny w ich własnych krajach.

Od października ubiegłego roku trwają demonstracje na rzecz zmiany politycznej w tym kraju. Niestety niszczycielska eksplozja, która wstrząsnęła Bejrutem 4 sierpnia tego roku, doprowadziła kraj na skraj przepaści.

Papież Franciszek powiedział, że Bliski Wschód bez chrześcijan jest nie do pomyślenia. Potrzebujemy każdego z was, aby zatrzymać tu chrześcijan. Niech ten Kościół nadal będzie pięknym świadectwem Słowa Pańskiego.

Ks. dr Andrzej Paś, ACN Polska/radiomaryja.pl

drukuj