J. Podgórski: Każdy, kto jest przeciwny sanitarnemu odstrzałowi dzików, „popisuje się” swoją niewiedzą i brakiem szacunku wobec ciężkiej pracy polskich rolników

Każdy, kto jest przeciwny odstrzałowi sanitarnemu dzików, „popisuje się” wyłącznie swoją ogromną niewiedzą i brakiem szacunku wobec ciężkiej pracy polskich rolników. Jakim zagrożeniem jest ASF, nie trzeba nikomu tłumaczyć. (…) W Polsce niestety cały czas mamy ogromy problem. Kiedy rolnicy chcą, aby myśliwi prowadzili odstrzał, kiedy wojsko i policja są do tego angażowane, wówczas pojawiają się aktywiści pseudoekologiczni, którzy  wchodzą myśliwym pod lufy – powiedział w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja Jacek Podgórski, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

Bawaria zwiększy pięciokrotnie premie za odstrzał dzików. Ma to zapobiec przeniknięciu afrykańskiego pomoru świń do tego niemieckiego landu.

Zwiększone stawki obejmą obwody łowieckie graniczące z Czechami oraz Turyngią i Saksonią. Myśliwi dostaną do 100 euro za odstrzelonego dzika. Brandenburgia rozpoczęła z kolei stawianie płotu na granicy z Polską. Ma to związek z wykrytymi przypadkami ASF na zachodzie naszego kraju.

Polskie władze proponują przepisy ułatwiające ograniczenie populacji dzików. Spotykają się jednak ze sprzeciwem opozycji oraz tzw. pseudoekologów.

Zachowania aktywistów ekologicznych w Polsce są niezgodne z prawem – ocenił dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, Jacek Podgórski. Dodał też, że Niemcy kontynuują swoje zdecydowane działania zawiązane z ASF.

– Każdy, kto jest przeciwny odstrzałowi sanitarnemu dzików, „popisuje się” wyłącznie swoją ogromną niewiedzą i brakiem szacunku wobec ciężkiej pracy polskich rolników. Jakim zagrożeniem jest ASF, nie trzeba nikomu tłumaczyć. To nie jest pierwsza sytuacja, kiedy Niemcy w ostatnich miesiącach tak mocno stawiają na odstrzał dzików. Te sytuacje już u nich miały miejsce i wprowadzono depopulację właściwie do zera osobników na hektar. W Polsce niestety cały czas mamy ogromy problem. Kiedy rolnicy chcą, aby myśliwi prowadzili odstrzał, kiedy wojsko i policja są do tego angażowane, wówczas pojawiają się aktywiści pseudoekologiczni, którzy  wchodzą myśliwym pod lufy. To jest karalne, ale trzeba mieć trochę odwagi, aby to prawo wyegzekwować- powiedział dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

Bez ostrzału dzików nie ma mowy o walce z wirusem ASF – podkreślił rozmówca Radia Maryja.

– Mówi się owszem często o tym, że jakieś szczepionki niedługo mają pojawić się na rynku weterynaryjnym, natomiast są to cały czas gdzieś jeszcze mrzonki, jest to gdzieś w sferze marzeń i na pewno taka szczepionka nie zostałaby szybko upowszechniona. W tym momencie tylko odstrzał sanitarny jest jakąkolwiek możliwością dla obrony rolnictwa, w tym przypadku naszego, polskiego rolnictwa – wskazał Jacek Podgórski.

Afrykański pomór świń niebezpiecznie zbliża się do największych polskich gospodarstw  utrzymujących trzodę chlewną w województwie wielkopolskim.

– Jeżeli upadnie województwo wielkopolskie, jeżeli tam ta choroba rozpleni się w gospodarstwach, to tak naprawdę polska hodowla trzody chlewnej przestanie istnieć. Spustoszenie, które ASF zafundował rolnikom na ścianie wschodniej, właściwie zdziesiątkowało tamte stada. Obawiam się, że sytuacja na wschodzie Polski, jeżeli myśliwi, wojsko, policja i wszyscy, którzy mogą przyczynić się do odstrzału, nie będą mogli wykonywać właściwie swoich obowiązków, będzie jeszcze gorzej. Straty będą liczone w miliardach, spadnie eksport, ale zadowoleni będą członkowie tych organizacji prozwierzęcych, dla których dużo ważniejsze jest dobro zwierząt od dobra ludzi, od dobra polskich rolników – zaznaczył dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.      

W tym tygodniu Senat ma się zająć specustawą dotyczącą ASF. Nowe przepisy uprawniają m.in. policję oraz żołnierzy do odstrzału sanitarnego dzików. Wprowadzają też zakaz blokowania polowań.

Specustawa powstała m.in. po tym, jak wirus przeniósł się na zachód Polski. Od 14 listopada do 15 grudnia 2019 roku potwierdzono 53 przypadki ASF u dzików w tej części kraju.

 

RIRM

drukuj