fot. sxc.hu

Górnicza „Solidarność”: poniedziałkowy strajk to ostrzeżenie; oczekujemy konkretnych działań i decyzji

Górnicy z Polskiej Grupy Górniczej (PGG) oczekują konkretnych decyzji i działań – powiedział w piątek szef górniczej „Solidarności” Bogusław Hutek, zapowiadając zaplanowany na poniedziałek dwugodzinny strajk ostrzegawczy w kopalniach tej największej górniczej spółki.

Strajk odbędzie się na pierwszej zmianie. Jak zapowiadają związkowcy, w części kopalń protest rozpocznie się o 5.45, w innych o 6.00 lub 6.30. Wszędzie potrwa dwie godziny.

„Ta dwugodzinna zwłoka w rozpoczęciu pracy to z założenia jedynie ostrzeżenie. Chcemy uświadomić zarządowi spółki, że nie można przeciągać rozmów i negocjacji w nieskończoność. Górnicy z PGG oczekują konkretnych decyzji i działań” – powiedział Bogusław Hutek.

Dwugodzinny strajk ostrzegawczy to pierwszy punkt harmonogramu działań protestacyjnych, przygotowanego przez działający w PGG sztab protestacyjno-strajkowy trzynastu central związkowych. Kolejne punkty to zaplanowane na 25 lutego referendum w sprawie właściwego strajku oraz 28 lutego – górnicza manifestacja w Warszawie.

„Powodem protestu jest z jednej strony brak porozumienia w sporze dotyczącym tegorocznych płac, a z drugiej pogłębiające się problemy przedsiębiorstwa związane ze sprzedażą węgla” – podała w piątek śląsko-dąbrowska „Solidarność”.

Od końca listopada w PGG trwa spór zbiorowy dotyczący podwyżek płac. Strona związkowa postuluje 12-procentowy wzrost wynagrodzeń. Zarząd, powołując się na niepewną sytuację firmy, chce, aby rozmowy w tej sprawie przełożyć na lipiec, gdy znane już będą wyniki finansowe spółki za pierwsze półrocze.

Obok rosnącej presji płacowej, PGG – jak wskazują związkowcy – ma problemy związane z trudną sytuacją na rynku węgla energetycznego. Rosną zwały nieodebranego przez spółki energetyczne surowca, co – w ocenie strony związkowej – jest spowodowane m.in nadmiernym importem węgla.

W czwartek prezes PGG Tomasz Rogala ocenił, że obecny problem wysokich zwałów surowca nieodebranego przez energetykę (przy kopalniach PGG leży obecnie ok. 2,8 mln ton węgla) w ciągu kilku miesięcy powinien zostać rozładowany. Prezes zapewnił, że bieżące odbiory węgla są realizowane zgodnie z planem, zaś wielkość zwałów już nie rośnie.

Odnosząc się do trwającego w PGG sporu płacowego i zapowiadanego na najbliższy poniedziałek dwugodzinnego strajku ostrzegawczego w kopalniach, prezes Rogala powtórzył, że PGG chce „podzielić się” z pracownikami wypracowanym zyskiem, może jednak poruszać się jedynie w ramach tego, co wypracuje. Stąd propozycja powrotu do rozmów o wzroście płac w lipcu, gdy znane będą wyniki spółki w pierwszym półroczu br.

Przedstawiciele PGG przypominają, że w minionych latach firma przeznaczyła na świadczenia dla pracowników ponad 1,1 mld zł więcej niż planowano, a w piątek wypłaciła blisko 42-tysięcznej załodze nagrodę roczną – tzw. czternastą pensję – za ubiegły rok. Wraz z kosztami pracodawcy świadczenie to – znacząco wyższe niż przed rokiem – kosztowało firmę 389 mln zł.

Pytany o potencjalne straty spowodowane dwugodzinnym strajkiem prezes PGG ocenił, że nie będą one znaczące, a zależy to od przebiegu protestu.

„Ufamy, że będzie on na tyle będzie sprawnie przeprowadzony, że nic wielkiego w zakresie strat nie powinno się wydarzyć. Tym bardziej, że pomimo sporu, który trwa pomiędzy nami a stroną społeczną, strona społeczna zachowuje się fair i zawsze dba o to – zarówno pracownicy, jak i związki zawodowe – żeby zakład, jako funkcjonalny organizm, który przynosi dochody – trwał” – skomentował Tomasz Rogala.

„Do tej pory – trzeba to oddać – podejście postępowanie strony społecznej jest bardzo rozsądne i racjonalne” – podsumował prezes, deklarując chęć dalszego dialogu ze stroną społeczną i powrót do rozmów płacowych w połowie roku, kiedy znane będą wyniki spółki za pierwsze półrocze. Spółka zapewnia, że jeżeli wypracowany zostanie zysk, to możliwy będzie także wzrost wynagrodzeń.

PGG planuje zamknięcie 2020 roku zyskiem na poziomie ubiegłorocznego wyniku. Wielkość zysku Grupy za ub. rok nie została jeszcze oficjalnie ogłoszona; nieoficjalnie wymienia się kwotę ok. 160 mln zł.

PAP

drukuj