W. Gadowski: Odkąd to upominanie się o swoje wykreśla państwo z kręgu wspólnoty międzynarodowej?

Do dziś państwa afrykańskie pobierają odszkodowania za okres kolonializmu. Niedawno dopiero skończyły się spłaty niemieckie za I wojnę światową. Wszyscy biorą pieniądze, a my co? My jesteśmy inni? Polsce nie potrzeba pieniędzy? My żyjemy powietrzem i szczytnymi ideami Adama Michnika? – mówił w swoim „Komentarzu Tygodnia” red. Witold Gadowski.

W pierwszej części swojego komentarza Witold Gadowski poinformował, że z okazji 37 rocznicy porozumień sierpniowych w Gdańsku mają odbyć się uroczystości z udziałem przedstawicieli KOD oraz Obywateli RP. To kompletny paradoks – ocenił.

– Zbliża się 37. rocznica podpisania porozumień sierpniowych, a Komitet Obrony D razem z Obywatelami RP już zarezerwowali sobie Plac Solidarności w Gdańsku, gdzie podszywają się pod legendę ruchu „Solidarność” i najwyżej zaproszą NSZZ „Solidarność” jako gościa do tych obchodów. Paradoks kompletny. Kaci będą teraz w skórach owczych paradować jako ofiary, ubecy – jako wojownicy o demokrację, wojskowa bezpieka – jako uosobienie trzeźwości i uczciwości. Takie to sztuki wystawiane są w Polsce A.D 2017 pod koniec sierpnia – powiedział Witold Gadowski.

W kontekście Święta Wojska Polskiego rzuca się w oczy różnica pomiędzy obchodzeniem tej uroczystości dzisiaj, za prezydentury Andrzeja  Dudy, w porównaniu z tym, co działo się za kadencji Bronisława Komorowskiego – zauważył dziennikarz.

– 15 sierpnia 2017 roku prezydent Andrzej Duda wygłosił ładne, patriotyczne przemówienie, pokazujące, kto był wrogiem Europy, a kto tej Europy bronił, że bolszewicka zaraza parła na Europę i gdyby nie polska szczepionka, to zakaziłaby Europę aż po Gibraltar i Pireneje. Siedem lat wcześniej Komorowski ze swoją całą czeredką chciał stawiać pomnik Bolszewikom w Ossowie. Tym razem uroczystości ku czci polskich żołnierzy, siedem lat wcześniej – uroczystości ku czci żołnierzy bolszewickich. […] Tak już jest i taki podział w Polsce trwał będzie – akcentował.

Publicysta odniósł się także do słów Ludmiły Kozlovskiej, żony szefa Rady Fundacji Otwarty Dialog, która zaapelowała niego, aby „przestał pić”.

– Pani Ljuda Kozlovskaya łaskawa była zwrócić się do mnie z apelem, żebym zaprzestał wstrętnych ataków na Fundację Otwarty Dialog i na nią osobiście i przestał pić. Szczególnie to ostatnie zdanie mnie zastanowiło. […] Skąd takie obserwacje o tym piciu Pani wyniosła? Z domku? Czy może z otoczenia? A może to stara metoda służb specjalnych, że jak już nie ma jak doczepić się do człowieka, to zawsze można powiedzieć, że chleje? Ja, pani Kozlovskaya, muszę pani wyjaśnić, że trwa miesiąc sierpień, a miesiąc sierpień w Polsce […] to miesiąc trzeźwości. Wśród katolików jest to miesiąc trzeźwości. Zanim Pani zacznie wysuwać swoje zarzuty, to niech Pani je troszkę uprawdopodobni. […] Droga Pani Kozlovskaya, ja wpłacę Pani grube pieniądze z jawnego źródła […], jak Pani mnie przyłapie na tym, że nadużywam alkoholu. Bo ja na kłamstwie Panią przyłapuję co chwila – podkreślił redaktor.

Witold Gadowski dopytywał również, kiedy metropolita krakowski ks. abp Marek Jędrzaszewski podejmie działania mające na celu sprowadzenie do Krakowa ks. Kazimierza Sowy.

– Chciałbym zapytać Jego Eminencję, metropolitę krajowskiego ks. abp Marka Jędraszewskiego, kiedy wyciągnie konsekwencje wobec ks. Kazimierza Sowy? Jak wszyscy wiemy, już z końcem czerwca ks. Kazimierz Sowa miał powrócić do Krakowa i podjąć obowiązki wikarego gdzieś tam, na jakieś parafii. Tymczasem jemu ani w głowie słuchać swego metropolity i siedzi pod skrzydłami metropolity warszawskiego, który udziela mu nadzwyczajnego wsparcia , ale rodzi to wielkie zgorszenie. Kiedy zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec Kazimierza Sowy, chociażby takie, jakie ks. abp. Hoser wyciągnął wobec ks. Lemańskiego? – pytał publicysta.

Dziennikarz poruszył też kwestię śledztwa w sprawie śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie, które prowadzi prokuratura w Jeleniej Górze. Zapowiedział, że jeśli do września śledczy nie opublikują pierwszych ustaleń, zrobi to on sam na podstawie materiałów z biura detektywistycznego oraz od prywatnych osób.

– Jeleniogórska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie okoliczności śmierci pani Magdaleny Żuk w Egipcie. Prowadzi to przewlekle, prowadzi to nieudolnie, bo takie sygnały otrzymuję. Będę się temu przyglądał. Jeżeli we wrześniu nie zostaną opublikowane pierwsze wyniki tego śledztwa, ja opublikuję wyniki śledztwa biura detektywistycznego i prywatnych osób. Wtedy prokuratura będzie w dosyć niekomfortowej sytuacji. Daliśmy prokuraturze kilka miesięcy wytchnienia do pracy, a ta praca w Jeleniej Górze jakoś nie wre. To zresztą  bardzo podejrzana prokuratura  panie ministrze Ziobro. Zastanowiłbym się nad tym, czy nie przenieść tego śledztwa z tej prokuratury do innej, która działa sprawniej – zaznaczył red. Gadowski.

RIRM

drukuj