fot. PAP/Andrzej Grygiel

Do poniedziałku związkowcy czekają na negocjacje z udziałem premiera nt. przyszłości górnictwa

Do poniedziałku związkowcy czekają na negocjacje z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego dotyczące przyszłości górnictwa. W przeciwnym razie górnicy ze Śląska (w Zagłębiu Dąbrowskim) nie wykluczają strajku.

Na początku tygodnia największe centrale związkowe ogłosiły pogotowie strajkowe na terenie regionu śląsko-dąbrowskiego. Była to reakcja na m.in. założenia projektu energetycznego państwa do 2040 roku. Plany zakładają znacznie szybsze ograniczenie roli węgla w gospodarce niż wcześniej było zapowiadane.

Artur Braszkiewicz, wiceprzewodniczący NSZZ „Solidarność” Polskiej Grupy Górniczej, mówi, że realizacja tych programów będzie oznaczała bezpowrotną utratę miejsc pracy.

– Poprzez działania rządu, które wynikają z programu widać, że nie tylko górnicy stracą pracę, ale również hutnicy, pracownicy energetyki opartej na węglu, a w późniejszym czasie stalownie, osoby pracujące w motoryzacji. To jest główne zagrożenie, które widzimy na Śląsku, a niestety w zamian nie widzimy żadnych miejsc, które by rząd oferował naszym mieszkańcom (Górnego Śląska i Zagłębia). Jeżeli do poniedziałku nikt się nie odezwie, nikt nie przyjedzie, nikt nie będzie chciał z nami rozmawiać i modelować programu energetycznego Polski, to wtedy na pewno należy się spodziewać jakiś akcji – podkreśla Artur Braszkiewicz.

Związkowcy wzywają jednocześnie rząd do dialogu i podjęcia natychmiastowych działań na rzecz zablokowania kolejnego zaostrzenia polityki klimatycznej Unii Europejskiej.

W czwartek szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przedstawiła plan w sprawie podniesienia celu redukcji emisji na 2030 rok z 40 do 55 procent.

RIRM

drukuj