foto: sxc.hu

Niepokojące plany UE. Kolejny raz uderzy w polskich rolników

Unia Europejska chce ograniczyć emisję szkodliwych gazów cieplarnianych poprzez redukcję bydła i trzody chlewnej. Pod koniec października w Parlamencie Europejskim odbędzie się głosowanie nad stosowną Dyrektywą o Krajowych Pułapach Emisji (NEC).

Krowa to zwierzę, które szczególnie ładnie wygląda pasąc się na łące, ale ma też tę cechę, że wytwarza metan w procesie trawiennym. To charakterystyczne dla wszystkich zwierząt roślinożernych, ale metan jest silniejszym gazem cieplarnianym niż dwutlenek węgla. Dlatego UE postanowiła wkroczyć również i w ten obszar – alarmuje Jerzy Chróścikowski z rolniczej „Solidarności”.

Chodzi o głosowanie nad Dyrektywą o Krajowych Pułapach Emisji. Dokument dotyczy emisji metanu i tlenku azotu. To gazy, które są wytwarzane przy hodowli bydła i trzody chlewnej. Niestety konsekwencją walki z ociepleniem klimatu będą też redukcje w ilości krów i świń.

– Te rozwiązania przyniosą poważne skutki. Ze zdziwieniem odbieram tylko to, dlaczego minister Sawicki, na kolejnych posiedzeniach Rady, nie zablokował tych przedsięwzięć forsowanych przez KE – wskazuje europoseł Zbigniew Kuźmiuk.

Według raportu Wspólnego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej – Polska do 2030 r. miałaby zmniejszyć pogłowie bydła mięsnego nawet o ponad 42 proc., bydła mlecznego o 24 proc., a trzody chlewnej o 12 proc.

Bożena Jelska-Jarosz, hodowca trzody chlewnej, nie wyobraża sobie wprowadzenia unijnych przepisów w życie.

– Produkcja zwierzęca w naszym kraju od lat boryka się z trudnościami.  Mówię tutaj o rynku trzody. W tej chwili dochodzi do tego rynek mleka, gdzie rolnicy musza płacić ogromne kary za przekroczenie kwot mlecznych. Żeby mieć środki na te kary muszą hodować więcej zwierząt – podkreśliła Bożena Jelska-Jarosz.

Planowana przez Unię redukcja bydła i trzody chlewnej będzie miała niestety wpływ również na inne sektory. Jeśli zredukujemy pogłowie zwierząt hodowlanych, to oznacza wzrost cen żywności. Braki trzeba będzie uzupełnić importem spoza Unii. To kolejny cios Brukseli w polskich rolników – powiedział Zbigniew Grajoszek z rolniczej „Solidarności”.

– Kiedyś była podobna sytuacja z bydłem białaczkowym. Zlikwidowano miliony krów polskich pod pretekstem białaczki. Teraz mamy kolejny przykład, żeby zmniejszyć pogłowie polskich zwierząt hodowlanych. 20 proc bydła zostanie zlikwidowanych – zaznaczył Zbigniew Grajoszek.

Wpływ bydła i trzody chlewnej na ocieplenie klimatu jest – zdaniem Marcina Kędzierskiego z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie – znikomy.

– To musiałyby być ogromne powierzchnie tak jak np. w Argentynie. W Polsce nie ma setek tysięcy hektarów na których wypasane są krowy. Wydaje mi się, że jest to jednak problem w dużej mierze sztuczny i troszkę uderzający nie w to co powinien – zwraca uwagę ekspert.

Największe ilości gazów cieplarnianych uwalniane są do atmosfery w procesie erupcji wulkanów, czy podczas pożarów lasów. Do atmosfery emitowane są również gazy z przemysłu i spalin. To właśnie one są najbardziej szkodliwe dla środowiska.

TV Trwam News/RIRM

drukuj