[NASZ WYWIAD] Dr D. Kucharski: Mamy prawo do reparacji wojennych. Po Niemczech w kolejce stoi Rosja

Mamy pełne prawo do otrzymania odszkodowania ze strony Niemiec, ale pamiętajmy, że Federacja Rosyjska stoi w kolejce następna – powiedział w rozmowie z Wojciechem Heronem z portalu Radia Maryja historyk dr Dariusz Kucharski. Odniósł się w ten sposób do sprawy reparacji wojennych, nad którą pracuje polski zespół parlamentarny.

Wojciech Heron: Jakie są szanse, że otrzymamy jakiekolwiek reparacje od Niemców za straty poniesione w czasie II wojny światowej?

Dariusz Kucharski: II wojna światowa to czas niszczenia polskiej substancji cywilizacyjnej, materialnej, ale przede wszystkim ludzkiej. Czy Polakom należą się reparacje? Zgodnie z przyjętymi przez niemal wszystkie cywilizowane państwa obowiązującymi międzynarodowymi przepisami, do których ówcześni nasi przeciwnicy Niemcy, ale też Rosjanie, się zaliczają, powinni przestrzegać tych zapisów. W związku z tym Polacy powinni dochodzić reparacji zarówno od Niemców, jak i Rosjan, ponieważ 17 września jest druga część rozpoczęcia walk z Polakami, właśnie poprzez atak sowiecki. Mając dzisiaj datę 1 września, musimy pamiętać, że to, co spotkało państwo polskie było niewyobrażalne. Ta ilość zniszczeń, skala grabieży nie znajduje porównania z żadnym innym państwem w skali światowej. Dlatego uważam, że roszczenia ze strony Polski są zasadne. Mamy pełne prawo do otrzymania odszkodowania ze strony Niemców, ale pamiętajmy, że Federacja Rosyjska stoi w kolejce następna.

H.: Działanie komisji parlamentarnej, zajmującej się tym tematem, faktycznie ma na celu otrzymanie zadośćuczynienia czy jest jedynie aspektem psychologicznym i ewentualnym argumentem przeciwko agresywnej polityce ze strony Niemiec?

K.: Każde działania w wymiarze reparacyjnym mają zarówno aspekt moralny działania na współczesną politykę, na relacje polsko-niemieckie, ale mają też wymiar materialny. W grę wchodzą setki miliardów złotych odszkodowań. Jeżeli ktoś z Polaków próbuje negować polskie prawa do odszkodowań, nie mając do tego podstaw prawnych i nie stara się dla społeczeństwa polskiego, to powstaje pytanie: dlaczego tak się dzieje, że niektórzy chcą się wycofać? Trzeba pamiętać, że te finanse wspomogłyby państwo i społeczeństwo.

H.: Wiadomo, jaką pozycję ma na arenie międzynarodowej Rosja i Władimir Putin. Biorąc pod uwagę to i napięte relacje polsko-rosyjskie nie będziemy bali się wystąpić z roszczeniami do Rosjan, którzy – jak Pan Doktor mówi – stoją następni w kolejce?

K.: Jeśli kierowalibyśmy się aspektem strachu w polityce międzynarodowej, to wiele państw – szczególnie małych, mających po 1, 2, 3, 4 mln mieszkańców – kompletnie nie mogłoby istnieć na scenie politycznej. Zwróćmy uwagę, jak wyglądają te relacje. Jeżeli mówimy o normalnych relacjach na arenie międzynarodowej i uznajemy siebie jako państwa cywilizowane, uznające przepisy międzynarodowe, które każde z tych państw przestrzega, to nie może być strachu przed jakimikolwiek działaniami Federacji Rosyjskiej. Wiemy, że Polacy mają również prawo w tej sprawie wnosić swoje roszczenia materialne. Ale, tak jak w przypadku Niemców, nastąpi tu obrona.

H.: Niemiecki Trybunał Sprawiedliwości oddalił już wyrok polskiego sądu o konieczności przeprosin za użycie sformułowania „polskie obozy śmierci” przez niemiecką telewizję ZDF. Gdzie szukać zatem sprawiedliwości przy kolejnym wyroku sądu, jeśli byłby on korzystny dla Polski?

K.: Zgodnie z prawodawstwem międzynarodowym istnieją trybunały międzynarodowe, które muszą przyjąć takowe wnioski i je rozpatrywać. Samo przyjęcie takiego wniosku, że strona polska wnosi o odszkodowania, to przedstawienie opinii międzynarodowej – oczywiście tej, która będzie chciała o tym cokolwiek wiedzieć – jaka była skala zniszczeń, jak zachowywali się okupanci. Mówimy tu o okupancie niemieckim i rosyjskim. Trybunały międzynarodowe muszą to rozpatrzyć. To jedyna droga formalno-prawna, na której Polacy powinni występować o swoje roszczenia. Polityka międzynarodowa zawsze była taka, że kierowano się potrzebami bieżącymi, jak również racją stanu opierającą się na zaszłościach historycznych. Dlatego my, Polacy, musimy zacząć budować twardą polską politykę międzynarodową w oparciu o godne relacje międzynarodowe. Bo jeśli nie my, to cóż miałyby robić na arenie międzynarodowej małe państwa?

H.: W jakiej perspektywie czasu możemy się spodziewać rozstrzygnięcia w tej sprawie?

K.: Tutaj może być problem. Może to być perspektywa wieloletnia. Jeżeli będziemy mieli zdecydowane czynniki rządzące w Warszawie, czyli polski rząd i parlament, który będzie o to wnioskował zdecydowanie, to będziemy w stanie to przyspieszyć i nadać temu bieg międzynarodowy. Druga rzecz, która jest bardzo ważna – wystąpienie Polaków o roszczenia będzie skutkowało zapewne tym, że te małe państwa, które ucierpiały w czasie II wojny światowej, również zaczną składać wnioski. Proszę sobie wyobrazić, jak wielka presja będzie wyzwolona w tych państwach. Nie jesteśmy jedynymi, którzy nie otrzymali odszkodowania.

H: Obecny rząd jest na tyle zdecydowany, by o to powalczyć?

K.: Wielkim plusem obecnego rządu jest to, że kwestia ta została wprowadzona do agendy polityki międzynarodowej państwa polskiego. Chyba każdy widzi, jaka presja jest wywierana na Polskę z zewnątrz. Reformy w kraju spotykają się ze zniechęceniem środowisk polityków zagranicznych. Tu chodzi właśnie o to, żeby państwo polskie było bardziej spolegliwe na działania innych państw „sojuszniczych”. Polacy powiedzieli, że są dużym i silnym państwem, mają swoją politykę i swoją rację stanu. Możemy zrobić wiele dla siebie i dla państw sojuszniczych, głównie z naszego regionu.

Polska argumentacja powinna być merytoryczna i zdecydowana oraz dobrze przedstawiana w środowiskach i publicystyce międzynarodowej – musimy zadbać o to jako państwo polskie, nie powinniśmy na tym oszczędzać. Sam fakt, że podjęto już te działania wskazuje, że jest takowa determinacja i zrozumienie dla tego problemu. Nie ma strachu przed polityką międzynarodową i niektórymi państwami, które te reparacje dotkną. Ani Niemcy, ani Rosjanie nie będą chciały się do tego przyznać, bo małe państwa, które nie otrzymały reparacji, zaczęłyby się o nie ubiegać. Trzeba wykorzystać wspólnotę Polaków za granicami kraju. To będzie świadczyło o naszym potencjale. Są w obecnym rządzie – nie chcę wymieniać z nazwiska – politycy, którzy dysponują charyzmą i chcą podjąć te działania. Uważam, że te działania powinny być podejmowane dla dobra Polaków.

RIRM

drukuj