fot. flickr.com

Na szczycie UE m.in. o uchodźcach

Propozycje rozmieszczenia w krajach Unii Europejskiej 40 tys. uchodźców docierających przez Morze Śródziemne do Europy to jeden z tematów rozpoczynającego się dziś szczytu UE.

Państwa spierają się o liczbę uchodźców, która miałaby do nich trafić. System rozmieszczenia uciekinierów z Syrii i Erytrei zaproponowała pod koniec maja Komisja Europejska.

To odpowiedź na rosnąca falę imigracji.

Polski rząd pracuje nad własną ofertą w sprawie relokacji uchodźców. W dyskusji wskazuje jednocześnie, że Warszawa jest pod presją imigracyjną ze wschodu.

Ponadto rząd chce, by działanie było jednorazowe, a nie stanowiło podstawę dla stałego systemu.

Dr Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog, mówi, że kwestia relokacji uchodźców w aspekcie materialnym to nie problem.

– 40 tys. to nie jest jakaś ilość, która – w skali UE – wywoływałaby realne problemy z ich przyjęciem, problemy w sensie materialnym. Wywołuje natomiast problemy polityczne i psychologiczne. W tym wymiarze – z uwagi na niechęć elektoratów i obawy przed napływem niekontrolowanych emigrantów, nikt nie jest w stanie dać gwarancji, że jest to ostatnia fala i więcej się nie przyjmie. Zapewne obawa ta polega na precedensie i na doświadczeniach z trudnościami, czy wręcz z ustaniem procesu asymilacji, szczególnie w państwach Zachodu. Polska natomiast nie ma problemu imigrantów, w rozumieniu, że nie jest to nacisk na nasze granice, ani, że Polska nie jest nasycona jakąś dużą liczbą emigrantów, z którymi mielibyśmy problem społeczny w zakresie ich asymilacji czy bezpieczeństwa publicznego – powiedział dr Przemysław Żurawski vel Grajewski.

Przeciwnikami narzuconych kwot imigracyjnych są także Węgry, Słowacja, Czechy, Finlandia, Litwa i Słowenia.

Zastrzeżenia do propozycji KE zgłaszały też m.in. Francja, Hiszpania.

RIRM

drukuj