fot. Marek Borawski/Nasz Dziennik

Lekcje na temat „mowy nienawiści” okazją do lewicowej indoktrynacji w szkołach?

Czy lekcje na temat tak zwanej mowy nienawiści to rzeczywista troska o dobro dzieci i młodzieży, czy okazja do lewicowej indoktrynacji? Takie obawy ma wielu rodziców, a także prawników i pedagogów. Instytut Ordo Iuris apeluje do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego o wycofanie się z planu wprowadzenia do stołecznych szkół lekcji o tzw. mowie nienawiści.

Po dramacie w Gdańsku część środowisk lewicowych uznała, że za tragedią stała nienawiść. Dlatego prezydenci kilku miast, w tym prezydent Warszawy, uznali, że należy przeprowadzić w szkołach lekcje na temat tzw. mowy nienawiści.

„Mówię jasno – zero tolerancji dla nienawiści i języka, który ma na celu odczłowieczyć przeciwnika. Musimy walczyć z hejtem i rozmawiać z dziećmi o konsekwencjach wypowiadanych słów, a także tych pisanych w Internecie.” – napisał na Twitterze Rafał Trzaskowski.

Prezydent stolicy chce, oprócz zajęć o „mowie nienawiści”, wprowadzić do szkół specjalne podręczniki, przygotowane przez homoaktywistów – mówi Nikodem Bernaciak z Centrum Analiz Instytutu Ordo Iuris

– Jest to nie tylko zachęta do aktywnego uczestnictwa w paradach równości czy marszach równości, ale także wezwanie do głosowania na polityków wspierających prawa osób LGBT. „Jeśli nie wiesz na kogo oddać głos, sprawdź jaki stosunek do osób LGBT mają poszczególni kandydaci i kandydatki” – podkreśla.

Treści w podręcznikach do zwalczania „mowy nienawiści” wzbudzają uzasadnione wątpliwości – zauważa dr Tymoteusz Zych z Instytutu Ordo Iuris.

– Otóż analiza materiałów, które zostały rozesłane do szkół wskazuje na to, że mamy do czynienia z ideologiczną i polityczną instrumentalizacją tego niewątpliwie słusznego i ważnego hasła – zaznacza dr Tymoteusz Zych.

Hasło „mowa nienawiści” Platforma Obywatelska próbowała wprowadzić do systemu prawnego.

– Ono zawsze było odrzucane przez PiS. Ziobro zawsze, ze swoim głupim uśmieszkiem, twierdził, że obecny Kodeks karny nie potrzebuje tego typu innowacji, a mowa nienawiści się rozlała – mówi poseł PO Michał Szczerba.

Problem w tym, że hasło „mowa nienawiści” jest niedefiniowalne. Nie można precyzyjnie zapisać, czym jest to pojęcie – mówią prawnicy. Już dziś jest ono używane do blokowania opisu rzeczywistości, która nie podoba się środowiskom lewicowym – podkreśla mec. Rafał Dorosiński z Ordo Iuris

– Taka praktyka jest zgubna dla życia publicznego. Doświadczamy tego i możemy obserwować na podstawie doświadczeń krajów zachodnich, gdzie debaty, które powinny być przedmiotem dyskusji publicznej są uciszane i są zamykane właśnie przy pomocy hasła „mowy nienawiści” – wskazuje koordynator zespołu analitycznego Instytutu Ordo Iuris.

Tymczasem wprowadzanie zajęć dotyczących tzw. mowy nienawiści, czy tzw. tęczowych piątków zamiast edukować dzieci w szkołach, ma na nie negatywny wpływ – podkreśla Aida Matys ze stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci.

– Ważne jest, żebyśmy nie dali sobą manipulować. Mianowicie – „mowa nienawiści”, już z definicji, to jest coś negatywnego. Zacznijmy uczyć dzieci mowy miłości, mowy przyjaźni. To jest ta bardzo ważna wartość – podkreśla.

Na każde dodatkowe zajęcia, zgodę muszą wyrazić rodzice – przypomina Teresa Misiuk, lubelski kurator oświaty.

– I to oni, w świetle przepisów Prawa oświatowego, które opisują działalność przedszkoli, szkół i placówek oświatowych, uchwalają program profilaktyczno-wychowawczy – akcentuje.

Instytut Ordo Iuris apeluje do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego o odstąpienie od pomysłu lekcji z mowy nienawiści. Pod tym apelem może podpisać się każdy, komu nie jest obojętne to, czego uczone są dzieci w szkołach. Petycja dostępna jest na stronie www.maszwplyw.pl .

TV Trwam News/RIRM

drukuj