PAP/Jakub Kamiński

Ewa Kopacz stanęła przed komisją śledczą ds. podatku VAT

Przed komisją śledczą ds. podatku VAT stanęła była premier Ewa Kopacz z Platformy Obywatelskiej. Jej przesłuchanie jednak niczego nowego nie wniosło do sprawy. Na większość pytań odpowiadała wymijająco bądź zasłaniała się niewiedzą.

We wrześniu 2014 r. minister zdrowia Ewa Kopacz przejęła fotel premiera po Donaldzie Tusku, który został szefem Rady Europejskiej. Kierowała rządem aż do wyborów w 2015 roku.

– Staję przed wysoką komisją jako polityk odpowiedzialny – powiedziała Ewa Kopacz.

Była premier przekonywała, że celem komisji śledczej nie jest wyjaśnienie sprawy wyłudzania podatku VAT, ale polityczna rozgrywka tuż przed wyborami.

– Ja dzisiaj zeznaję przed komisją w czasie, w którym to właśnie komisja stała się instrumentem, a może również narzędziem, gry politycznej z demokratyczną opozycją – mówiła była premier.

Przewodniczący komisji poseł Marcin Horała pytał Ewę Kopacz m.in. o Jednolity Plik Kontrolny. Jego celem było ograniczenie oszustw podatkowych. Była premier nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego to rozwiązanie zostało wprowadzone tak późno i w tak niedoskonałej formie.

– Czy świadek zna jakieś okoliczności faktyczne lub prawne, które stały na przeszkodzie, żeby wprowadzić w Polsce Jednolity Plik Kontrolny szybciej niż w roku 2015? – zapytał Marcin Horała.

– Podejrzewam, że takie same jak w roku 2005 i 2007 – odpowiedziała Ewa Kopacz.

Świadek na większość pytań odpowiadała wymijająco. Nie miała też sobie nic do zarzucenia.

– Problemy z VAT-em i luką VAT-owską to nie są problemy tylko i wyłącznie Polski. Jest to niedoskonały podatek, ale jednocześnie podatek, którego nie można w tej chwili zastąpić żadnym innym – przekonywała była premier.

– Czy może świadek wskazać państwo europejskie, które w latach 2008-2015 miało lepszą od Polski koniunkturę, a większą lukę VAT-owską? – padło pytanie z komisji.

– Nie, nie zajmowałam się tym – odpowiedziała Ewa Kopacz.

Była premier przekonywała, że zajmował się tym jej najlepszy minister finansów Mateusz Szczurek. Ewa Kopacz nie potrafiła też odpowiedzieć na pytanie, czy zdawała sobie sprawę z tego, że przepisy dotyczące obrotu paliwami nie zatrzymały patologii na tym rynku.

– Trochę dziwne, że osoba, która była ministrem, marszałkiem Sejmu, premierem rządu, nie potrafi niczego konkretnego powiedzieć – wskazał poseł Kazimierz Smoliński z PiS, wiceprzewodniczący komisji śledczej ds. VAT.

Jedyne, co usłyszeliśmy, to zarzuty pod adresem Prawa i Sprawiedliwości – mówił poseł Marcin Horała z PiS, przewodniczący komisji śledczej ds. VAT.

– Czyli polityka – zamiast odpowiadać merytorycznie na pytania. Natomiast jak przechodzimy do merytoryki, to głównie zasłania się ministrami, że to oni się zajmowali, czy tam odpowiednie służby, ale dlaczego? Bo byli to znakomici ministrowie. Ale dlaczego, czy to sprawdzała, czy się spotkała? – No właściwie to się nie spotkała, po prostu tak uważa. Ten Prezes Rady Ministrów RP to tragikomedia – zaznaczył Marcin Horała.

Tymczasem to właśnie za rządów Ewy Kopacz luka sięgała gigantycznych kwot – zauważył ekonomista Conrad Gadomski.

– Za kadencji premier Kopacz luka w VAT-cie wynosiła około 250 mld zł, stąd należy to wyjaśnić – zaznaczył Conrad Gadomski.

Po wyborach do Parlamentu Europejskiego przed komisją ma stawić się Donald Tusk.

Liczymy, że szef Rady Europejskiej będzie bardziej rozmowny niż dotychczasowi świadkowie – mówił członek komisji poseł Wojciech Murdzek z PiS.

– Mamy nadzieję, że w pytaniach może wzniesie się pan Donald Tusk ponad ten taki już rytuał niepamiętania, bo trudno o scedowanie odpowiedzialności na kogoś, bo już wyżej nie było nikogo – wskazał Wojciech Murdzek.

W czwartek przed komisją śledczą stanie były minister finansów Mateusz Szczurek.

TV Trwam News/RIRM

drukuj