fot. twitter.com

Dr Michał Kuź: prezydentura A. Dudy nową jakością w polskiej polityce

Wnosi zupełnie nową jakość do polskiej polityki; to człowiek dialogu, jest blisko ludzi – powiedział o Andrzeju Dudzie politolog dr Michał Kuź. Ekspert w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja ocenił pierwszy rok prezydentury aktualnej głowy państwa.

,,Z realizowania swoich planów Andrzej Duda może być zadowolony umiarkowanie. Jest dobrze, ale mogło być lepiej. Jako polityk może być zadowolony, dlatego że nadal jest oceniany bardzo pozytywnie przez większość społeczeństwa. Jego polityka i działania polityczne, nie ma co ukrywać, nadal są silnie związane z polityką Prawa i Sprawiedliwości. Andrzej Duda pozostaje trochę w cieniu Jarosława Kaczyńskiego, zwłaszcza jeśli chodzi o spór wokół Trybunału Konstytucyjnego, i taką rolę przyjął.

Z drugiej strony myślę, że jego największym osiągnięciem jest naprawdę przemyślana polityka zagraniczna – wiele ważnych wizyt, ciekawy dialog, jaki przy okazji Światowych Dni Młodzieży prowadził z papieżem Franciszkiem. Pozwolę sobie wręcz stwierdzić, że to prezydent Duda i ludzie z jego otoczenia wpłynęli na to, że ostatecznie wypowiedzi Franciszka z tych ujawnionych niedawno zapisów rozmowy były w tonie bardziej propolskim i wykazującym większe zrozumienie dla naszej postawy wobec kryzysu imigracyjnego niż życzyłaby sobie tego opozycja. To jest jeden duży sukces.

Drugi duży sukces to jedno z bardzo ważnych dokonań obozu prezydenckiego – zbliżenie i owocny dialog, jaki toczymy z Chinami. Z mojej wiedzy wynika, że główni entuzjaści tego ważnego dialogu z Chinami to ludzie z otoczenia prezydenta. Ten dialog jest dla nas kluczowy, dlatego że chińskie plany dotyczące budowy nowego Jedwabnego Szlaku, dotyczące rozwoju ich gospodarki, zwiększania wpływów tej gospodarki w Europie są silnie związane z Polską. Chiny widzą nas jako potencjalnego lidera regionu, który mógłby się dla nich stać niezwykle ważnym partnerem. Widzą nas jako miejsce, z którego chińskie towary mogłyby trafiać do reszty krajów europejskich – jako swoistą bramę do Europy. To jest bardzo ważne, dlatego że przy obecnych bardzo już drastycznych przetasowaniach geopolitycznych i przy mniejszym zainteresowaniu Stanów Zjednoczonych regionem potrzebujemy silnych i ważnych partnerów, którzy również dadzą nam większe poczucie bezpieczeństwa gospodarczego – i być może nie tylko gospodarczego – w jakiejś dalszej przyszłości, względem Rosji.

Trzeba pamiętać, że w tej chwili, moim skromnym zdaniem, Pekin ma bardzo duży wpływ na to, co dzieje się w Moskwie, być może nawet większy niż Waszyngton. Jeśli Chiny będą uważały, że w takiej euroazjatyckiej układance Polska jest im potrzebna, to nigdy nie zgodzą się na to, żeby np. Polskę od każdym względem próbowała zwasalizować Rosja, a przy słabnięciu Unii Europejskiej i już pewnym zauważalnym kryzysie wewnątrz Paktu Północnoatlantyckiego (związanym z reorientacją polityki amerykańskiej) jest ważne, żebyśmy rozmawiali z różnymi partnerami i żebyśmy opierali swoje poczucie bezpieczeństwa na różnych ośrodkach.

Sukcesy Andrzeja Dudy głównie dotyczą jego polityki zagranicznej i dosyć efektywnej polityki wizerunkowej, bo on – jednak jako polityk młody, sprawny i inteligentny – nie traci w oczach elektoratu.

Być może niektórzy ze stronników Andrzeja Dudy odczuwają pewien niedosyt w związku z tym, że jednak w polityce krajowej nie ma on tak dużo do powiedzenia. Tutaj musi po prostu współdziałać z partią rządzącą, która w tej chwili nadaje ton polityce krajowej i która też jest dla prezydenta kluczowa, bo umówmy się, że kiedy Andrzej Duda będzie ubiegał się o reelekcję, to nie będzie ona możliwa bez pełnego i silnego poparcia PiS-u. W związku z tym jest to transakcja wiązana. Andrzej Duda ma pewien wpływ na politykę zagraniczną, na to, jak sytuuje się Polska na arenie międzynarodowej, natomiast jeśli chodzi o politykę krajową to wytworzył się taki układ, że jego rola w tej prezydenturze jest mniejsza, on gra drugie skrzypce po pani premier i po prezesie Jarosławie Kaczyńskim. Czy to źle czy to dobrze? To zależy od tego, jaki wybraliśmy model prezydentury. Myślę, że jak na razie, z czysto politycznego punktu widzenia, to się sprawdza.

Zawsze podkreślałem, że Andrzej Duda pod względem zrozumienia roli gestów, symboli, mediów, nowych mediów, mediów społecznościowych jest zupełnie nową jakością w polskiej polityce. Jest pod tym względem świetnym politykiem. Świetnie radzi sobie ze zdobywaniem poparcia, z akcentowaniem tego, że jest blisko ludzi, z nawiązywaniem kontaktu. Było to widać w kampanii. Dzięki temu wygrał tę kampanię. Widać to również w prezydenturze.

Natomiast faktycznie jest tak, że również Konstytucja – uważam, że mimo wszystko nie jest tak, że aktualna władza nie poważa Konstytucji, wręcz przeciwnie –  jest kluczowym elementem w polskim systemie zarówno dla poprzedniej jak i obecnej władzy. Spór wokół Trybunału Konstytucyjnego wynika nie z nadinterpretacji tej Konstytucji tylko z jej dosłownego odczytania. W Konstytucji znajduje się sprzeczność, jest mowa o tym, że działanie TK reguluje ustawa – nie jest sprecyzowane w jakim zakresie i na jakich warunkach. Być może ostateczne rozwiązanie sporu to jest kwestia związana ze zmianą tej Konstytucji. Ale zostawmy to na boku.

W ramach Konstytucji prezydent faktycznie nie jest kluczowym organem decyzyjnym, dotyczącym polityki wewnętrznej. Jest pewnym „bezpiecznikiem”, który do jakiegoś stopnia nadzoruje działania parlamentu. Jego ważne kompetencje dotyczą polityki zagranicznej i polityki obronnej, jak i również tworzenia tego symbolicznego związku obywateli  z państwem, czuwaniu nad tym, aby ono istniało. Prezydent Andrzej Duda doskonale wpisuje się w tę rolę, jaką dla prezydenta przewidziała polska Konstytucja. On nie stara się poza nią w żaden drastyczny sposób wychodzić. Jeśli chodzi o pewną politykę symboli i o zrozumienie działania mediów, to Andrzej Duda jest niezwykle sprawnym politykiem.

Uważam, że model obrany przez prezydenta Andrzeja Dudę jest modelem, który zakłada, że kluczowe decyzje nie są podejmowane przez niego, tylko przez rząd, a rząd w tej chwili tworzy Prawo i Sprawiedliwość. Trzeba powiedzieć jasno, że Andrzej Duda nigdy nie planował szorstkiej przyjaźni, tak jak się mówiło o „szorstkiej męskiej przyjaźni” pomiędzy Leszkiem Millerem a Aleksandrem Kwaśniewskim. Taki model nigdy nie był jego celem. Jeśli prezes Jarosław Kaczyński w jednym z wywiadów mówił, że dla niego ważne jest, aby prezydent ,,dobrze stał”, a prezydent Andrzej Duda faktycznie blisko współpracuje z rządem, nie szuka tutaj sztucznych sporów, to coś jest na rzeczy, jeśli mówi się, że w polityce krajowej jest on trochę w cieniu organów decyzyjnych PiS i rządu.

Można to różnie oceniać. Można mówić, że ci, którzy nie zgadzają się z polityką rządu, bardzo chcieliby, żeby obecny obóz władzy uległ podziałom. Oni bardzo chcieliby przeciągnąć prezydenta niejako na swoją stronę. W związku z tym miotają oskarżenia typu ,,prezydent jest niewolnikiem” czy ,,notariuszem” i tym podobne. Można na to spojrzeć też zupełnie inaczej: że prezydent bardzo blisko współpracuje z rządem. Taki model przyjął. Ten model zwiększa efektywność sprawowania władzy. Natomiast, tak jak mówię, z punktu widzenia czysto politycznego, to mówienie, że prezydent powinien być bardziej niezależny, jeśli chodzi np. o spór wokół TK, to jest zwykle mówione przez tych ludzi, którzy chcieliby, żeby prezydent stanął po ich stronie, w ich interesie, ale niekoniecznie w politycznym interesie prezydenta.

Jak na razie PiS konsekwentnie realizuje swój program wyborczy, zyskuje większe poparcie, wskaźniki ekonomiczne są obiecujące, nie doszło do dalszych obniżek ratingów, poziom bezpieczeństwa wewnętrznego w Polsce zadziwia ludzi w Europie i na świecie, nie ma drugiego dużego kraju w Europie, w którym można zorganizować taką imprezę jak ŚDM i liczyć na to, że nie dojdzie do żadnych strasznych wydarzeń – mówię tutaj zwłaszcza o zamachach terrorystycznych – i w tym momencie jakieś uniezależnianie się od obozu władzy byłoby, z punktu widzenia czysto politycznego, działaniem samobójczym. Krótko mówiąc: PO, Nowoczesna czy Razem mogą chcieć, żeby prezydent się do nich przyłączył, ale to nie jest w interesie prezydenta, ani tak naprawdę także w interesie kraju. Jedynym takim miejscem, gdzie faktycznie trwa spór i ten spór jest trudny do zażegnania – przynajmniej dopóki na czele Trybunału stoi sędzia Rzepliński – jest właśnie spór wokół TK i opozycja się go kurczowo trzyma. To jest jej główna linia walki z obozem rządowym.

Jeżeli chodzi o ataki personalne na Andrzeja Dudę, to one są oczywiście bardzo brzydkie i jest to coś, co zdaniem wielu obniża jakość polskiej polityki, ale są one zrozumiałe, dlatego że Andrzej Duda złamał kluczowy element narracji politycznej poprzedniego obozu. Ten kluczowy element był taki, że „to my jesteśmy młodzi, inteligentni, obyci, to my tworzymy ważne kontakty za granicą, to my jesteśmy siłami postępu, to my reprezentujemy sobą Polskę lepiej wykształconą, Polskę młodszą i Polskę bez kompleksów, natomiast oni są jakimiś zaściankowymi, prymitywnymi istotami”. I kiedy pojawia się ktoś taki jak Andrzej Duda i zestawia się go z poprzednimi prezydentami, to nagle okazuje się, że to nieprawda – że młodzi, inteligentni, znający języki ludzie, gruntownie wykształceni, obyci na zagranicznych salonach, to ludzie, którzy łączą te przymioty z silnym poczuciem patriotyzmu, z głębokim utożsamieniem się z państwem.

Prezydent Duda był właśnie takim politykiem, który pokazał, że ten podział na „Polskę racjonalną” i „Polskę PiS-u”  jest z gruntu nieprawdziwy. Konieczne było zaatakowanie go na poziomie personalnym. Te ataki nastąpiły, ale nie powiodły się. Pan prezydent jest, z jednej strony, człowiekiem, który bardzo ostrożnie działa w tego typu sporach, czyli nie wchodzi w takie  silnie emocjonalne wymiany zdań. W momencie kiedy ktoś go obraża czy ktoś go pomija, on oczywiście reaguje, ale nie reaguje agresją. Myślę, że głównie to pozwoliło mu zwyciężyć i wyjść cało z tych ataków personalnych. Nie reaguje agresją, nie nadaje temu sporowi większej rangi niż to jest konieczne. Jest człowiekiem otwartym. Jest człowiekiem dialogu, a takim człowiekiem powinien być prezydent. Jeśli ktoś atakuje go personalnie, on poza jakąś zdawkową relacją pomija resztę tego milczeniem. I to była świetna strategia. Ja ośmielę się zauważyć, że jeśli chodzi o politykę wizerunkową, czyli budowanie swojego wizerunku w mediach i umiejętność wychodzenia z gracją i pewną elegancją do sporów, to prezydent Duda góruje nad starszym pokoleniem polityków prawicowych. To jest inna jakość ”.

RIRM

drukuj