fot. bubula.pl

B. Bubula: Osoba odpowiedzialna za wolność słowa na Facebooku sama promuje czarne marsze i środowisko LGBT

W Polsce użytkownikami Facebooka jest przynajmniej raz w miesiącu 22 mln ludzi. Codziennie zagląda tam średnio 8 mln osób. Jest to więc nadal potężne narzędzie wpływu na opinię publiczną. Szefową polskiego oddziału światowego giganta jest Agnieszka Kosik, która – zanim objęła tę funkcję – latem ubiegłego roku zasłynęła z promowania czarnych marszów i świętowała 11 listopada przy pomocy tęczowej flagi – powiedziała w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja poseł PiS Barbara Bubula.

Ciekawe wieści doszły nas w zeszłym roku z Afryki. Otóż, rząd Ugandy wprowadził w tym kraju podatek od używania Facebooka. Każdy obywatel posiadający konto na Facebooku lub innym portalu społecznościowym musi zapłacić dziennie 200 ugandyjskich szylingów, co odpowiada kwocie 20 groszy polskich. Interesująca była argumentacja za wprowadzeniem tego podatku. Władze oznajmiły, że w ten sposób chcą ograniczyć Ugandyjczykom spędzanie czasu na bezsensownych internetowych plotkach, walczyć z fałszywymi informacjami rozpowszechnianymi w internecie i ograniczyć wpływ Facebooka na opinię publiczną w swoim kraju. Uganda jest bardzo uczulona na próby mieszania się zewnętrznych sił do swej polityki wewnętrznej, zwłaszcza w okresach wyborczych. W roku 2016 na czas kampanii wyborczej zarządzona została nawet całkowita blokada portali społecznościowych, takich jak Facebook. Podatek „facebookowy” ma posłużyć kolejnemu ograniczeniu wpływu internetowych platform na ugandyjską politykę. Uganda pozostaje jak na razie jedynym krajem, który rzucił w ten sposób rękawice Facebookowi. Mocarstwa, takie jak Chiny czy Rosja, budują własne portale społecznościowe, by się od amerykańskiego giganta uniezależnić. Inni nie mają tyle siły, odwagi czy determinacji, by zauważyć, jaką rolę spełniają firmy takie jak Facebook.

Ta sytuacja przypomina w dużej mierze obraz domu rodzinnego, w którym uśpieni mieszkańcy nie wiedzą, że w nocy niepostrzeżenie z przewodu kominowego zaczyna wydobywać się tlenek węgla, czyli czad. Gaz ten jest niewidzialny, bezwonny i bez specjalnego czujnika nikt nie dowie się, że stężenie trucizny w powietrzu jest śmiertelne. W domu jest ciepło, z pozoru bezpiecznie, tylko rano nikt już nie żyje. Tak jest z wieloma śmiertelnymi zagrożeniami nowoczesności, z których większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, a potem jest już za późno.

Warto więc zajrzeć za kulisy tego internetowego giganta, jakim jest Facebook. Że nie jest to firma neutralna dowiadujemy się raz po raz, zwłaszcza, gdy zablokowane zostaną takie osoby, jak medalistka olimpijska Zofia Klepacka, która miała odwagę napisać, że nie zgadza się z seksualną edukacją dzieci w warszawskich szkołach i przedszkolach wprowadzaną przez PO. Szczególnie często Facebook zamyka usta stronom katolickim, narodowym, antyimigracyjnym.

Wiemy, że właścicielem Facebooka jest Mark Zuckerberg, jednak najważniejszą osobą, która decyduje o tym, co wolno użytkownikom Facebooka, a czego nie wolno, jest pani Monika Bickert. 42-letnia absolwentka Harvardu. Eksperci od mediów uznają ją za jedną z kilku osób na świecie, które posiadają największą władzę nad ludźmi. To ona ustala granice, co jest, a co nie jest wolnością słowa, o czym w internecie wolno ludziom pisać, jakie filmy i zdjęcia zamieszczać, kogo zablokować, a komu pozwolić rozprzestrzeniać prawdziwe lub fałszywe informacje. Pani Monika Bickert ma do pomocy kilkudziesięcio-osobowy zespół podobnych sobie doskonale wykształconych władców komunikacji światowej, 30 i 40-latków, z których większość to uciekinierzy z byłej administracji prezydenta Baracka Obamy, czyli lewica, czyli przeciwnicy konserwatystów, religii chrześcijańskiej, Trumpa, a zwolennicy aborcji, eutanazji. Sama pani Bickert stwierdziła w jednym z wywiadów jako oczywistość, że jest wiele płci, nie tylko mężczyzna i kobieta. Widać więc, w jakim kierunku zmierza facebookowe wychowanie ludzkości. Na świecie używa go ponad 2 mld ludzi. Od niego dowiadują się wszystkiego, spędzają tam kilka godzin dziennie, zaniedbują inne źródła informacji i rzeczywiste kontakty z ludźmi, zamykają się w swoistej bańce, nie wiedząc, że ktoś umiejętnie tym steruje, dawkując mu – z jednej strony – iluzję słowa, a z drugiej, wychowując go na posłusznego niewolnika światowej władzy.

W Polsce użytkownikami Facebooka jest przynajmniej raz w miesiącu 22 mln ludzi. Codziennie zagląda tam średnio 8 mln osób. Jest to więc nadal potężne narzędzie wpływu na opinię publiczną. Szefową polskiego oddziału światowego giganta jest Agnieszka Kosik, która – zanim objęła tę funkcję – latem ubiegłego roku zasłynęła z promowania czarnych marszów i świętowała 11 listopada przy pomocy tęczowej flagi. Wiemy więc na pewno, że pani Agnieszka Kosik łatwo poda sobie rękę ponad Oceanem Atlantyckim z panią Moniką Bickert, zaufaną Marka Zuckerberga.

Może więc niekoniecznie idźmy w ślady Ugandy, opodatkowując Facebooka, ale przynajmniej zamontujmy sobie w głowie czujnik niewidzialnego, bezwonnego, lecz śmiertelnego tlenku węgla, który sączy się do polskich domów, żeby w porę otworzyć okno.

Audio MP3

Pobierz

RIRM

drukuj