fot. flickr.com

Prokuratura zbada sprawę „hakerskiego ataku na LOT”

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo ws. hakerskiego ataku na LOT. Prokuratorzy chcą ustalić tożsamość sprawców. Chodzi o artykuł Kodeksu Karnego, zgodnie z którym osobie umyślnie zakłócającej pracę systemu komputerowego lub sieci teleinformatycznej grozi do pięciu lat więzienia.

Wcześniej – od końca czerwca – prokuratura prowadziła postępowanie sprawdzające w tej sprawie. Jedna ze stacji radiowych podała, że w związku z czerwcową awarią pracę stracił szef informatyki w PLL LOT. Według Adriana Kubickiego pełniącego obowiązki rzecznika spółki, dyrektor sam złożył rezygnację i „była to jego decyzja”.

Poseł Maciej Małecki z PiS zwraca uwagę, że wciąż nie ma rzetelnych informacji dot. ataku hakerskiego na LOT. Spółka i Ministerstwo Skarbu powinny złożyć szczegółowe wyjaśnienia – dodaje polityk.

– Jakiś czas temu prezes LOT-u pan Sebastian Mikosz w mocnych słowach mówił o ataku hakerskim. Potem okazało się, że ABW nie potwierdza tej informacji. W związku z tym oczekujemy przede wszystkim jasnego komunikatu LOT-u i Ministerstwa Skarbu, co tak naprawdę się wtedy wydarzyło. Potrzebna jest również pewność, że systemy informatyczne LOT-u zostały odpowiednio zabezpieczone. (…) Tak szybkie sformułowanie przez prezesa Mikosza tak radykalnych sądów, jak atak hakerski, nie służą naszemu narodowemu przewoźnikowi – wskazuje poseł Maciej Małecki.

W czerwcu doszło do awarii systemu informatycznego. Według LOT-u miał to być atak hakerski na system naziemny.

Utrudnienia dotknęły w sumie 1,4 tys. pasażerów. Na trasach krajowych i międzynarodowych odwołano kilkanaście lotów. Opóźnienia miało też kilka rejsów europejskich.

Incydent analizowała ABW, która przekazała raport do prokuratury.

 

RIRM

drukuj