Próbują osłabić Kościół
Przekonywać katolików, aby nie słuchali biskupów i popierali działania na
rzecz tzw. równości wszystkich ludzi, czytaj – legalizacji związków
homoseksualnych. Taki cel postawiła sobie amerykańska organizacja "Catholics for
Equality" (Katolicy dla równości), która poprzez różne szkolenia i obietnice
rozmaitych "rozrywek" nawołuje do sprzeciwu wobec nauczania Kościoła w sprawie
homoseksualizmu. Jednocześnie poprzez zupełnie nieuprawnione odwoływanie się do
katolicyzmu liczy na dotarcie do katolickich wyborców.
W powstaniu i działaniach "Catholics for Equality" widać wyraźne dążenie lobby
homoseksualnego, aby poprzez zagłuszenie głosu Episkopatu i duszpasterzy, którzy
stoją na staży nauczania Kościoła, próbować przeciągać część katolików na swoją
stronę. Organizacja zarzuca Episkopatowi USA, że poprzez swoje działania
przyczynia się do rzekomej dyskryminacji i prześladowania części Amerykanów. Na
swojej stronie internetowej przekonuje, że głos księży biskupów przedstawiany
jest często jako oficjalne stanowisko katolików, a tymczasem rzekomo wielu
wyznawców Chrystusa nie ma nic przeciw zachowaniom homoseksualnym. Odwołująca
się zupełnie fałszywie do katolicyzmu organizacja homoseksualna przygotowała
nawet specjalną ankietę, która zawiera m.in. pytanie: czy ktoś spotkał się
kiedyś (gdzie i kiedy) w parafii czy diecezji z działaniami sprzeciwiającymi się
równości wszystkich ludzi? To wyraźna zachęta do donosów na duchownych, bo
według działaczy tej grupy, Kościół, sprzeciwiając się relacjom homoseksualnym i
ich zrównywaniu z małżeństwami (a także powoływaniu homoseksualistów do wojska),
łamie prawa człowieka. – Będziemy chcieli w nasze działania zaangażować jak
największą liczbę teologów i specjalistów, autorytetów moralnych, tak by w
sposób naukowy i klarowny wytłumaczyć ludziom, że równość jest podstawowym
prawem każdego człowieka – deklarują w tym kontekście przedstawiciele
organizacji zrzeszających aktywistów homoseksualnych, przytaczając fałszywe
dane, że aż pięćdziesiąt procent duchowieństwa to homoseksualiści. Grupa tzw.
katolików działających na rzecz lobby homoseksualnego nie kryje, że dla swych
poglądów chce zdobywać nawet przychylność niektórych biskupów, aby ostatecznie
przeciągać na swoją stronę jak największą liczbę wiernych.
– Tak wygląda ich strategia działania. Najpierw – w pierwszej fazie – chcą
zastraszyć duchowieństwo, tak aby księża nie wypowiadali się publicznie na ten
temat i nie nazywali aktów homoseksualnych grzechem. W końcu chodzi o to, aby
wierni stracili jednoznaczne wskazania na ten temat od duszpasterzy i zaczęli
akceptować coś, co jest w sprzeczności z moralnością chrześcijańską – zwraca
uwagę w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" prof. Piotr Jaroszyński, kierownik
Katedry Filozofii Kultury KUL.
W swoich działaniach homoseksualni działacze w USA nakierowują się teraz na
wyższe uczelnie i powszechnie znanych katolików, zapewniając im różne korzyści.
Nie kryją, że to także droga do tego, aby dotrzeć do większej liczby katolickich
wyborców, aby zapewnić sobie ich głosy w kolejnych wyborach i w końcu
doprowadzić w Stanach Zjednoczonych do powszechnej legalizacji związków
homoseksualnych.
Małgorzata Pabis
————————————————————————————–
To ogólnoświatowa strategia
Z prof. Piotrem Jaroszyńskim, kierownikiem Katedry Filozofii Kultury KUL,
rozmawia Małgorzata Pabis
Kościół katolicki w USA staje się szczególnym celem działania organizacji
promujących homoseksualizm. Dlaczego?
– Organizacje homoseksualne mają "zielone światło" dla inwazji ogólnoświatowej
ze strony różnych instytucji i podmiotów preferujących taki styl życia.
Instytucją, która wyraźnie ma negatywną opinię na ten temat, jest Kościół, więc
swoje działania nakierowują właśnie w tę stronę. Te działania idą niejako w
dwóch kierunkach. Po pierwsze, próbują atakować Kościół, oskarżać go, że
występuje przeciw podstawowym prawom człowieka, że jest przestarzały i
skostniały. Po drugie – i wydaje się, że ta metoda jest groźniejsza – próbują
przenikać do Kościoła i rozsadzać go jakby od środka. Widać, że mają w tym jakąś
strategię ogólnoświatową. Wiemy, że jeśli chodzi o protestantów, to w dużej
mierze udało im się osiągnąć oczekiwany cel. Inaczej jest z Kościołem
katolickim, który ciągle się opiera takim działaniom, więc próbują na różne
sposoby to zmienić.
Metodą też jest próba zastraszania duchownych…
– To taka strategia. Chodzi o to, aby duszpasterze bali się nazywać akty
homoseksualne grzechem. Tymczasem każdy, kto ma jakieś wątpliwości w tym
temacie, powinien zajrzeć do Katechizmu Kościoła Katolickiego, który naucza:
"Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako
poważne zepsucie zawsze głosiła, że 'akty homoseksualizmu z samej swojej
wewnętrznej natury są nieuporządkowane’. Są one sprzeczne z prawem naturalnym;
wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej
komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać
zaaprobowane".
Czy ta próba werbowania katolików do popierania zachowań niezgodnych z nauką
Kościoła nie jest podobna do ofensywy w sprawie legalizacji zapłodnienia in
vitro w Polsce…
– W Polsce mówi się, że ponad 90 proc. to katolicy. Zauważmy jednak, że są to
ludzie ochrzczeni. Ten pierwszy sakrament decyduje o włączeniu do Kościoła, ale
nie przesądza o zachowaniu człowieka. Ono wypływa z wychowania, z posłuszeństwa
sumieniu, z przekonań, które przez lata się nabywało. Często człowiek żyje w
przekonaniu, że jest katolikiem, bo jest ochrzczony, ale nie zdaje sobie sprawy
z tego, że jego działania są niezgodne z nauką Kościoła, że żyje w systemie
społecznym, który jest antykatolicki. Tego trzeba się uczyć, nabywać i
kształtować zgodnie z nauką Kościoła swoje sumienie, a potem go słuchać. Dopiero
wtedy możemy mówić w sposób odpowiedzialny, że jesteśmy katolikami.
Dziękuję za rozmowę.
