fot. PAP/Jacek Kostrzewski

PŚ siatkarzy. Znowu to zrobili, Polacy idą jak burza!

W starciu z gospodarzami Pucharu Świata  Japończykami było naprawdę ciężko. Ostatecznie jednak podopieczni Stephane’a Antigi po raz kolejny stanęli na wysokości zadania i odprawili z kwitkiem niewygodnego przeciwnika, wygrywając 3:1 (24:26, 27:25, 25:21, 25:19). Po tym triumfie mistrzowie świata osiągnęli zdawało się nierealny w morderczym turnieju bilans dziesięciu zwycięstw i zero porażek. Do awansu na Igrzyska Olimpijskie naszym siatkarzom pozostał do wykonania jeden (mały) kroczek. Jutro trzeba pokonać reprezentację Włoch, przy okazji wygrywając PŚ!


I set. Zamienili się stronami?

Mateusz Bieniek Yuki Ishikawa Takashi DekitaPierwszego seta wbrew przypuszczeniom dobrze zaczęliśmy, ale niestety było tak tylko do stanu 3:1 dla naszych siatkarzy. To, co stało się potem, można wytłumaczyć tylko naszym gorszym dniem i wspaniałą dyspozycją gospodarzy. Japończycy świetnie serwowali, grali blokiem i bronili piłki niczym Amerykanie. Nie do zatrzymania był Yuki Ishikawa, zawodnik ten najpierw skończył atak z lewego skrzydła, a następnie posłał nam dwa asy serwisowe. Po naszej stronie atak zerwał Mateusz Mika i przegrywaliśmy 3:5. Wprawdzie następnie, po asie serwisowym Mateusza Bieńka i udanym ataku naszego przyjmującego, wyrównaliśmy na 6:6. Dzięki kolejnej skuteczniej akcji Ishikawy Japończycy na pierwszą przerwę techniczną zeszli prowadząc dwoma oczkami (6:8). Wydawało się że po niej podopieczni Antigi zaczną odrabiać straty, jednak nic z tego. Co prawda dobrze grali polscy środkowi, nie do zatrzymania był Piotr Nowakowski, a punkty zdobywał też Mika, ale gospodarze cały czas byli minimalnie lepsi (12:14). (fot. PAP/Jacek Kostrzewski)

Po błędzie w polu serwisowym Bartosza Kurka również na drugiej przerwie miejscowi prowadzili dwoma oczkami (14:16). Na szczęście dzięki trudnej zagrywce Nowakowskiego doprowadziliśmy do remisu po 17. W samej końcówce w końcu zadziałała podwójna zmiana naszego trenera. Dawid Konarski zablokował przeciwnika i wyszliśmy na prowadzenie 23:22. Niestety wszystko co dobre dla nas w tym secie skończyło się razem z tym blokiem. Trener gospodarzy poprosił o czas, a po nim jego podopieczni z nawiązką odrobili straty (23:24). Po chwili Kunihiro Shimizu zaatakował po bloku i wbił nam asa, a ostatecznie pogrążył nas Ishikawa. Przegraliśmy po krótkiej grze na przewagi 24:26.

II set. Każda strata jest do odrobienia

Stephane AntigaDo stanu 4:4 w tym secie gra wyglądała tak, jakby drużyny licytowały się, która z nich pierwsza popełni więcej błędów. Niestety to mistrzom świata zdarzyła się taka seria. Po dwóch atakach, oczywiście Yuki Ishikawy, przegrywaliśmy 4:7. Wynik próbował ratować Nowakowski, jednak jego koledzy albo popełniali błędy, albo nadziewali się na blok rywali. Przy stanie 10:14, po ataku Shimizu, zrobiło się naprawdę nieciekawie. Antiga zdecydował się wprowadzić za Mikę naszego kapitana Michała Kubiaka, a Kurka zastąpił Dawid Konarski. Przyjmujący szybko zapisał na swoim koncie punktowy blok, ale to nadal Japończycy na przerwie technicznej prowadzili (12:16). (fot. PAP/Jacek Kostrzewski)

Sytuacja dla kibiców oczywiście wydawała się beznadziejna, bo nasi siatkarze po prostu – jak to mają w zwyczaju – wzięli się za odrabianie strat w najlepszym możliwym momencie. Nowakowski zaatakował z krótkiej piłki, nieporozumienie w rozegraniu akcji zdarzyło się miejscowym, Shimizu nie wykorzystał kontry, a u nas skuteczni w ataku byli Rafał Buszek i Kubiak, dzięki czemu wyrównaliśmy (18:18). Przy świetnej zagrywce Fabiana Drzyzgi wyszliśmy nawet na dwupunktowe prowadzenie (20:18), ale zadziorni Japończycy nie zamierzali łatwo odpuszczać i ponownie w końcówce byliśmy świadkami gry na przewagi (24:24). Wprawdzie mogliśmy do niej nie dopuścić, jednak Rafał Buszek dał się zablokować w bardzo niewłaściwym momencie. Ostatecznie przyjmujący naprawił swój błąd i to on zdobył 27. punkt, który dał nam upragnione wyrównanie.

III set. W końcu odpalili

Kunihiro Shimizu Piotr Nowakowski Micha³ KubiakTradycyjnie w tym meczu, także kolejny set zaczął się bardzo wyrównanie. Dopiero po pierwszej przerwie technicznej – na której to nasi siatkarze prowadzili dwoma punktami (8:6) – zaczęła zarysowywać się dosyć wyraźna przewaga biało-czerwonych. Po skutecznej akcji Mateusza Bieńka i dwóch Kurka prowadziliśmy 12:9. Na 14:10 z… lewego skrzydła zaatakował (skutecznie) Nowakowski, który akurat znajdował się w tym obszarze boiska, ale po tej akcji zagrywkę zepsuł Bartosz Kurek i razem z tym serwem posypała się nasza gra. (fot. PAP/Jacek Kostrzewski)

Shimizu zaatakował, nic nie robiąc sobie z naszego bloku, Masahiro Yanagida zagrał asa, uaktywnił się ponownie też i Yuki Ishikawa, który wyrównał stan spotkania (15:15). Prowadzenie odzyskaliśmy, po ataku Miki i błędzie własnym Japończyków (18:16). Przed nerwową końcówką uratowały nas skuteczne bloki oraz dobre zagrania Kurka na prawym skrzydle, tym samym ostatecznie wygraliśmy do 21.

IV set. Formalność dopięta, Japonia odprawiona

Fabian Drzyzga Pawe³ ZatorskiPo ataku Yukiego Ishikawy i zablokowaniu Michała Kubiaka nasi przeciwnicy doskonale weszli w czwartą odsłonę tego spotkania (0:2). Był to dla nich miły początek ostatecznie wysoko przegranego seta. Podopieczni Antigi na przestrzeni czterech akcji trzy razy zablokowali swoich przeciwników i objęli prowadzenie 6:4. Dzisiaj jednak naprawdę ciężko było wybić z głowy dobrą grę, szczególnie Shimizu i Ishikawie, którzy próbowali poderwać swoich kolegów do walki. Ci jednak (jeżeli można tak powiedzieć o reprezentantach Japonii) byli już wyraźnie zrezygnowani (12:8). Polscy siatkarze wprost przeciwnie, z każdą rozegraną akcją nabierali wiatru w żagle. Najlepiej było to widać po zagranich Fabiana Drzyzgi, który popisywał się skutecznymi kiwkami na taśmie. (fot. PAP/Jacek Kostrzewski)

Na drugiej przerwie technicznej prowadziliśmy różnicą sześciu punktów (16:10). Po niej nasi za bardzo się rozluźnili i stracili kilka oczek pod rząd, doprowadzając do stanu 17:14. Szybko w naszych szeregach nastąpiła jednak właściwa reakcja na taki stan rzeczy. Nowakowski ponownie popisał się skutecznym blokiem, Mika zaatakował z lewego skrzydła, nie do zatrzymania był również Kurek (23:18). W efekcie Polacy wygrali w tym secie do 19, a w całym spotkaniu 3:1.

Ostatnie spotkanie w Pucharze Świata polscy siatkarze rozegrają jutro z Włochami. Początek meczu o godzinie 03:30 naszego czasu.

***

Japonia Polska 1:3
(26:24, 25:27, 21:25, 19:25)

MVP: Yuki Ishikawa (Japonia)

Japonia: Kunihiro Shimizu (21), Yuki Ishikawa (24), Akihiro Yamauchi (3), Hideomi Fukatsu (1),Masahiro Yanagida (11), Takashi Dekita (7), Tajeshi Nagano (libero) oraz Kentaro Takahasi, Yuta Abe, Daisuke Yako i Yuta Yoneyama (1)

Polska: Piotr Nowakowski (12), Bartosz Kurek (18), Fabian Drzyzga (5), Mateusz Mika (12), Rafał Buszek (6), Mateusz Bieniek (11), Paweł Zatorski (libero) oraz Dawid Konarski (1), Karol Kłos, Grzegorz Łomacz, Michał Kubiak (7) i Marcin Możdżonek

Sport.RIRM

drukuj