fot. PAP/EPA

Premier League. Kanonada na Anfield, Liverpool gromi Swansea

FC Liverpool w świetnym stylu odprawił z kwitkiem Swansea City, wygrywając na własnym terenie aż 4:1 (1:0). W barwach Łabędzi niezbyt udany występ zaliczył Łukasz Fabiański. Na bramki Alberto Moreno, Adama Lallany (dwa trafienia) i samobójczego gola Jonjo Shelvey’a odpowiedział Gylfi Sigurdsson.


Swansea prezentuje w tym sezonie przyjemny dla oka futbol. Podopieczni Garry’ego Monka z pewnością chcieli udowodnić, że nie przyjechali na Anfield Road po tęgie lanie. Drużyna Łukasza Fabiańskiego, dzięki ewentualnym trzem punktom mogła zbliżyć się do czwartego Southampton na dystans zaledwie dwóch oczek.

Liverpool FC vs Swansea City FCMimo słabszej formy w tym sezonie początek spotkania całkowicie zdominowali podopieczni Brendana Rodgersa. W dobrej dyspozycji znajdował się jednak stojący w bramce Łabędzi Fabiański. Reprezentant Polski skutecznie interweniował po strzałach Martina Skrtela, Philippe Coutinho i groźnym uderzeniu z niedużej odległości Raheema Sterlinga. Goście odpowiedzieli zaledwie akcją Neila Taylora, który dośrodkował z lewego skrzydła prosto na głowę Nathana Dyera. Anglik trącił futbolówkę zbyt lekko, żeby zaskoczyć Simona Mignoleta. W 33. minucie miejscowi potwierdzili swoją przewagę. Po ładnej, kombinacyjnej akcji piłkę na 5. metr dograł Jordan Henderson. Dopadł do niej Alberto Moreno, który dopełnił tylko formalności i wyprowadził swoją drużynę na zasłużone prowadzenie. W końcówce pierwszej częsci gry ponownie refleksem musiał wykazać się Fabiański. Były gracz Arsenalu znakomicie zatrzymał potężną bombę Coutinho z dystansu.

Liverpool FC vs Swansea City FCPo przerwie dobrą okazję zmarnował Wilfried Bony. Iworyjczyk całkowicie niekryty w szesnastce nie złożył się odpowiednio do strzału i Mignolet nie miał problemu ze złapaniem piłki. Chwilę później nieprawdopodobny błąd popełnił Łukasz Fabiański, który wybijając futbolówkę nabił Adama Lallanę, a ta wpadła do bramki gości. Kuriozalne trafienie nie zniechęciło zawodników Monka do ataku i kontaktowego gola zdobyli już po kilkudziesięciu sekundach. Mamadou Sakho fatalnie przeciął dośrodkowanie ze skrzydła, przez co wyłożył futbolówkę Gylfiemu Sigurdssonowi. Islandczyk skorzystał z prezentu i pewnie pokonał belgijskiego golkipera z najbliższej odległości. Mecz nabrał rumieńców i już po minucie powinno być 3:1. Raheem Sterling zamknął centrę Hendersona z prawego skrzydła, ale nagrodzony w ostatnim czasie tytułem „Golden Boy” 20-latek trafił jedynie w słupek. To, czego nie udało się wykonać Sterlingowi w 61. minucie osiągnął Lallana. Anglik po kapitalnym zagraniu Coutinho zwiódł balansem ciała dwóch rywali i precyzyjnym uderzeniem nie dał Fabiańskiemu najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Golkiper Swansea mógł po raz kolejny wyciągać piłkę z siatki już po trzech minutach. Sterling w polu karnym minął Polaka zwodem, ale z ostrego kąta nie zdołał skierować jej do bramki. W 69. minucie po centrze z rzutu rożnego wynik niefortunnie podwyższył Jonjo Shelvey, który zaskoczył Fabiańskiego pechową interwencją. Po okresie fantastycznych akcji The Reeds do głosu doszli przyjezdni. Bliski szczęścia był rezerwowy Bafetimbi Gomis. Francuz z 15. metra oddał techniczny strzał, po którym futbolówka zatrzymała się na spojeniu słupka z poprzeczką. W końcówce spotkania Fabiańskiego próbował zaskoczyć jeszcze Mario Balotelli, ale Polak nie dał się pokonać po raz piąty.

Dzięki zwycięstwu podopieczni Brendana Rodgersa awansowali na 8. pozycję. Piłkarze walijskiego klubu ustępują piłkarzom z Liverpoolu jedynie bilansem bramkowym i plasują się tuż za ich plecami.

***

FC Liverpool – Swansea City 4:1 (1:0)
Alberto Moreno 33’ Adam Lallana 51’ 61’ Jonjo Shelvey 69’ (sam.) – Gylfi Sigurdsson 52’

Liverpool: Simon Mignolet – Mamadou Sakho, Martin Skrtel, Emre Can – Javier Manquillo, Jordan Henderson, Lucas Leiva, Alberto Moreno – Philippe Coutinho (Fabio Borini 90”), Raheem Sterling (Mario Balotelli 83′), Adam Lallana (Lazar Marković 77′)

Swansea: Łukasz Fabiański – Jazz Richards (Angel Rangel 46′), Federico Fernandez, Ashley Williams, Neil Taylor – Leon Britton (Ki Sung-Yong 67′), Jonjo Shelvey – Nathan Dyer, Gylfi Sigurdsson, Wayne Routledge – Wilfried Bony (Bafetimbi Gomis 63′)

Żółta kartka: Martin Skrtel (Liverpool)

Tabela: [Premier League]

Sport/RIRM

drukuj