NBA. Trwa zwycięska passa Czarodziei, czwarta wygrana z rzędu!

Zeszłorocznej rywalizacji z Miami Heat koszykarze Washington Wizards nie mogą zaliczać do udanych – we wszystkich czterech meczach musieli uznać wyższość rywali. W tym sezonie zawodnicy Scotta Brooksa serię spotkań z Żarem rozpoczęli od zwycięstwa 102:93. Najlepsi na parkiecie byli John Wall i Bradley Beal, którzy razem uzbierali 53 punkty.


Wielu analityków ze świata koszykówki zapowiadało, że w nowym układzie sił Konferencji Wschodniej ekipa z Miami będzie znajdowała się w ścisłej czołówce. Dotychczas podopieczni Erika Spoelstry nie odnaleźli rytmu z końca poprzedniego sezonu – przed starciem z Wizards ich bilans wynosił 6:7. Stołeczni mają natomiast za sobą dobry okres w Verizon Center – łatwo wygrali z Los Angeles Lakers, Atlantą Hawks i Sacramento Kings.

W premierowej kwarcie widoczna była różnica talentów indywidualnych. Obrońcy Żaru musieli podwajać Johna Wall i Bradleya Beala, którzy znajdywali niekrytych kolegów – po „trójce” Markieffa Morrisa Czarodzieje wygrywali 15:8. Kiedy Beal i Wall mieli więcej swobody w pod koszem przeciwnika zaatakowali, przez co przewaga przyjezdnych wzrosła do 11 punktów (30:19).

Na początku kolejnej odsłony o utrzymanie prowadzenia zabiegali zmiennicy Wizards. Wsparciem był dla nich podstawowy skrzydłowy gości – Otto Porter Jr. Trafieniem zza łuku oraz efektywnym wejściem pod kosz popisał się Tim Frazier (42:29). Pierwszą połowę koszykarze z Waszyngtonu podsumowali kontrą – Marcin Gortat ofiarnie przejął piłkę, a Wall swój sprint zakończył celnym „layupem”. Po tej akcji na tablicy widniał wynik 61:49 dla Czarodziei.

Po przerwie na parkiet wyszła całkowicie odmieniona drużyna Heat. Gospodarze intensywnie pracowali w defensywie, czego efektem było zaledwie 10 oczek rywali w trzeciej kwarcie. W ataku Żar pociągnęli Dion Waiters oraz Hassan Whiteside. Po trafionych osobistych centra miejscowej ekipy Wizards przegrywali 71:74.

Problemy gości trwały jeszcze przez pierwsze minuty czwartej kwarty – wtedy na szczęście stołecznych Beal i Wall zainicjowali kontratak. Obaj obrońcy Wizards trafiali z gry, a przede wszystkim wymusili wiele fauli. Czarodzieje byli pewni czwartej wygranej z rzędu, kiedy lider i rozgrywający Wizards zaliczył udany dwutakt i zapunktował po raz kolejny z linii rzutów osobistych. Czarodzieje zwyciężyli ostatecznie 102:93.

To kolejny mecz, w którym duet John Wall – Bradley Beal poprowadził stołecznych do triumfu. Do formy sprzed kontuzji wraca Markieffa Morris (15 punktów), a Otto Porter Jr. zaliczył double-double. Słabiej minionej nocy wypadł Marcin Gortat, który zdobył 2 punkty i zebrał 5 piłek.

Miami Heat nie będą musieli długo czekać na rewanż – obie ekipy zmierzą się w Waszyngtonie w nocy z piątku na sobotę.

* * *

Miami Heat – Washington Wizards 93:102 (19:30, 30:31, 25:10, 19:31)
(Goran Dragić 21, Dion Waiters 19, Hassan Whiteside 14 – John Wall 27, Bradley Beal 26, Marcin Gortat 2)

Sport.RIRM

drukuj
Tagi: , ,

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl