fot. arch. TVP

[NASZ WYWIAD] R. Patyra: Nie będziemy się wstydzić za naszą reprezentację

Jestem spokojny o to, że nie będziemy się wstydzić za naszą reprezentację. To nie znaczy, że będzie wygrywała wszystkie mecze i wyjdzie z grupy na pierwszym miejscu, ale to nie jest zespół ludzi, który się skompromituje powiedział w rozmowie z Radiem Maryja dziennikarz sportowy TVP Rafał Patyra.


Mateusz Rzepecki: Co będzie siłą reprezentacji Polski na mundialu?

Rafał Patyra: Na pewno doświadczenie. Mamy go więcej niż przed Euro 2016. Generalnie mamy bardziej dojrzały i lepszy personalnie zespół. Adam Nawałka już raz udowodnił, że ma plan, jak przygotować drużynę do wielkiego turnieju. To jest wbrew pozorom naprawdę trudna sztuka. Zresztą, co tu dużo mówić – potykaliśmy się na przygotowaniach i przed mistrzostwami świata w Korei Południowej i Japonii, i w Niemczech, i przed Euro 2008 oraz 2012. Przygotowanie zespołu do wielkiej imprezy to nie jest łatwa sprawa. Trzeba równomiernie rozłożyć akcenty pomiędzy relaksem i ciężką pracą, a Adam Nawałka to potrafi. Sam był piłkarzem i wie, czego zawodnicy potrzebują.

Po sezonie zawodnicy potrzebują chwili odetchnienia, na co niektórzy poprzedni selekcjonerzy, jak Franciszek Smuda, nie zwracali uwagi.

Tak, ale Adam Nawałka wie, że po ciężkim sezonie zawodnikom potrzebny jest reset głów i dlatego zrobił zgrupowanie w Juracie, gdzie zawodnicy mogli pobyć trochę z partnerkami, żonami, rodzinami w takiej luźniejszej atmosferze. Drużyna jest silna nie tylko na boisku, ale także w szatni, gdzie ta siła boiskowa się rodzi. Adam Nawałka doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Potem przyjdzie czas na ciężką pracę. To jest uczciwe postawienie sprawy. Trochę się bawimy, trochę jesteśmy razem, a potem jest czas ciężkiej pracy, więc jeśli chodzi o doświadczenie i o selekcjonera, to jestem spokojny. Te elementy, te szczegóły, te detale – o to wszystko Adam Nawałka zadba.

A co poza tym? Mamy kilku piłkarzy, którzy są w dobrej formie. Robert Lewandowski to gwiazda. Oczywiście ten schyłek jego sezonu w Bayernie i całego Bayernu nie był jakiś olśniewający, ale dobrze było Robertowi dać trochę odpocząć, a potem wyznaczyć odpowiednie zadania – to jest typ zadaniowca w reprezentacji. Zresztą Adam Nawałka ma słabość do piłkarzy, którzy wywiązują się z określonych, narzuconych przez selekcjonera zadań i tacy piłkarze są jego pupilami. Robert Lewandowski należy do tego grona.

A co z pozostałymi kadrowiczami?

Dość często oglądam mecze Napoli i muszę przyznać, że Arkadiusz Milik, ale także Piotr Zieliński, który może być odkryciem tych mistrzostw, to są dziś dwa mocne punkty naszej reprezentacji. Tych punktów jest oczywiście więcej – Kamil Glik czy Michał Pazdan, który miał bardzo dobrą końcówkę w naszej lidze. Są wreszcie tacy piłkarze, którzy właściwie dwa lata temu jeszcze nie istnieli, jeśli chodzi o tę płaszczyznę reprezentacyjną, ale dzisiaj to też są mocne ogniwa, jak np. Karol Linetty czy Bartosz Bereszyński. Takich zawodników jest kilku.

Jesteśmy dobrą drużyną, ale mamy też taką grupę, w której równie dobrze można zająć pierwsze i czwarte miejsce. Sukces na mundialu to jest wypadkowa wielu czynników, które nie do końca da się przewidzieć. Adam Nawałka minimalizuje ryzyko, żeby nie stało się nic nieprzewidywalnego, ale oczywiście na tyle, na ile człowiek może coś takiego zminimalizować. Niestety, nie wszystko pozostaje w jego gestii. Ten gen, czynnik futbolowego szczęścia, czy jakkolwiek to nazwiemy, zawsze jest czymś nieprzewidywalnym i nie wiadomo, jak to się zakończy.

Jaki postęp na przestrzeni ostatnich lat zrobiła kadra Polski? Kamil Grosicki mówił, że teraz wychodząc na boisko, reprezentanci nie boją się już rywali. Wydaje się to być mocną poprawą pod względem mentalnym piłkarzy.

Jeśli mówimy o postępach, to na pewno dokonał się ten postęp w głowach, taki duży skok mentalny. Nasi piłkarze, kiedy wychodzą na boisko, to właściwe nieważne z kim grają, nie widać po nich strachu. Są mocni jako grupa, dobrze się ze sobą czują, mają na tyle poukładane i opracowane schematy taktyczne, że potrafią się w nich odnaleźć i dobrze w nich funkcjonować. Rzecz jasna jest to zasługa sztabu trenerskiego.

Poza tym, ci kluczowi piłkarze, wiodący dwa lata temu we Francji, ale obecni także w tej reprezentacji, są po prostu dwa lata starsi, dwa lata bardziej doświadczeni i mogą być kimś na kształt boiskowego ojca dla młodych piłkarzy typu Sebastian Szymański, Szymon Żurkowski, Karol Linetty, a nawet Piotr Zieliński. Mogą ich motywować, być dla nich liderami, dobrymi przykładami. Oni wiedzą, jak sprawować te funkcje i wypełniać te role. Bardzo ważne, żeby w tej szatni piłkarskiej, w której jest różnica pokoleń, doświadczeń, lig, w których zawodnicy występują, żeby była chęć ciągnięcia tego całego reprezentacyjnego wozu w jedną stronę.

W naszej kadrze coś takiego występuje?

Tak, u nas to jest. Oczywiście to nie znaczy, że wszyscy piłkarze w reprezentacji się lubią. Nigdzie nie ma tak w drużynie, że wszyscy zawodnicy się lubią. To też nie o to chodzi. Jest to zestaw bardzo wielu różnych charakterów, bardzo wielu indywidualności, bardzo wielu mocnych osobowości, czasami egoistów, bo tacy w sporcie często odnoszą sukces, ale chodzi o to, żeby wszystkim wytłumaczyć, że jest jeden wspólny cel, trzeba zbudować jeden mur, a każdy z nich jest ważną cegiełką w tym murze i w tym aspekcie jesteśmy mocni.

Nie jesteśmy wirtuozami światowego futbolu i z tego też wszyscy zdają sobie sprawę. Pokora i pasja – to na pewno są takie dwa czynniki, na które Adam Nawałka zwraca uwagę, i z których też zdają sobie sprawę nasi reprezentanci. Jesteśmy w stanie osiągnąć dobry wynik, jeśli wszystko nam zagra, tak jak to sobie ustalimy. Jeśli nie zawiodą schematy taktyczne, jeśli każdy zawodnik włoży w to mnóstwo swojej pracy, wtedy może być dobrze.

A jakie są szanse reprezentacji Polski na mundialu w Rosji?

Na pewno możemy być spokojni o to, że reprezentacja nie da ciała. To nie znaczy, że będzie wygrywała wszystkie mecze i wyjdzie z grupy na pierwszym miejscu. Jestem spokojny o to, że nie będziemy się za nią wstydzić. To nie jest zespół ludzi, który się skompromituje. Tak naprawdę za kadencji Adama Nawałki ewidentnie nie wyszło nam chyba tylko jedno spotkanie – z Duńczykami. Czasami tak się zdarza. Lepiej przegrać jeden mecz 0:4, niż cztery po 0:1. To jest futbol, to jest tylko sport – zależy on od ludzi, nie od maszyn, nie od automatów, nie od komputerów, więc takie wpadki czasami się zdarzają, ale oczywiście klasowym drużynom zdarzają się bardzo rzadko.

Myślę, że Polska jest na dzisiaj zespołem klasowym z kilkoma dobrymi zawodnikami, zespołem świadomym własnej wartości, ale też tego, że nie jest to drużyna złożona z tak wielkich talentów, jak Brazylia, Argentyna czy Niemcy. Wiemy, że nie jesteśmy najlepsi na świecie, natomiast wiemy, że możemy pokrzyżować szyki najlepszym na świecie, jeśli tylko wszyscy podporządkują się Adamowi Nawałce, a nie mam wątpliwości, że tak właśnie będzie.

Przenieśmy się jeszcze do Rosji. W ostatnim czasie kraj ten wywołał wiele skandali. Krym, czy sprawy związane z dopingiem na pewno nie wpłynęły korzystnie na jego wizerunek. Jak należy na to patrzeć w kontekście mundialu za naszą wschodnią granicą?

Pytanie, co korzystnie może wpłynąć na wizerunek tego kraju? Bo ja mam poważne wątpliwości, czy cokolwiek może pozytywnie ten wizerunek zbudować. Dobrze wiemy, kto stoi na czele tego kraju. Dobrze wiemy, na jakie wartości powołują się rządzący tym państwem. Dla mnie w ogóle kompletnym nieporozumieniem jest to, że ten turniej będzie odbywać się w Rosji, że prawo organizacji zostało przyznane temu krajowi.

Wytłumaczenie jest jedno – wielkie pieniądze i ich często niekontrolowany przepływ, który akurat w futbolu ma miejsce bardzo często. Rosja, jeśli chodzi o sport, powinna być wykluczona ze wszelkich struktur międzynarodowych. Tego zdania nie zmienię nawet, jeśli przygotują kapitalne mistrzostwa świata. Mam świadomość, że tak naprawdę każdy taki turniej to jest tylko danie sceny, którą i tak zagospodaruje prawdziwy gospodarz tej imprezy, czyli FIFA.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Mateusz Rzepecki/Sport.RIRM

drukuj