fot. PAP/Marcin Bednarski

LM piłkarzy ręcznych. Vive i Wisła wygrały swoje mecze

PGE Vive Kielce i Orlen Wisła Płock wygrały w sobotnich meczach grupowych EHF Ligi Mistrzów. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa triumfowali w Brześciu. Nafciarze u siebie uporali się z ekipą Elverum Handball.


Mieszkow Brześć – PGE Vive Kielce 26:35 (13:15)

Szczypiorniści Vive regularnie mierzą się na arenie europejskiej z Mieszkowem Brześć. W sześciu ostatnich spotkaniach przegrali tylko raz – przed rokiem na terenie rywala. Dlatego – przy słabszym dniu mistrzów Polski – zawodników z Białorusi było stać na niespodziankę.

Od pierwszych minut bardzo aktywny był powracający po kontuzji Mariusz Jurkiewicz. Kiedy do siatki trafił Alex Dujszebajew, kielczanie uciekli na trzy gole (2:5). Przewaga nie utrzymała się długo. Dwie udane akcje odnotował Pavel Horak. Po chwili na kole odnalazł się Arciom Selwasiuk i tablica wyników wyświetliła remis 8:8. Na kolejny zryw gości musieliśmy trochę poczekać. Przed przerwą przypomnieli o sobie Arkadiusz Moryto i Angel Fernandez Perez (13:15).

Zaraz po zmianie stron Vive przetrwało nawałę Mieszkowa. Później – za sprawą Blaża Janca – zaczęło konsekwentnie odskakiwać (19:25). Kwadrans przed końcem nastroje gospodarzy pogorszyła czerwona kartka dla Sime Ivicia. Mistrzowie Polski poszli za ciosem. Trafiali Mateusz Jachlewski, Artsiom Karalek i Daniel Dujszebajew. Ostatecznie – po dobrej końcówce Pereza – skończyło się na 35:26.

Po siedmiu kolejkach kielczanie mają w dorobku pięć zwycięstw i dwie porażki.

* * *

Orlen Wisła Płock – Elverum Handball 30:28 (17:15)

To był bardzo ważny mecz w perspektywie awansu do kolejnej rundy EHF Ligi Mistrzów. Wisła pokonała rywala na wyjeździe, a teraz potrzebowała kolejnych dwóch punktów przed własną publicznością.

Tak też się stało. Dwie gole przewagi – w końcówce pierwszej połowy –wypracowali Ziga Mlakar i Ondrej Zdrahala (17:15). Po zmianie stron długo toczyła się rywalizacja bramka za bramkę. Wreszcie to goście uzyskali dwa trafienia z rzędu, co dało im remis na kwadrans przed końcem (24:24).

Wtedy ponownie zmobilizował się Zdrahala. Czech rzucił dwa gole i wszystko wróciło do normy. Prowadzenie pozwoliły utrzymać udane interwencje Adama Morawskiego. Spotkanie zakończyło się wygraną Nafciarzy 30:28.

Wisła jest liderem grupy D. Ma wymarzoną drogę do awansu. Na wyjeździe zagra z najsłabszymi rywalami. U siebie czeka ją jeszcze starcie z trzecim Ademarem.

Sport.RIRM

drukuj