fot. PAP/Piotr Polak

LM piłkarzy ręcznych. Awans polskich drużyn do TOP16 coraz bliżej

Po wygranej nad Mieszkowem Brześć 34:31 Vive Kielce wskoczyło na 2. miejsce w tabeli grupy A. Awans do kolejnej rundy to już tylko formalność. Pewna swego wciąż nie może być Wisła Płock, która pokonała Wacker Thun 25:23.


PGE Vive Kielce – Mieszkow Brześć 34:31 (17:16)

Przy porażce Rhein-Neckar Loewen z Montpellier HB wygrana nad Mieszkowem Brześć dawała Vive pewne drugie miejsce w tabeli grupy A i 2 punkty przewagi nad zespołem z Mannheim i Vardarem Skopje.

Mecz od pierwszych minut był bardzo zacięty. Żadna z drużyn nie potrafiła uciec rywalom. Kielczanie – podobnie zresztą jak goście – maksymalnie byli w stanie wypracować dwa gole przewagi. Przy wyniku 9:11 Krzysztof Lijewski zdecydował się na rzut z drugiej linii. Później w słupek ze skrzydła trafił Angel Fernandez. Do wyrównania doprowadził dopiero Arkadiusz Moryto (11:11). Szczypiorniści Mieszkowa szybko zdołali się otrząsnąć. Do przerwy grali gol za gol. O lepsze samopoczucie miejscowych kibiców zadbał Lijewski (17:16).

Zaraz po zmianie stron przypomnieli o sobie Alex Dujszebajew i Blaż Janc. Utalentowany Słoweniec trafiła raz za razem, czego efektem było prowadzenie gospodarzy 24:21. Goście wciąż byli blisko. Na 8 minut przed końcem obie drużyny ponownie dzieliła jedna bramka. Wtedy z 7. metra trafił Moryto. Po chwili skuteczny był Alex Dujszebajew, a wyniku 31:27 Vive nie mogło już roztrwonić. Nerwów udało się uniknąć za sprawą Janca. To on odpowiedział na gola Aleksandra Szkurinskija na 31:30. Ostatecznie pojedynek zakończył się wygraną mistrzów Polski 34:31.

* * *

Wacker Thun – Orlen Wisła Płock 23:25 (13:14)

Wacker Thun nie radzi sobie nie tylko na arenie europejskiej, ale też na podwórku krajowym. Wisła mogła to wykorzystać, ale rywala nie można było lekceważyć.

Te ostrzeżenia zweryfikowało boisko. To nie był łatwy mecz. Długo wydawało się, że Nafciarze kontrolują sytuację. Gospodarze obudzili się jednak jeszcze przed przerwą. Potrafili nawet wyjść na prowadzenie. Szybko zareagowali Igor Żabić i Dan-Emil Racotea (13:14).

Po przerwie już tak wesoło nie było. Ekipa ze Szwajcarii utrzymywała korzystny wynik. Skapitulowała dopiero chwilę przed końcem. Od stanu 22:21 dla rywali wicemistrzowie Polski rzucili cztery bramki z rzędu. Marsz rozpoczął Przemysław Krajewski. Później rzut karny wykorzystał Michał Daszek. Trafili jeszcze Ziga Mlakar i Nemanja Obradović.

Wynik 25:23 pozwolił Wiśle utrzymać prowadzenie w tabeli grupy D.

Sport.RIRM

drukuj