fot. twitter.com/@FanStore_Legia

Liga Mistrzów. Wielkie święto przy Łazienkowskiej

Po niemal dwudziestu latach polscy kibice ponownie będą mogli emocjonować się rozgrywkami Champions League. Choć mistrzowie Polski są skazywani na porażkę, to sam przyjazd Borussi Dortmund jest dla klubu ogromnym wydarzeniem.

Kiedy piłkarze Widzewa po raz ostatni wybiegali na murawę w Madrycie, by rozegrać swój kolejny mecz w Lidze Mistrzów, nikt nie przypuszczał, że na następne takie wydarzenie polskim kibicom przyjdzie czekać niemal dwie dekady. Pukanie do bram „raju” rokrocznie kończące się fiaskiem sprawiło, że całe pokolenie nie miało możliwości emocjonowania się meczami Champions League z udziałem drużyny znad Wisły. W końcu jednak się doczekaliśmy. Misję wykonała Legia, która na dzień dobry zmierzy się z Borussią Dortmund.

Mistrzowie Polski po poznaniu grupowych rywali z góry (przez ekspertów) skazywani są na porażkę. Trudno zresztą spodziewać się czegoś innego po meczach z najlepszą klubową drużyną ubiegłego sezonu i wicemistrzem Niemiec. Nawet wyrównana walka o trzecie miejsce ze Sportingiem byłaby w obecnej formie sporym sukcesem.

To właśnie obecna dyspozycja jest największą bolączką Wojskowych. W eliminacjach do Ligi Mistrzów Legia nie wygrywała z ogromną przewagą z niżej notowanymi rywalami na tyle przekonująco, byśmy mogli myśleć o niespodziance w grupowych potyczkach. Oczywiście wszystko weryfikuje boisko, jednak nawet w Ekstraklasie piłkarze ze stolicy potrafią zdecydowanie przegrać z Termaliką, Górnikiem Łęczna, czy beniaminkiem z Gdyni. Z powodu słabej formy mówiło się nawet o odejściu Jakuba Rzeźniczaka, Stojana Vranjesa i Tomasza Brzyskiego. Ostatecznie z Łazienkowskiej do Krakowa odszedł tylko ten ostatni.

Między trenerem Besnikem Hasim, a zawodnikami ewidentnie  nie ma chemii. Kibice stołecznego klubu, tak przyzwyczajeni w ostatnich latach do sukcesów, oczekują od swoich pupili walki o każdy centymetr boiska i wyników, które odzwierciedlałyby możliwości najbardziej wartościowej drużyny w Polsce. Albańczyk skorzystał jak na razie z wypracowanej w poprzednich latach pozycji w rankingu UEFA w drodze do Ligi Mistrzów, ale sam musi dać drużynie zdecydowanie więcej. Powinien nadać jej styl i charakter, których nieraz już w tym sezonie zabrakło.

Bez względu na obecną formę starcie z Borussią powinno być dla wszystkich świętem. Fani futbolu w naszym kraju zbyt długo czekali na piłkę tak wielkiego formatu, żeby teraz coś miało to popsuć.

Wojciech Heron/Sport.RIRM

drukuj