fot. PAP/EPA

Liga Mistrzów. Manchester United odpalił w końcówce; Lewandowski trafiał dla Bayernu

Robert Lewandowski zdobył dwa gole, a jego Bayern Monachium pokonał u siebie AEK Ateny 2:0. Manchester United – choć przegrywał w Turynie 0:1 – ostatecznie wyrwał rywalom trzy punkty za sprawą Juana Maty i samobójczego trafienia Leonardo Bonucciego. Wysoką wygraną odniósł Manchester City, ale w pamięci kibiców pozostanie fatalna decyzja arbitra o rzucie karnym, którego być nie powinno.


Grupa E

Bayern Monachium – AEK Ateny 2:0 (1:0)
Robert Lewandowski 31’(k.) 71’

Benfica Lizbona – Ajax Amsterdam 1:1 (1:0)
Jonas 29’ – Dusan Tadić 61’

To były gole nr 48 i 49 zdobyte przez Roberta Lewandowskiego w Lidze Mistrzów. Najpierw Polak wywalczył rzut karny. Przy dośrodkowaniu z lewej strony był wyraźnie ciągnięty za koszulkę, padł na murawę, a arbiter wskazał na wapno. Sprawiedliwość wymierzył sam poszkodowany. Napastnik uderzył w swoim stylu i całkowicie zmylił golkipera rywali. Na kolejne trafienie kapitana biało-czerwonych musieliśmy czekać do 71. minuty. Wtedy Joshua Kimmich centrował z narożnika boiska. Jeden z piłkarzy przedłużył dośrodkowanie dokładnie w to miejsce, gdzie na piłkę czyhał już Lewandowski. Polak bez problemów podwyższył wynik i to on miał dziś największy wkład w wygraną Bayernu.

W Lizbonie Benfica chciała się zrewanżować za wcześniejszą porażkę z Ajaxem. Wszystko szło zgodnie z planem. W 29. minucie pusty przelot zaliczył golkiper gości, później nie zdążył już z interwencją, czym ułatwił zadanie Jonasowi. Zespół z Holandii odpowiedział po przerwie Hakim Ziyech posłał futbolówkę za plecy obrońców. Na raty uderzał Dusan Tadić, ale ostatecznie zdobył gola po strzale z ostrego kąta. W końcówce swoje winy odkupił Andre Onana. Tym razem stanął na wysokości zadania i instynktownie odbił próbę jednego z rywali.

W tabeli grupy E Bayern wyprzedza Ajax o dwa punkty. Trzecia jest Benfica, która ma już niewielkie szanse na awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów.

* * *

Grupa F

Manchester City – Szachtar Donieck 6:0 (2:0)
David Silva 13’ Gabriel Jesus 24’(k.) 72’(k.) 90+2’ Raheem Sterling 49’ Riyad Mahrez 84’

Olympique Lyon – TSG 1899 Hoffenheim 2:2 (2:0)
Nabil Fekir 19’ Tanguy Ndombele 28’ – Andrej Kramarić 65’ Pavel Kaderabek 90+2’

O meczu Manchesteru City będzie mówiło się długo. Nie za sprawą wyniku, ale przez katastrofalną decyzję arbitra. Mistrzowie Anglii prowadzili już po golu Davida Silvy. Była 23. minuta, kiedy w polu karnym znalazł się Raheem Sterling. Anglik spróbował strzału, jednak zarył nogą w murawę, po czym wylądował na ziemi. Nie wiemy, co w tej chwili widział arbiter, bo chwilę później wskazał na wapno. Zawodnicy Szachtara pukali się w głowę, Pep Guardiola był zaskoczony. Mimo to nikt nie zaprotestował, a skandal stał się faktem, kiedy do siatki trafił Gabriel Jesus. W kolejnych minutach City dominowało. Skończyło się ostatecznie na 6:0, ale niesmak pozostał.

Takich błędów sędzia wystrzegał się w pojedynku Lyonu z Hoffenheim. Wydawało się, że francuski zespół ma wszystko pod kontrolą. Wygrywał przecież 2:0. Po przerwie czerwoną kartkę zobaczył jeszcze Nuhu Kasim i byłoby pozamiatane; byłoby, gdyby nie fantastyczna postawa gości. Najpierw przepięknej urody bramką z dystansu popisał się Andrej Kramarić. Później – już w doliczonym czasie gry – z bliska do siatki huknął Pavel Kaderabek.

Remis nie poprawił znaczącą sytuacji Hoffenheim, jednak odłożył świętowanie Lyonu. Obie drużyny dzielą trzy punkty. Na prowadzeniu jest Manchester City.

* * *

Grupa G

Viktoria Pilzno – Real Madryt 0:5 (0:4)
Karim Benzema 21’ 37’ Casemiro 23’ Gareth Bale 40’ Toni Kroos 67’

CSKA Moskwa – AS Roma 1:2 (0:1)
Arnor Sigursson 50’ – Kostas Manolas 4’ Lorenzo Pellegrini 59’

Real Madryt – po słabym meczu z Viktorią u siebie – tym razem gładko rozbił rywala. Pogrom rozpoczęła indywidualna akcja Karima Beznemy. Wynik podwyższył Casemiro, który wykorzystał dośrodkowanie z narożnika boiska Toniego Kroosa. Po kolejnej centrze w pole karne Gareth Bale zagrał głową do Benzemy, a ten miał już otwartą drogę do bramki. 4:0 to już zasługa samego Walijczyka. Po przerwie Królewscy nie byli już tak skuteczni. Wynik pojedynku ustalił Toni Kroos, który technicznym uderzeniem przerzucił futbolówkę nad wychodzącym golkiperem.

W Moskwie udane zawody rozegrał Lorenzo Pellegrini. To po jego dośrodkowaniu pierwszego gola dla Romy zdobył Kostas Manolas. Nie popisał się bramkarz CSKA. Ekipa z Rosji odpowiedziała po przerwie, gdy Arnor Sigursson wykorzystał niezdecydowanie obrońcy i strzelił w kierunku dalszego słupka. Plany gospodarzy skomplikowała czerwona kartka dla Hordura Magnussona. Rzymianie szybko zamienili przewagę liczebną na gola. Piłka wylądowała pod nogami Pellegriniego, a ten z ostrego kąta posłał ją do siatki.

W tabeli na prowadzeniu są AS Roma i Real Madryt. Tylko katastrofa może odebrać im awans do kolejnej rundy Champions League.

* * *

Grupa H

Juventus Turyn – Manchester United 1:2 (0:0)
Cristiano Ronaldo 65’ – Juan Mata 86’ Leonardo Bonucci 90’(sam.)

Valencia CF – Young Boys Berno 3:1 (2:1)
Santi Mina 14’ 42’ Carlos Soler 56’ – Roger Assale 37’

Wszystko długo układało się po myśli Juventusu. Mistrzowie Włoch stwarzali okazje, ale wciąż brakowało szczęścia. David de Gea nawet nie drgnął, gdy na strzał zdecydował się Paulo Dybala. Piłka odbiła się od poprzeczki. Chwilę później doskonałe podanie z głębi pola Leonardo Bonucciego wylądowało na nodze Cristiano Ronaldo. Portugalczyk huknął z woleja nie do obrony. Wydawało się, że Stara Dama kontroluje mecz. Kwadrans przed końcem postawa Manchesteru dawała już jednak nadzieję na emocjonującą końcówkę. Tak też się stało. Najpierw po dośrodkowaniu Anthony’ego Martiala dobrze zachował się Wojciech Szczęsny. Polak skapitulował, kiedy z rzutu wolnego precyzyjnym strzałem pokonał go Juan Mata. W 90. minucie kąśliwe dośrodkowanie zaskoczyło całą obronę Juve. Futbolówkę odbił Szczęsny, ale do siatki wpakował ją Leonardo Bonucci.

W drugim pojedynku grupy H po trzy punkty sięgnęła Valencia CF. Young Boys stawiali opór tylko do 40. minuty. Jeszcze przed przerwą na 2:1 trafił Santi Mina. Później wynik ustalił Carlos Soler. Walka o awans rozegra się między United a Valencią. Juve potrzebuje już tylko postawić kropkę nad „i”.

Sport.RIRM

drukuj