fot. PAP/EPA

Liga Mistrzów. Liverpool dokonał niemożliwego

Liverpool dokonał cudu. Przed własną publicznością pokonał Barcelonę 4:0, z nawiązką odrobił straty z pierwszego meczu i awansował do finału Ligi Mistrzów.


Liverpool nie dość, że miał do odrobienia trzy gole, to jeszcze grał bez swojego lidera – Mohameda Salaha. Na Anfield wróciły dwie wielkie gwiazdy Barcelony – Luis Suarez i Philippe Coutinho.

Była 7. minuta widowiska, kiedy na dalekie podanie zdecydował się Joel Matip. Błąd popełnił Jordi Alba. Piłkę przejął Sadio Mane. Po zagraniu Senegalczyka oko w oko z bramkarzem stanął Jordan Henderson. Marc-Andre ter Stegen odbił futbolówkę. Dobijał jednak jeszcze Divock Origi i to on dał The Reds pierwszego gola.

Barcelona kilkukrotnie próbowała trafić do siatki rywala. Alisson Becker przeniósł nad poprzeczką uderzenie Lionela Messiego. Po chwili strzelał Coutinho, ale i tym razem golkiper nie dał się zaskoczyć. Goście za wszelką cenę chcieli uspokoić sytuację jeszcze przed przerwą. W doliczonym czasie gry Jordi Alba był sam na sam. Alisson ponownie górą.

W drugiej połowie Liverpoolowi wychodziło już niemal wszystko. Przy główce Virgila van Dijka bramkarz Blaugrany zdołał instynktownie uratować swój zespół. W odpowiedzi nieskuteczny był Luis Suarez. Nadzieja na Anfield była wciąż żywa. W 54. minucie Alba dał sobie zabrać futbolówkę na skrzydle. Ruszył Trent Alexander-Arnold. Płaskie dośrodkowanie wykończył Georginio Wijnaldum. The Reds potrzebowali jeszcze jednego trafienia, by odrobić straty. Udało się już po chwili. Xherdan Shaqiri centrował z lewej strony. Niepilnowany przez nikogo Wijnaldum skierował piłkę do siatki.

Barcelona mogła pozbawić rywali złudzeń, gdy Ivan Rakitić fantastycznie zagrał za plecy obrońców do Lionela Messiego. Argentyńczyk huknął w kierunku bliższego słupka, jednak Alisson był na posterunku. Po drugiej stronie boiska doszło do czegoś nieprawdopodobnego. Ter Stegen pokrzykiwał jeszcze na swoich kolegów. Trent Alexander-Arnold wykorzystał gapiostwo obrońców, szybko wstrzelił futbolówkę tak, że Divock Origi stanął przed wymarzoną szansą. Napastnik zrobił to, co do niego należało, a gol na 4:0 dał awans Liverpoolowi.

Wynik nie uległ już zmianie. The Reds, choć osłabieni, z nawiązką odrobili straty z pierwszego meczu i awansowali do finału Ligi Mistrzów.

* * *

Liverpool FC – FC Barcelona 4:0 (1:0)
Divock Origi 7’ 79’ Georginio Wijnaldum 54’ 56’

Liverpool: Alisson Becker – Trent Alexander-Arnold, Joel Matip, Virgil van Dijk, Andy Robertson (46’ Georginio Wijnaldum) – Jordan Henderson, Fabinho, James Milner – Xherdan Shaqiri (90’ Daniel Sturridge), Sadio Mane, Divock Origi (85’ Joe Gomez)

Barcelona: Marc-Andre ter Stegen – Sergi Roberto, Gerard Pique, Clement Lenglet, Jordi Alba – Arturo Vidal (75’ Arthur), Sergio Busquets, Ivan Rakitić (80’ Malcom) – Lionel Messi, Luis Suarez, Philippe Coutinho (60’ Nelson Semedo)

Żółte kartki: Fabinho, Joel Matip (Liverpool) oraz Sergio Busquets, Ivan Rakitić, Nelson Semedo (Barcelona)

Wynik pierwszego meczu: 3:0 dla Barcelony
Awans: Liverpool FC

Sport.RIRM

drukuj