fot. PAP/EPA

Liga Mistrzów. 21 goli na inaugurację, Polacy nie mieli powodów do zadowolenia

SSC Napoli zawiodło w Belgradzie, Lokomotiw dostał lanie od Galatasaray – to nie była udana inauguracja Ligi Mistrzów dla Piotra Zielińskiego, Arkadiusza Milika i Grzegorza Krychowiaka. W lepszych nastrojach boisko opuszczał Łukasz Piszczek, bo jego Borussia pokonała Club Brugge 1:0. Kamil Glik nie zdołał zatrzymać Diego Costy, za co Monaco zapłaciło porażką.


Grupa A

AS Monaco – Atletico Madryt 1:2 (1:2)
Samuel Grandsir 18’ – Diego Costa 31’ Jose Gimenez 45+1

W wyjściowej jedenastce gospodarzy nie mogło zabraknąć miejsca dla Kamila Glika. Polski stoper nie miał dziś jednak łatwego zadania, bo musiał zatrzymać Diego Costę. Ta sztuka udała mu się tylko częściowo, bo napastnik reprezentacji Hiszpanii zdołał trafić do siatki.

Wcześniej jednak to Monaco sforsowało defensywę faworyzowanego przeciwnika. W 18. minucie o piłkę powalczył Falcao. Obrońcy uprzedzili co prawda Jeana-Eudesa Aholou, ale Samuela Grandsira już nie powstrzymali. W odpowiedzi Antoine Girezmann dostrzegł wychodzącego na czystą pozycję Diego Costę. Napastnik bez problemów wykorzystał pojedynek sam na sam. Z interwencją nie zdążył Kamil Glik. Losy widowiska Atletico zdołało rozstrzygnąć na swoją korzyść w doliczonym czasie pierwszej części gry. Z narożnika boiska centrował Koke, a  w powietrze najwyżej wyskoczył Jose Gimenez.

Club Brugge – Borussia Dortmund 0:1 (0:0)
Christian Pulisic 85’

Żadna drużyna nie chce przegrywać w takich okolicznościach. Kiedy wydawało się, że Club Brugge wywalczy cenny punkt w pojedynku z Borussią, padła kuriozalna bramka. Podanie na wolne pole otrzymał Christian Pulisic. Futbolówkę wybijał jeden z obrońców, jednak na tyle niefortunnie, że ta – po odbiciu się od nogi Amerykanina – przelobowała bramkarza. Karlo Letica nie zdołał zapobiec porażce.

90 minut na boisku spędził Łukasz Piszczek. Obrońca miał 47 kontaktów z piłką. Trzy razy strzelał na bramkę rywali. Portal whoscored.com ocenił jego występ na 6.93.

* * *

Grupa B

FC Barcelona – PSV Eindhoven 4:0 (1:0)
Lionel Messi 32’ 77’ 87’ Ousmane Dembele 75’

Lionel Messi w formie to dla Barcelony gwarancja zwycięstw. Nie inaczej było w pierwszym meczu z PSV Eindhoven. Holendrzy wrócili do Ligi Mistrzów po kilkuletniej przerwie i od razu dostali rywala z najwyższej półki. W 32. minucie Messi przymierzył z rzutu wolnego i trafił w samo okienko bramki strzeżonej przez Jeroena Zoeta. Długo utrzymywał się wynik 1:0, choć – co pokazują statystyki – goście też mieli coś do powiedzenia. Łącznie stworzyli 13 sytuacji. Dwie z nich zakończyły się celnym uderzeniem. To jednak mistrzowie Hiszpanii byli skuteczniejsi. Kwadrans przed końcem Ousmane Dembele oszukał obrońców, wypracował sobie pozycję do strzału i huknął tuż przy słupku. Kropkę nad „i” postawił Messi. Najpierw wykorzystał podanie Ivana Rakiticia, a chwilę później trafił w sytuacji sam na sam po zagraniu Luisa Suareza.

Inter Mediolan – Tottenham Hotspur 2:1 (0:0)
Mauro Icardi 86’ Matias Vecino 90+2 – Christian Eriksen 53’

To było jedno z najciekawszych spotkań 1. kolejki Ligi Mistrzów. Włosko – angielskie starcia zawsze dostarczają ogromnych emocji. Na gola kibice musieli czekać do 53. minuty. Christian Eriksen uderzył z dystansu, jednak na posterunku był Samir Handanović. Duński pomocnik nie poddał się tak łatwo. Wykorzystał gapiostwo obrońców, poprawił, a futbolówka – po rykoszecie – wpadła za kołnierz golkipera. Gospodarze walczyli do końca. Kiedy do siatki trafił Mauro Icardi, ręce same składały się do oklasków. Argentyńczyk dostał centrę z lewej strony boiska i z woleja huknął w kierunku dalszego słupka. Michel Vorm, który zastępował Hugo Llorisa, był bez szans.

Inter złapał rytm i w doliczonym czasie rywalizacji pokusił się o kolejnego gola. Stefan de Vrij głową zagrał piłkę na czwarty metr. Tam czekał już Matias Vecino i to on zagwarantował gospodarzom cenne trzy punkty.

* * *

Grupa C

Liverpool FC – Paris Saint-Germain 3:2 (2:1)
Daniel Sturridge 30’ James Milner 36’(k.) Roberto Firmino 90+2 – Thomas Meunier 40’ Kylian Mbappe 83’

Relacja z meczu jest dostępna [tutaj].

Crvena Zvezda Belgrad – SSC Napoli 0:0

To Napoli było w tym meczu bliżej wygranej. Bolączką Azzurrich po raz kolejny okazała się jednak skuteczność. Carlo Ancelotti nie boi się odważnych decyzji, dlatego na ławce usiadł dziś Marek Hamsik. Więcej do powiedzenia mieli Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik, bo dla nich miejsce na boisku musiało się znaleźć.

Polacy omal nie przeprowadzili w 30. minucie akcji bramkowej. Podanie z głębi pola Zielińskiego dotarło do Milika. Ten nie miał wiele miejsca, ale zdołał uderzyć. Na posterunku był jednak Milan Borjan. Były golkiper Korony Kielce kilkukrotnie ratował swój zespół. Kiedy już nie był w stanie nic zrobić, pomagało szczęście. Dwukrotnie piłkarzom Napoli na przeszkodzie stanęła poprzeczka. Centymetry niżej, a do siatki mogli trafić Lorenzo Insigne i Mario Rui. Skończyło się na 0:0, co nie stawia wicemistrzów Włoch w komfortowej sytuacji. Kolejnych punktów będą musieli szukać w meczach z Liverpoolem i PSG.

* * *

Grupa D

Galatasaray Stambuł – Lokomotiw Moskwa 3:0 (1:0)
Garry Rodrigues 9’ Eren Derdiyok 67’ Selcuk Inan 90+4’(k.)

Grzegorz Krychowiak nie będzie miło wspominał swojego powrotu do Ligi Mistrzów. Lokomotiw przegrywał od 9. minuty. Na indywidualną akcję zdecydował się Garry Rodrigues. Źle interweniował Guilherme, bo to po jego rękach futbolówka wylądowała w siatce. Bramkarz nie popisał się także w drugiej połowie. Mur był dość skromny, co wykorzystał Eren Derdiyok. Podkręcona piłka zdołała przedrzeć się między piłkarzami mistrza Rosji i trafiła do bramki. W doliczonym czasie gry Guilherme faulował w pojedynku sam na sam. Wynik – strzałem z rzutu karnego – ustalił Selcuk Inan.

Schalke 04 Gelsenkirchen – FC Porto 1:1 (0:0)
Breel Embolo 64’ – Otavio 75’(k.)

FC Porto miało dwie okazje, by trafić do siatki z 11 metrów. W 13. minucie pomylił się Alex Telles. To zemściło się po godzinie gry. Weston McKennie do spółki z Breelem Embolo przedarli się przez obronę rywali. Gola zdobył 21-letni Szwajcar, który wygrał pojedynek sam na sam z Ikerem Casillasem. Kwadrans przed końcem los ponownie uśmiechnął się do gości z Portugalii. Arbiter dopatrzył się faulu, wskazał na wapno, a tym razem nie pomylił się Otavio.

Sport.RIRM

drukuj