fot. PAP/Artur Reszko

Liga Europy. Polska kontra Beneluks, Jaga i Lech przed ciężkimi bojami

Pod znakiem rywalizacji polskich klubów z drużynami z Beneluksu stoi dzisiejsza rywalizacja Jagiellonii, Lecha i Legii w eliminacjach do Ligi Europy. Jaga i Kolejorz stoją przed ciężkim wyzwaniem zmierzą się z 4. i 5. ekipą Belgii, odpowiednio Gentem i Genkiem. Wojskowi powinni przejść do decydującej fazy kwalifikacji bez większych problemów. Ich rywalem będzie luksemburskie F91 Dudelange.


Na pierwszy ogień zostali wystawieni piłkarze Jagi. Wyeliminowanie Rio Ave mogło zrobić wrażenie. Klub z Portugalii, kraju mistrzów Europy, brzmi zdecydowanie poważniej niż drużyna z Macedonii czy Armenii. Patrząc przez lupę, możemy jednak dostrzec, że poza FC Porto, Benfiką i Sportingiem w walce o mistrzostwo nie liczy się nikt inny. Zaledwie dwa razy w historii ligi (od sezonu 1934/35!) było inaczej. Tym razem podopiecznych Ireneusza Mamrota czeka już nieco bardziej wymagający rywal.

KAA Gent to mistrz kraju sprzed czterech sezonów. Nie tak dawno w Gandawie świętowano więc sukces, którego na swoim koncie w Białymstoku jeszcze nie mają. W dodatku w silniejszej lidze. Na rzecz Belgów przemawia niemal wszystko. Od doświadczenia w pucharach przez wartość zawodników, ich umiejętności aż do finansów. Trzech piłkarzy zakupionych za ponad 2 mln euro (w tym Vadis Odjidja-Ofoe, były piłkarz Legii Warszawa) to pieniądze, które Jagiellonia może w tej chwili jedynie uzyskać ze sprzedaży najlepszych zawodników, a nie marzyć o ich wydawaniu. Gent, tylko w tym sezonie, skasowało natomiast ponad 30 milionów.

Piłkarze sprzedani w tym sezonie przez Gent (źródło: transfermarkt.pl).

Jadze pozostało zatem liczyć na ewentualną słabszą formę rywali. W pierwszych dwóch kolejkach ligowych rywale białostoczan wywalczyli jeden punkt (porażka ze Standardem Liege i remis z Zulte Waregem).

***

Na przeszkodę o podobnym poziomie trudności trafił Lech Poznań. KRC Genk poprzedni sezon zakończył na 5. pozycji, jedno oczko za Gentem.

Belgijska kopalnia talentów, w której wychowywali się m.in. Kevin De Bruyne, Thibaut Courtois, Yannick Carrasco i Christian Benteke, nie ma w składzie tak wielkich gwiazd. Mimo to u progu sezonu imponuje skutecznością. Aż 14 goli strzelonych przy zaledwie 2 straconych w czterech meczach może robić wrażenie. Ciężar rozgrywania i zdobywania goli rozkłada się na różnych zawodników, co powoduje, że belgijski zespół jest mocny jako kolektyw.

W rewanżowym meczu II rundy eliminacji do Ligi Europy dwie asysty zaliczył nawet sprowadzony tego lata do Genk z Pogoni Szczecin Jakub Piotrowski.

Lechici przystąpią do starcia z Belgami osłabieni brakiem zawieszonego za żółte kartki Pedro Tiby. Portugalczyk wyrósł ostatnio na jednego z liderów poznańskiej lokomotywy, udowadniając, że 30-latek sprowadzony za milion euro będzie bardzo przydatny. Już w ekstraklasowym debiucie przeciwko Wiśle Płock strzelił pięknego gola nożycami, który dał poznaniakom komplet punktów.

***

Teoretycznie najłatwiejszą przeprawę powinna mieć Legia Warszawa. O ile F91 Dudelange (11 tytułów w ostatnich 14 sezonach) bezsprzecznie dominuje na krajowym podwórku, o tyle w europejskich pucharach jest już chłopcem do bicia.

Piłka nożna w Luksemburgu profesjonalizuje się w swoim tempie. Oznacza to, że najbogatszy klub w kraju posiada roczny budżet na poziomie 2 milionów euro, a kolejne „wielkie” w przedziale 400-600 tysięcy. Nawet przy polskich drużynach, które nie są postrachem Europy, luksemburskie zdają się więc grać role statystów. I choć inna z tamtejszych drużyn Progres Niedercorn po raz drugi zagra w III rundzie eliminacji do Ligi Europy, a w ubiegłym sezonie odprawiła z kwitkiem Rangersów, to dla zawodowych piłkarzy wstydem byłoby odpaść z tej rywalizacji.

Tym bardziej, że kilku zawodników łączy grę w piłkę z pracą. Obrońca Clayton Moreira jest ochroniarzem w szkole, inny defensor Kevin Malget do niedawna sprzedawał samochody. Z kolei Bryan Melisse, który pauzuje za kartki, prowadzi restaurację we francuskim Metz.

Trwający w Legii kryzys i nagonkę medialną za słabszą formę można więc choć na chwilę ostudzić, wygrywając, a przynajmniej nie przynosząc wstydu w starciu z mistrzem Luksemburga.

***

Jagiellonia Białystok – KAA Gent (godz. 19:20)
KRC Genk – Lech Poznań (godz. 20:00)
Legia Warszawa – F91 Dudelange (godz. 21:00)

Sport.RIRM

drukuj