fot. PAP/EPA

Liga Europy. Kompromitacja Legii, Cracovia z wyjazdowym remisem

Legia Warszawa zremisowała na wyjeździe z wicemistrzem Gibraltaru. To kompromitacja, bo rywal przerósł Wojskowych nawet w statystyce strzałów. W dobrych nastrojach do Polski wraca Cracovia, która wywiozła korzystny wynik ze Słowacji.


DAC Dunajska Streda – Cracovia 1:1 (1:1)
Marko Divković 43′ – Dominik Kruzliak 40′(sam.)

Przed pierwszym meczem nieco większe szanse na awans dawano drużynie ze Słowacji. Już pierwsze minuty przyniosły ambitną grę gospodarzy, kiedy Michal Pesković odbił uderzenie Kristophera Vidy. Cracovia złapała rytm po pół godzinie gry. Najpierw rywali uratowała poprzeczka. Już w kolejnej akcji pojedynek sam na sam z bramkarzem przegrał Damian Dąbrowski. Szansę miał też Rafael Lopes, ale i tym razem na wysokości zadania stanął bramkarz.

Pasy wreszcie dopięły swego. Pomogło trochę szczęście, bo strzał Pelle’a van Amersfoorta wcale nie musiał skończyć się golem. Z pomocą przyszedł jednak Dominik Kruzliak. Rykoszet przyniósł gościom prowadzenie. Dunajska Streda potrafiła zmobilizować się jeszcze przed przerwą. Futbolówka powędrowała na skrzydło do Lukasa Cmelika. Mocne wstrzelenie piłki w szesnastkę sprawiło sporo problemów obronie, co ostatecznie wykorzystał Marko Divković.

W drugiej połowie działo się już mniej, ale to gospodarze byli bliżej gola. Najpierw z dystansu próbował Cmelik. Później – już w doliczonym czasie gry – Dunajska Streda miała stały fragment gry. Po centrze z prawej strony futbolówka minęła niemal wszystkich. Dotarła do Kruzliaka, ale ten – zamiast uderzać – właściwie podał do Peskovicia.

Skończyło się na 1:1. Rewanż w Krakowie.

* * *

Europa FC – Legia Warszawa 0:0

Legia mierzyła się na wyjeździe z wicemistrzem Gibraltaru. Każdy inny wynik niż wysoka wygrana byłby kompromitacją.

Wielu zawodników Europa FC łączy grę w piłkę z pracą. To właściwie zespół półamatorski, ale dziś zagrał na tyle dobrze, że zdołał powstrzymać wojskowych. Groźnie zrobiło się w 22. minucie. Liam Walker przymierzył z dystansu, a wicemistrzów Polski uratowała interwencja Radosława Majeckiego. Statystyka strzałów odzwierciedlała fatalną postawę gości. Legia swoją szansę stworzyła w 61. minucie, jednak pomylił się Carlitos. Później dwa razy piłka wpadła do siatki. Mimo to gola nie było, bo sędzia odgwizdał spalonego.

Wicemistrzowie Polski staną przed szansą, by zmazać plamę 18 lipca.

Sport.RIRM

drukuj