fot. PAP/Grzegorz Momot

K. Stoch: Na szczęście to nie koniec weekendu

Byłem pewny, że dzisiaj wracam do domu. […] Po iluś latach doświadczeń też mam wpadki. Nie wstydzę się do tego przyznać – mówił Kamil Stoch po piątkowych kwalifikacjach do indywidualnego konkursu Pucharu Świata w Wiśle.


Lądowanie na 111 m nie było wymarzonym scenariuszem Kamila Stocha na piątkowe kwalifikacje. Taki wynik dał ostatecznie awans. Trzykrotny mistrz olimpijski zajął 48. miejsce.

Było mi dosyć trudno znaleźć odpowiednie czucie w pozycji najazdowej. Każdy skok niósł ze sobą pewną trudność, ale te dwa treningowe, wcześniejsze były na takim solidnym poziomie. Gdybym to kontynuował, zamiast próbować zrobić coś mocniej, to też wyszłoby to inaczej na sam koniec – podkreślił.

Stoch nie kończy weekendu. Jutro będzie reprezentował Polskę w konkursie drużynowym. W niedzielę szansa na rehabilitację w rywalizacji indywidualnej.

Sam zawodnik mówi o dobrym samopoczuciu oraz świetnej dyspozycji zdrowotnej. I to mimo ciągłego treningu, co jest nowością w planie przygotowawczym Stefana Horngachera.

Ja absolutnie wierzę w to, co robimy, bo do tej pory nie miałem okazji się zawieść. Póki czuję, że się rozwijam, będę starał się zawsze wykonywać polecenia trenera. Tak jest do tej pory i tak będę robił – dodał.

Problem na rozbiegu towarzyszy Stochowi od kilku tygodni.

W Zakopanem było już w miarę dobrze, ale tutaj te tory się trochę różnią i jakby od nowa muszę szukać dobrej recepty. Nie jest to jeszcze taki moment, że ze skoku na skok coś nagle zaskoczy i jedziemy. Tutaj trzeba się więcej zmobilizować, więcej pracy, wysiłku w to włożyć – tłumaczył zawodnik.

Podobnie jak pozostali skoczkowie, także obrońca Kryształowej Kuli narzekał na nierówny zeskok. Trudno spodziewać się jednak lepszych warunków na sztucznym śniegu.

Nie da się inaczej przy sztucznym śniegu. To są kryształki lodu, które później przechodzą w taki bardziej piasek. Po kilkunastu zawodnikach tworzą się przez to dziury. Jedyne co, to trzeba bardzo uważać – zauważył.

Każdy kolejny skok jest teraz dla Stocha nagrodą. Stąd zapowiedź, że tej szansy, jaka się pojawiła, nie zmarnuje. Do wykonania jest sporo pracy – zapowiedział.

Sport.RIRM

drukuj